Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z listopad, 2013

potrójna mielizna

...wprawdzie przechodzę przez obfitość różnorakich działań ale jeszcze w nich nie utknęłam:)
...tak wdzięcznie nazywa się projekt Lete, który w związku z ekspresowym czasem wykonania i wielce satysfakcjonującym efektem postanowiłam potroić:



o ile zawsze miałam problem z wydzierganiem czapki to ten projekt zmienił moje podejście – zadowolona jestem niezmiernie i nie wykluczam, że czapki w tym wydaniu powtórzę:)



 projekt Sand Bank by Justyna Lorkowska

użyte włóczki: karisma drops, lima drops, drops loves you #4 – wszystkie przerabiałam na drutach 3,5 ...wyszły grubo ale nie sztywno, tak bardzo przyjemnie ciepło.....jedynie tą wykonana z karismy zaliczyłabym do czapek przejściowych – czyli średnio ciepłych:)







zmykam pracować bo czas mi się kurczy dość mocno....tak mocno, że planowane dekoracje świąteczne już musiałam odłożyć na rok następny... pozostanie mi podziwiać Wasze dokonania....ale to też bardzo cieszy oko:) więc twórczego weekendu życzę:)



męski

....na palcach jednej ręki mogę policzyć męskie udziergi i tu muszę wysilić pamięć bo zdecydowanie pochodzą one z czasów dalece niewirtualnych i technicznie "zacofanych" rzec można;
i wcale nie ubolewam nad faktem, że małżonek takowymi udziergami do tej pory się nie zainteresował...na udziergi własne i tak stale jest mało czasu...
zainteresował się natomiast mężowy przyjaciel...owo zainteresowanie puściłam mimochodem traktując je bardziej jako gest grzecznościowy i odetchnęłam z ulgą po dłuższym czasie milczenia na temat męskiego szalika.....
zdążyłam zapomnieć...na niedługo, bo oczekiwanie szalika okazało się nie być fanaberią dowcipnego Pana z banku:) i szalik ma być!

No i co tu zrobić?
Jak co szalik...nic prostszego i nic trudniejszego, kto w ogóle wymyślił szalik, kiedy dookoła tyle ciekawszych form...długi...wąski...no dobra – do męskiego płaszcza idealny; miał nie zostawiać kłaków i nie gryźć... a po za tym – jaki wzór, jak włóczka....i pomimo, że ów szalik stał się f…

post niesponsorowany

...kiedy ja rozpoczynałam swoją blogową przygodę, moja Szwagierka nieśmiało reaktywowała swoje przygody z drutami notorycznie powtarzając: ja nie wiem czy ja umiem albo ja tak nie umiem...
bardzo szybko nabrała trochę pewności i rozwinęła swoje włóczkowe namiętności...

oto ich wycinek:



• enterlac – jeden z tych, które bardzo mi się podobają...w zestawia z czapką...komplet z  cudownego big delicht'a



• ponczo z szarej limy dropsa inspirowane wzorem Hugo:



spacer po szetlandach w wydaniu czarnej limy:


• lekki szal z wykorzystaniem wzoru jakiegoś archiwalnego wydania Sandry;


oraz znani i lubiani:) w rozświetlonej cekinami formie:



prezentuje się świetnie – zarówno w kamelowych odcieniach jak i tym lazurowym kolorze:


na uwagę zasługują również połyskliwe czapki z futrzanymi pomponami:)


Tą nieznaczną część udziergów Szwagierka postanowiła zaoferować chętnym – jeżeli więc się podobają (a podobają się na pewno:) to zapraszam do kontaktu:)


...całkiem nieoczekiwanie mój setny post okaza…

trochę koloru

...podobno jest moda na kolory w wydaniu neonowym...hmmm...ja – jako znana wielbicielka szarości....i ostatnio granatu po zdecydowane kolory sięgam w zasadzie tylko w formie dodatków:)

mimo monotonności zestawów kolorystycznych po jakie sięgam nie przeszłam obojętnie wobec niezwykle żywego zestawu kolorów zaprezentowanych pod wdzięczną nazwą berry muffin; na fali fascynacji tym zestawem powstał inny dodatek:

z toho 11/0:





...i bardziej stonowana, która powstała wcześniej – brzoskwinia z dodatkiem szarości, również z toho 11/0:







m i ł e g o  d n i a:)




w ramach wstępu

...do wielkiego powrotu szarości...jak i w ramach równoległego planu wykorzystywania zapasów powstał kolejny spontaniczny, ekspresowy i krótkometrażowy projekt – tym razem już w wydaniu szarym:


z małego kłębka szarej alpaki drospa, którego i tak została mi połowa postanowiłam wydziergać mitenki;
za  motyw główny posłużył mi niebanalny wzór skarpetek Kalajoki


z powodu długiego włosa alpaki ten urokliwy wzór nie jest zbyt czytelny – bardzo mi jednak pasował do formy mitenek...a i dzierganie jersey'u wydawało mi się zbyt nudne...


do wykończenia elastycznego  ściągacza użyłam  znanej już włoskiej metody igłowej; dla uzyskania podobnego efektu przy nabieraniu oczek sięgnęłam również do włoskiej metody – oczka ściągacza układają się identycznie jak przy igłowym zakończeniu; przez wspomnianą charakterystykę użytej włóczki niestety nie jest to zbyt widoczne – o jednym mogę zapewnić obie metody są równie elastyczne.




 ...a i pomimo braku palców mitenki są niezwykle ciepłe...to też już prz…