Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z marzec, 2016

*

15 gramów

co robisz jak zostaje Ci po skończonym projekcie 15 gramów włoczki?

ja to w sumie nie wiem co z takim czymś (nie/małym*) zrobić?

w przypadku włóczki, która będzie główną bohaterką dzisiejszego postu to 15** metrów....
dalej nie wyobrażam sobie do czego to się jeszcze  może nadać
a jak brakuje pomysłu od zaraz to zazwyczaj nie dopuszczam przypływu emocji w stylu "szkoda..." i bezrefleksyjnie w y r z u c a m
dzisiaj z całą stanowczością obiecuję (sobie przede wszystkim), że zrobiłam to po raz ostatni...
dlaczego?
bo te 15 sprzeniewierzonych gramów zaoszczędziło by mój czas i sprawiło by prezentowany poniżej wrób byłby w pełni doskonały...
ale od początku:
jakieś kilka lat temu – zupełnie namacalnie wydobyłam z magazynów e-dziewiarki intrygującą i ciekawą włóczkę d r o p s a, która  przykuła moja uwagę strukturą i kolorem. Z założenia wstępnego miała stać się ciepłym zimowym akcesorium – z naciskiem na formę komina...
Jak to jednak z włóczkami bywa przeleżała swój czas, w tym c…

sprawozdanie

ze spotkań z ł u c z n i k i e m
czyli co uszyłam w przeciągu ostatniego półrocza
tak więc:
nie była to żadna forma odzieżowa, ani nawet poprawka takowej formy, których trochę się nagromadziło – wciąż krawiectwo odzieżowe budzi więcej technicznych obaw zniechęcających mnie do działania
pozostały formy użytkowe: albo raczej wariacja na temat  jednej formy: torby podróżnej, której pierwsze wydanie miało swoja blogową premierę
od tamtego czasu powstały kolejno trzy (choć w rozciągniętym dość czasie): dwie mniejsze szkolne i jedna lotniskowa ( tzn: spełniająca wymiary małego bagażu podręcznego)
wszystkie jednakowo maja ta samą konstrukcję (przy czym szkolne są mniejsze) i różnią się detalami wykończenia i tkaninami – choć i tu motywem przewodnim był dżins: materiał nr 1 we wszystkim i do wszystkiego:)


torba nr 1(2) – wydanie szkolne: mocno eksploatowana – dżins znosi dzielnie korytarzowe i inne poniewieranie:) jedyne co po pół roku wymagało poprawy to wzmocnienie uchwytów...


dżins lubię t…

r o s y r o a d

szumna nazwa prostego w efekcie udziergu – skarpetek mianowicie: w ilości dwóch par

jakiś czas temu zachciało mi się mieć własne – przez lata dziergania jeszcze takowych nie poczyniłam:)
te też jeszcze nie są moje
a szkoda;/



do ich powstania silną inspiracją były skarpetki IZUSS – wydziergane od palców w górę, z piętą uformowaną za pomocą rzędów skróconych – i tu poczyniłam mała modyfikację w postaci podnoszenia oczek w&t – dzięki temu zabiegowi nie ma widocznych pętelek wokół prawych oczek


technicznie sposób idealny – dość prosty i efektowny
jedyne co mnie trochę rozczarowało to kolory fabela, z którego skarpetki powstały – zwinięta w motek nitka prezentuje się o wiele ciekawiej niż przerobiona w paski...po zetknięciu z bogactwem odcieni w mille colori baby czegoś mi tu po prostu brakuje...


te dwie pary podsyciły chęć posiadania własnych jeszcze bardziej....i choć nie nastąpi to w najbliższym czasie to w końcu się doczekam...ale póki co – jak to mówią: szewc bez butów chodzi ;)