Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlam posty z etykietą skarpetki

lubię

Bardzo lubię się opatulić, bo jestem raczej zmarźlakiem. W jesienne (wziąwszy pod uwagę ciepło ostatnich dni powinnam napisać: w chłodne ) wieczory lubię zarzucić na siebie ciepłą chustę, przywdziać alpakowy sweter, a nóżki wsunąć w wełniane skarpetki, które jakiś czas temu stały się nieodzownym elementem docieplającym. Naturalne właściwości wełny pozwalają osiągnąć taki poziom wewnętrznego ogrzania, który jest    stały i nienachalny, niepowodujący potów i duszności, taki jaki ja lubię najbardziej... Miłośniczką wełnianych chust i swetrów jestem od dawna, ale stosunkowo od niedawna doceniam tę krótkometrażową formę dzianą jaka są skarpetki. Cała historia mojego dziergania skutecznie nie uwzględniała tej dziedziny dziewiarstwa biorąc ją za obciachową i niegustowną po prostu. Wraz z pojawieniem się na rynku różnorakich – nieprzeciętnych włóczek skarpetkowych i tysiąca ciekawych wzorów na ravelry  przełamałam bariery. Teraz dziergam skarpetki raz na jakiś czas...już ...

rozpędzam się

do dziergania skarpetek bo okazało się, że jest takie zapotrzebowanie rodzinne no i ja sama dopiero teraz odkryłam jak potrzebnym i przede wszystkim praktycznym  akcesorium mogą być skarpetki, oczywiście pod warunkiem, że wykonane są z jedynej właściwej materii jaką jest czysta wełna lub jeszcze bardziej szlachetnie – merino moja ulubiona arwetta classic   i w takim wydaniu okazała się niezawodna: niezmiennie urzeczona dwukolorowym zestawem i tu nie omieszkałam go zastosować;) delikatność zestawu sprowokowała do wprowadzenia nieznacznej struktury pasków... mogłabym ich nie ściągać....i to, że się mechacą nic nie ujmuje komfortowi noszenia...po prostu rewelacja... kolejne pary były sprezentowane usatysfakcjonowały obdarowanych – co cieszy nie mniej niż radość dziergania przeznaczone dwóm wędkarzom, którym doskwiera chłód i wilgoć woderów podczas długich spacerów ze spiningiem;) są zadowoleni ja również – choć z odmiennego powodu – odkrył...