Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlam posty z etykietą formy krótkometrażowe

lubię

Bardzo lubię się opatulić, bo jestem raczej zmarźlakiem. W jesienne (wziąwszy pod uwagę ciepło ostatnich dni powinnam napisać: w chłodne ) wieczory lubię zarzucić na siebie ciepłą chustę, przywdziać alpakowy sweter, a nóżki wsunąć w wełniane skarpetki, które jakiś czas temu stały się nieodzownym elementem docieplającym. Naturalne właściwości wełny pozwalają osiągnąć taki poziom wewnętrznego ogrzania, który jest    stały i nienachalny, niepowodujący potów i duszności, taki jaki ja lubię najbardziej... Miłośniczką wełnianych chust i swetrów jestem od dawna, ale stosunkowo od niedawna doceniam tę krótkometrażową formę dzianą jaka są skarpetki. Cała historia mojego dziergania skutecznie nie uwzględniała tej dziedziny dziewiarstwa biorąc ją za obciachową i niegustowną po prostu. Wraz z pojawieniem się na rynku różnorakich – nieprzeciętnych włóczek skarpetkowych i tysiąca ciekawych wzorów na ravelry  przełamałam bariery. Teraz dziergam skarpetki raz na jakiś czas...już ...

wydziergałam była*

Powstały przed kilkoma miesiącami dwie małe dziewiarskie formy. Nie bez powodu tak długo zwlekałam z ich odsłoną: przeznaczone były maluchom, które w ostatnim czasie przyszły na świat... Fakt, iż po raz pierwszy dziergałam dla niemowlaków spowodował odpowiednio wcześniejsze przygotowania. Oby dwa sweterki, bo o nich tu mowa wymyśliłam od podstaw sugerując się tylko rozmiarem dziecięcych ubranek. Bez wiedzy i doświadczenia rzuciłam się na szerokie wody projektowania tych mikrodzianin... trochę rysowałam, potem namiętnie przeliczałam, pomimo skrupulatnie odrabianych zadań matematycznych i tak prułam... Efekt końcowy oceńcie sami: Jako pierwszy powstał sweterek dla chłopca: z założenia większy bo przeznaczony na sezon jesienno-zimowy: Francuzik wzbogacony układem prostych warkoczy, drewniane guziczki i niebieskie lamówki. Dziergany od góry, bezszwowo raglan, formowany rzędami skróconymi. Powstał z 3 motków baby merino dropsa na drutach 3.0.   Pomysł na dru...

koniec zimy?

choć zdecydowana większość z nas mocno jej już pragnie i wygląda to odpowiedź na to pytanie nie jest jeszcze oczywista....jest zimno i tyle na tyle zimno, że moja nowa czapka nie wyląduje jeszcze w szafie letniej hibernacji jej kolor to wołanie o utęskniony błękit nieba nieskażony szarością frontów zimowych to głębia, która razi intensywnością kolor, który nęci i wabi od dawna...ale brakowało mi odwagi by się w niego przyodziać.... czapka ta jest ujściem i szczytem owego przywdziania...na tyle stać moja skrywaną ekstrawagancję: o naszej wspólnej przygodzie zdecydował wspomniany już kolor i to z jego powodu zakupiłam motek włóczki BIANCA lanalux Yarn Art'u  nie żałuję – trochę sztywna ale i  wdzięczna w dotyku wełna świetnie się sprawdziła w formie czapki zamierzenie kolorystyczne było na tyle intensywne, że początkowo czapka miała być najprostszym możliwie ściegiem ściągacza 1/1.... to jednak się zmieniło i tego też nie żałuję, bo przerabiając wzór tie...

z końca i z początku

czyli co porabiałam w ostatnim czasie?:) a no dziergałam w lekkim napięciu około świątecznym i dając się ponieść inspiracjom w czasie noworocznym rok zakończyłam dzierganym podarunkiem: szalem męskim, który już kiedyś gościł na moich drutach wersja druga powstała z ulubionej i jednej z najlepszych włóczek (w mojej opinii) – z limy dropsa , w  o r y g i n a l n y m ;)) jak przystało na męski szal kolorze szarym wybaczcie marną dokumentację – wspomniane napięcie około świąteczne nie posłużyło sesji zdjęciowej – i jest to raczej miano na wyrost ;/ delikatnie zarysowujący się wzór strukturalny – rozmyty w tej dość ciemnej szarości ciężko mi było uchwycić w sztucznym oświetleniu...do tego obsługując aparat z ręki.... dobrze, że znalazło się jedno zdjęcie oddające istotę tej prostej formy: szal wykonany z 5 motków wspominanej limy na drutach 4.5; rozpoczęty i zakończony ściągaczem 1/1 – te z kolei uwieńczone elastycznymi metodami tubular-co i tubular-bo* , czyl...

rozpędzam się

do dziergania skarpetek bo okazało się, że jest takie zapotrzebowanie rodzinne no i ja sama dopiero teraz odkryłam jak potrzebnym i przede wszystkim praktycznym  akcesorium mogą być skarpetki, oczywiście pod warunkiem, że wykonane są z jedynej właściwej materii jaką jest czysta wełna lub jeszcze bardziej szlachetnie – merino moja ulubiona arwetta classic   i w takim wydaniu okazała się niezawodna: niezmiennie urzeczona dwukolorowym zestawem i tu nie omieszkałam go zastosować;) delikatność zestawu sprowokowała do wprowadzenia nieznacznej struktury pasków... mogłabym ich nie ściągać....i to, że się mechacą nic nie ujmuje komfortowi noszenia...po prostu rewelacja... kolejne pary były sprezentowane usatysfakcjonowały obdarowanych – co cieszy nie mniej niż radość dziergania przeznaczone dwóm wędkarzom, którym doskwiera chłód i wilgoć woderów podczas długich spacerów ze spiningiem;) są zadowoleni ja również – choć z odmiennego powodu – odkrył...

:-)

na samym początku chciałam podziękować za komentarze pod poprzednim moim udziergiem, który nieustannie mi towarzyszy w tej zmiennej aurze zimowej....trudno nam się rozstać;)) a teraz kilka drobiazgów – obiecanych akcesoriów zimowych i jedna inwencja twórcza: wpierw czapki pierwsza powstała jako uzupełnienie kobaltowego komina ; wydziergana z włóczki drops loves you II – włóczki, która nie jest już dostępna na rynku...co osobiście uważam za stratę.... inspiracją do powstania tej czapki był wspomniany już komin – wykorzystałam strukturalną część wzoru wieńcząc całość pomponem ten prosty ale efektowny wzór żeberkowy wykorzystałam też w kolejnej czapce: ta powstała na specjalne życzenie z neonowej merino plus mondial z dodatkiem granatowej limy  w zasadzie to mam niemały problem ze zrobieniem czapki tak po prostu....z głowy – ciężko mi dobrać krój, fason i wzór by odpowiednio się układała na głowie...tym razem wyszło nie najgorzej; przy kolej...