Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlam posty z etykietą formy użytkowe

gdy nie dziergam

...nie nudzę się;) Czasem pojawia się nagła potrzeba wykonania wykraczającej po za dziewiarstwo formy. Jest to forma wciąż manualna będąca zazwyczaj namiastką ambitnego planu poszerzenia umiejętności w zakresu krawiectwa.... nie ukrywam, iż pomysł wcielenia formy odzieżowej przemknie mi incydentalnie przez głowę, szybko jednak  kończy się na wymówkach braku czasu, miejsca, doświadczenia  i tym podobnych.......ostatecznie to dziewiarstwo zdominowało inne potrzeby:) i tak wszystkie wygórowane założenia (krawieckie lub inne) zamykają się w jednym worku: dosłownie – w worku na robótkę: albo raczej w prototypie: bo powstawał intuicyjnie począwszy od jego wymiarów a na dodatkach kończąc.... Odpinana rączka, metalowy solidny zamek, wymyślona na poczekaniu  mała kieszonka na dodatki rękodzielnicze...... to wszystko składa się na pokaźną formę, w której schowa się nawet sweter w progresie....a to jak wiemy potrzebuje miejsca. Lewostronnie potraktowany...

sprawozdanie

ze spotkań z ł u c z n i k i e m czyli co uszyłam w przeciągu ostatniego półrocza tak więc: nie była to żadna forma odzieżowa, ani nawet poprawka takowej formy, których trochę się nagromadziło – wciąż krawiectwo odzieżowe budzi więcej technicznych obaw zniechęcających mnie do działania pozostały formy użytkowe: albo raczej wariacja na temat  jednej formy: torby podróżnej , której pierwsze wydanie miało swoja blogową premierę od tamtego czasu powstały kolejno trzy (choć w rozciągniętym dość czasie): dwie mniejsze szkolne i jedna lotniskowa ( tzn: spełniająca wymiary małego bagażu podręcznego) wszystkie jednakowo maja ta samą konstrukcję (przy czym szkolne są mniejsze) i różnią się detalami wykończenia i tkaninami – choć i tu motywem przewodnim był dżins: materiał nr 1 we wszystkim i do wszystkiego:) torba nr 1(2) – wydanie szkolne : mocno eksploatowana – dżins znosi dzielnie korytarzowe i inne poniewieranie:) jedyne co po pół roku wymagało poprawy to wzmocnienie uchwyt...

dziergam

ciągle dziergam nieważne, że kilka rzędów dziennie....ale dziergam dziergam już kilka projektów na raz....wbrew swojemu poukładaniu sięgam po kolejne – otwierając swoje dzianinowe zasoby z rozczarowaniem stwierdzam, że nie mam czego na siebie założyć tego nie/lata, ba nawet chusty pasującej aktualnie nie mam.... choć dziergam to wciąż nie mam nic skończonego...a lato roztacza coraz szersze kręgi:) zaopatrzyłam się natomiast w akcesoria, w których te niezliczone robótki mogę przenosić z miejsca na miejsce: zachęcona joankowym postem zapragnęłam mieć własną eko–torbę na zakupy: zaopatrzona w lubiany przeze mnie niemalże w każdej postaci dżins i równie atrakcyjną tkaninę made by ikea przystąpiłam do działania: proporcje torby są efektem wspólnych analiz z moją znaną już Wam Szwagierką (uszyłem jej torbę nie/podobną – nieudokumentowaną) w pierwotnym założeniu miała być ciemna na zewnątrz, po uszyciu ten jasny dżins okazał się bardziej trafiony...być może na zimę zo...

coś tam....

robię:) w zasadzie na okrągło – dosłownie i w przenośni....pomysły i plany jak wiosenna roślinność buzują by móc się wreszcie ukazać w całej swej okazałości....o ile przyrodzie czas sprzyja, tak mnie już niestety ogranicza...pewnie znacie to uczucie, kiedy chce się mieć – już, teraz, natychmiast....a się nie da:) Uzda obowiązków mówi zdecydowany prrrr:) by się kompletnie nie poddać tym ograniczeniom – ograniczam czas na prezentację....choć nie bez rozterek... ciut czasu na ekspresową prezentację wyłuskałam i prezentuję: coś tam: pierwszy, pewnie nie ostatni heklowany koszy ....tu zaznaczam zupełnie przypadkową choć budzącą uśmiech  zbieżność z koszami Alejandry :) zresztą mój (1:) powstał z bobbiny : recyklingowej "włóczki" – choć włóczką do końca nazwać nie można pociętych w paski bawełnianych resztek t-shitów; Podstawową (i w zasadzie jedyną) wadą tego recyklingu jest nierówność "nitki", która rzutuje na różnice w grubości heklowanej materii; na ...