środa, 10 września 2014

;(




...z mozołem owada próbuję ogarnąć moje jesienne zachciewajki i plany

 ...i mi nie wychodzi
 ...zbyt dużo chcę zmieścić w mocno ograniczonej czasoprzestrzeni o synonimie 24h




9 komentarzy:

  1. Rozumiem Cię doskonale. Nie ogarniam wszystkiego. Może zbyt wiele chcemy? A zbyt mało mamy czasu? No i rodzina i spać trzeba , a ręce tylko dwie, a w głowie tyle pomysłów....Pozdrawiam jesiennie już

    OdpowiedzUsuń
  2. Ojojoj ! A cóż to za smutek przebija przez Twoje słowa? Będzie dobrze. Doba za diabła nie chce być dłuższa, jak by człowiek jej nie rozciągał.
    Zdjęcie przecudnej urody! idealne dobrane do posta. Nostalgia. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  3. Doba się nie rozciągnie, choćbyśmy mocno chciały :)
    Doskonale rozumiem ale lepiej bym tego stanu w tych paru słowach nie opisała.
    Czarodziejska różdżka by się przydała :)
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja się od zaraz zabieram za jesienne porządki, w tym uporządkowanie rozpoczętych robótek.
    Zrobiło się tego zbyt wiele. W dodatku w fazie od 1 do 5%. Zaczynam i jakoś tracę do nich serce...
    A kuszą mnie coraz to nowe udziergi...
    Pocieszam się, że jesień idzie a to dobra pora na robótki ręczne. Może ruszę z miejsca.
    Zdjęcie bardzo ładne.

    OdpowiedzUsuń
  5. jak ja Cię dobrze rozumiem... tylko mnie jeszcze dobija mordercze zmęczenie i niechęć do czegokolwiek. Zagrzebać się w kocu i udawać, że mnie nie ma...
    Głowa do góry :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Oh Aniu, jak ja dobrze wiem o czym mówisz, ale do soboty musimy coś postanowić :) a może natchnienie przyjdzie do mnie razem z Wami :) do zobaczenia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) ja też chcę mieć natchnienie... :)

      Usuń
  7. Ale rozumiem, że moja lima nie leży odłogiem :)

    OdpowiedzUsuń
  8. ooooo, właśnie! ja też ciągle sobie obiecuję, że urealnię plany - i ciągle nic z tego; jak znajdziesz na to sposób, zawiadom ;)

    OdpowiedzUsuń