Posty

sweter ostatniej szansy

Obraz
Przyszła wiosna*
Zdążyłam więc:
zakończyłam przygodę z malabrigo rios....nie żeby z całym dostępnym asortymentem ale z moimi nieszczęsnymi zasobami...
a ich historia była długa...wzięła swój początek w trzech motkach na chustę
ta się nie sprawdziła pomimo wielu szans jakie na przestrzeni czasu jej dałam i została spruta

a tak na marginesie to ciekawi mnie czy ktoś oprócz mnie pruje swoje nietrafione udziergi czy wszyscy oprócz mnie dziergają zawsze trafione projekty? 

Już w trakcie prucia wymyśliłam dla trzech kulek w kolorze paris night nowy kształt, uzupełniłam barki nowym kolorem i jako wytrawna mistrzyni łączenia kolorów (żart;)) wydziergałam oryginalny sweter;)
Zadowolona z wykorzystanych zasobów odłożyłam go na półkę i bardzo rzadko po niego z tej półki sięgałam – nie leżał mi zbyt luźny dekolt, zbyt ścisły i krótki korpus. W związku z tym  sweter leżał prawie rok i już nawet to, że leżał bezużyteczny zaczęło mnie irytować.
A co robi zirytowana dziewiarka? nie wiem? ....ja pruję!

B…

z czeluści

Obraz
......minionego czasu udało się wyrwać ten projekt
dział się powolnie co rusz popadając w zimową hibernację – przez wzgląd na swój letni charakter zapewne, odkładany by ustąpić miejsca bardziej zimowym formom.....czytaj riosowi*, który wciąż ewoluuje...

chusta ta skradła moje zachwyty nie tylko w oryginalnym projekcie ale w każdym kolejnym jego wcieleniu, w możliwościach jakie układ pasków i ażuru przed sobą roztacza......owe możliwości u mnie – zblokowane silnym ekspansją ekstrawagancji (he,heee...) wyraziły się w ciepłych odcieniach żółci, beżu i szarości:


SHAWL B Justyny Lorkowskiej – ciekawa konstrukcja – identyczna z projektem nemetonbardzo przypadła mi do gustu – układa się bardzo podobnie do szala wciąż zachowując swoja trójkątną formę


ten projekt świetnie się sprawdza w łączeniu różnych włóczek – tych z zapomnianych zasobów i pozostałości również
nie ukrywam, że owe pozostałości właśnie nadały temu projektowi realnego kształtu;)


wykorzystałam tutaj beżowego lece dropsa'a (…

koniec zimy?

Obraz
choć zdecydowana większość z nas mocno jej już pragnie i wygląda to odpowiedź na to pytanie nie jest jeszcze oczywista....jest zimno i tyle
na tyle zimno, że moja nowa czapka nie wyląduje jeszcze w szafie letniej hibernacji
jej kolor to wołanie o utęskniony błękit nieba nieskażony szarością frontów zimowych
to głębia, która razi intensywnością
kolor, który nęci i wabi od dawna...ale brakowało mi odwagi by się w niego przyodziać....
czapka ta jest ujściem i szczytem owego przywdziania...na tyle stać moja skrywaną ekstrawagancję:



o naszej wspólnej przygodzie zdecydował wspomniany już kolor i to z jego powodu zakupiłam motek włóczki BIANCA lanalux Yarn Art'u 
nie żałuję – trochę sztywna ale i  wdzięczna w dotyku wełna świetnie się sprawdziła w formie czapki


zamierzenie kolorystyczne było na tyle intensywne, że początkowo czapka miała być najprostszym możliwie ściegiem ściągacza 1/1....
to jednak się zmieniło i tego też nie żałuję, bo przerabiając wzór tied knots Justyny nauczyłam si…

dwa do przodu

Obraz
...
trzy do tyłu!
tak najprościej ująć można mój aktualny status prac dziewiarskich

walczę z sprutym pod koniec roku riosem malabrigo 
co sprułam? przyznam się gdy nowe wcielenie tego szlachetnego bądź co bądź merino zasłuży na prezentację...
na razie przyznam,że wszystkie niepowodzenia wynikające ze wspólnych z tą włóczką mitingów podsycają tylko moją determinację....

uwzięłam się
i muszę mięć ten sweter (z naciskiem na sweter) i nie dam się pokonać włóczce...

koniec
kropka


nie pocieszają zakupy nowych, miękkich cudowności  i pomniejsze udziergi, których nie mam okazji i czasu udokumentować....bo wciąż sweter–rios–rios–sweter–bez_końca......



z końca i z początku

Obraz
czyli co porabiałam w ostatnim czasie?:)
a no dziergałam
w lekkim napięciu około świątecznym
i dając się ponieść inspiracjom w czasie noworocznym

rok zakończyłam dzierganym podarunkiem: szalem męskim, który już kiedyś gościł na moich drutach
wersja druga powstała z ulubionej i jednej z najlepszych włóczek (w mojej opinii) – z limy dropsa,w  o r y g i n a l n y m ;)) jak przystało na męski szal kolorze szarym

wybaczcie marną dokumentację – wspomniane napięcie około świąteczne nie posłużyło sesji zdjęciowej – i jest to raczej miano na wyrost ;/





delikatnie zarysowujący się wzór strukturalny – rozmyty w tej dość ciemnej szarości ciężko mi było uchwycić w sztucznym oświetleniu...do tego obsługując aparat z ręki....
dobrze, że znalazło się jedno zdjęcie oddające istotę tej prostej formy:
szal wykonany z 5 motków wspominanej limy na drutach 4.5; rozpoczęty i zakończony ściągaczem 1/1 – te z kolei uwieńczone elastycznymi metodami tubular-co i tubular-bo*, czyli techniczny ideał;)



Obdarowanem…