ostatnie refleksje w kwestii pasków były takie, że ich nie lubię...szczególnie tych szerokich; choć wiele paskowych swetrów potrafi mnie zachwycić, to poprzestaję na owym zachwycie... zanim owo stwierdzenie nabrało mocy sprawczych udało mi się stworzyć dwa autorskie projekty "paskowe" o wdzięcznej nazwie striped code#1 i #2 , z których jestem n i e z m i e n n i e dumna. Osobiście się w nich nie czuję ale z powodzeniem nosi je moja Siostrzenica i szczególnie w tym drugim wygląda uroczo:) a czemu o paskach: bo paski to minimum dwa kolory: a czy jak są dwa kolory włóczki to muszą być paski...no nie muszą absolutnie... sięgnąwszy do wirtualnej biblioteki wzorów znalazłam kilka ciekawych inspiracji w efekcie, których narysowałam sobie to: ....tyle, że to oznaczało z s z y w a n i e – czynność która skłoniła mnie do odstawienia dziewiarstwa na dluuugi czas... dłuuugo też więc analizowałam czy ja chcę ten projekt wcielić w życie... * wcieliłam razem z ...

Rozumiem Cię doskonale. Nie ogarniam wszystkiego. Może zbyt wiele chcemy? A zbyt mało mamy czasu? No i rodzina i spać trzeba , a ręce tylko dwie, a w głowie tyle pomysłów....Pozdrawiam jesiennie już
OdpowiedzUsuńOjojoj ! A cóż to za smutek przebija przez Twoje słowa? Będzie dobrze. Doba za diabła nie chce być dłuższa, jak by człowiek jej nie rozciągał.
OdpowiedzUsuńZdjęcie przecudnej urody! idealne dobrane do posta. Nostalgia. Pozdrawiam.
Doba się nie rozciągnie, choćbyśmy mocno chciały :)
OdpowiedzUsuńDoskonale rozumiem ale lepiej bym tego stanu w tych paru słowach nie opisała.
Czarodziejska różdżka by się przydała :)
Pozdrawiam.
Ja się od zaraz zabieram za jesienne porządki, w tym uporządkowanie rozpoczętych robótek.
OdpowiedzUsuńZrobiło się tego zbyt wiele. W dodatku w fazie od 1 do 5%. Zaczynam i jakoś tracę do nich serce...
A kuszą mnie coraz to nowe udziergi...
Pocieszam się, że jesień idzie a to dobra pora na robótki ręczne. Może ruszę z miejsca.
Zdjęcie bardzo ładne.
jak ja Cię dobrze rozumiem... tylko mnie jeszcze dobija mordercze zmęczenie i niechęć do czegokolwiek. Zagrzebać się w kocu i udawać, że mnie nie ma...
OdpowiedzUsuńGłowa do góry :)
Oh Aniu, jak ja dobrze wiem o czym mówisz, ale do soboty musimy coś postanowić :) a może natchnienie przyjdzie do mnie razem z Wami :) do zobaczenia
OdpowiedzUsuń:) ja też chcę mieć natchnienie... :)
UsuńAle rozumiem, że moja lima nie leży odłogiem :)
OdpowiedzUsuńooooo, właśnie! ja też ciągle sobie obiecuję, że urealnię plany - i ciągle nic z tego; jak znajdziesz na to sposób, zawiadom ;)
OdpowiedzUsuń