wielokropek – znak interpunkcyjny w postaci trzech umieszczonych obok siebie kropek (…) używany przeważnie na końcu zdania, dla zaznaczenia fragmentów pominiętych ...pominę więc tłumaczenie coraz mniejszej aktywności. Przytaczanie tych samych spostrzeżeń o płynącej zbyt szybko codzienności, o braku światła do zdjęć, o wielu planach, które z równą intensywnością pojawiania znikają w przyszłości pod wspólnym mianownikiem: jutro. Ten, z kolei migiem przekształca się w bliżej niesprecyzowane: potem, kiedyś, innym razem. Nawet samo dzierganie idzie mooooozoooooolnie...beznamiętnie schodzą z drutów pomniejsze dzianiny...te pełne namiętności twórczej powodują stan niezrozumiałego zmęczenia... Taki mniej więcej jest aktualny status mojego hobby i związanego z nim blogowania: pogłębiające się niezadowolenie. Nie chce udawać ambitnie przemyślanych epickich przerw w pisaniu bloga, bo takowych nie ma. Jeszcze nie dawno próbowałam walczyć o wielkie treści każdego zdania; ba! słowa naw...

Rozumiem Cię doskonale. Nie ogarniam wszystkiego. Może zbyt wiele chcemy? A zbyt mało mamy czasu? No i rodzina i spać trzeba , a ręce tylko dwie, a w głowie tyle pomysłów....Pozdrawiam jesiennie już
OdpowiedzUsuńOjojoj ! A cóż to za smutek przebija przez Twoje słowa? Będzie dobrze. Doba za diabła nie chce być dłuższa, jak by człowiek jej nie rozciągał.
OdpowiedzUsuńZdjęcie przecudnej urody! idealne dobrane do posta. Nostalgia. Pozdrawiam.
Doba się nie rozciągnie, choćbyśmy mocno chciały :)
OdpowiedzUsuńDoskonale rozumiem ale lepiej bym tego stanu w tych paru słowach nie opisała.
Czarodziejska różdżka by się przydała :)
Pozdrawiam.
Ja się od zaraz zabieram za jesienne porządki, w tym uporządkowanie rozpoczętych robótek.
OdpowiedzUsuńZrobiło się tego zbyt wiele. W dodatku w fazie od 1 do 5%. Zaczynam i jakoś tracę do nich serce...
A kuszą mnie coraz to nowe udziergi...
Pocieszam się, że jesień idzie a to dobra pora na robótki ręczne. Może ruszę z miejsca.
Zdjęcie bardzo ładne.
jak ja Cię dobrze rozumiem... tylko mnie jeszcze dobija mordercze zmęczenie i niechęć do czegokolwiek. Zagrzebać się w kocu i udawać, że mnie nie ma...
OdpowiedzUsuńGłowa do góry :)
Oh Aniu, jak ja dobrze wiem o czym mówisz, ale do soboty musimy coś postanowić :) a może natchnienie przyjdzie do mnie razem z Wami :) do zobaczenia
OdpowiedzUsuń:) ja też chcę mieć natchnienie... :)
UsuńAle rozumiem, że moja lima nie leży odłogiem :)
OdpowiedzUsuńooooo, właśnie! ja też ciągle sobie obiecuję, że urealnię plany - i ciągle nic z tego; jak znajdziesz na to sposób, zawiadom ;)
OdpowiedzUsuń