Przejdź do głównej zawartości

lubię





Bardzo lubię się opatulić, bo jestem raczej zmarźlakiem.
W jesienne (wziąwszy pod uwagę ciepło ostatnich dni powinnam napisać: w chłodne) wieczory lubię zarzucić na siebie ciepłą chustę, przywdziać alpakowy sweter, a nóżki wsunąć w wełniane skarpetki, które jakiś czas temu stały się nieodzownym elementem docieplającym.
Naturalne właściwości wełny pozwalają osiągnąć taki poziom wewnętrznego ogrzania, który jest    stały i nienachalny, niepowodujący potów i duszności, taki jaki ja lubię najbardziej...

Miłośniczką wełnianych chust i swetrów jestem od dawna, ale stosunkowo od niedawna doceniam tę krótkometrażową formę dzianą jaka są skarpetki. Cała historia mojego dziergania skutecznie nie uwzględniała tej dziedziny dziewiarstwa biorąc ją za obciachową i niegustowną po prostu. Wraz z pojawieniem się na rynku różnorakich – nieprzeciętnych włóczek skarpetkowych i tysiąca ciekawych wzorów na ravelry  przełamałam bariery. Teraz dziergam skarpetki raz na jakiś czas...już nie tylko dla siebie, bo są świetnym pomysłem na obdarowanie, są świetnym pomysłem na zutylizowanie resztek i świetnie spełniają swoją rolę!

W ostatnim czasie powstały dwie pary skarpetek:
jedne w nieustannie nęcącym mnie kolorze kobaltu:



Powtórzona konstrukcja z kontrastowym ujęciem części palców i pięt wzbogacona została tym razem strukturalnym wzorem rombów, który choć mgliście czytelny bardzo mi się spodobał.


Włóczka to szare resztki arwetty classic z filcolany i jawoll superwash z firmy lang w bazowym błękicie.



Kolejne: obdarowałam już nimi potrzebującą nastoletnią Siostrzenicę, która o dziwo nie uznała wełnianych skarpetek za obciachowe;)



W tym projekcie również wykorzystałam resztki pozostałych po większych projektach kłębuszków.
Za bazę główna posłużyły mi wspominany już jawoll – tym razem w kolorze fioletu i fabel drops w kolorze oceanu...chyba tak się jakoś nazywał...




Lubię zdecydowanie wełniane skarpetki, tak więc będą powstawać kolejne...pewnikiem nie wypełnię nimi po brzegi szafek i szuflad ale na kilka kolorów jest jeszcze zapotrzebowanie...moje i innych;)

;)


Komentarze

  1. Fajowe skarpetki!!! Jaką metodą je robisz? Pozdrawiam Ewa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję;)
      od palców do góry, piętę formuję za pomocą rzędów skróconych w&t z oczkami podnoszonymi....ot, takie skarpetki;)

      Usuń
  2. Oj dlaczego wełniane skarpetki obciachowe?
    Od lat dziergam, obdarowuję bliskich oraz sama noszę i uwielbiam. W Twoim wykonaniu skarpetki to małe dzieło sztuki. Podziwiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję pięknie;)
      Na szczęście już tak nie myślę – już teraz bardzo lubię te małe formy;)

      Usuń
  3. Witaj Kochana. Próbuje reaktywować mój uśpiony od paru miesięcy blog. Czy mogę prosić o pomoc i umieszczenie go na bocznym pasku na Twoim blogu? Link do niego to - http://sielskachata.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Moja teściowa tez takie robi, a potem daje je każdemu w prezencie.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

paski

ostatnie refleksje w kwestii pasków były takie, że ich nie lubię...szczególnie tych szerokich; choć wiele paskowych swetrów potrafi mnie zachwycić, to poprzestaję na owym zachwycie... zanim owo stwierdzenie nabrało mocy sprawczych udało mi się  stworzyć dwa autorskie projekty "paskowe" o wdzięcznej nazwie striped code#1 i #2 , z których jestem n i e z m i e n n i e dumna. Osobiście się w  nich nie czuję ale z powodzeniem nosi je moja Siostrzenica i szczególnie w tym drugim wygląda uroczo:) a czemu o paskach: bo paski to minimum dwa kolory: a czy jak są dwa kolory włóczki to muszą być paski...no nie muszą absolutnie... sięgnąwszy do wirtualnej biblioteki wzorów znalazłam kilka ciekawych inspiracji w efekcie, których narysowałam sobie to: ....tyle, że to oznaczało z s z y w a n i e – czynność która skłoniła mnie do odstawienia dziewiarstwa na dluuugi czas... dłuuugo też więc analizowałam czy ja chcę ten projekt wcielić w życie...   * wcieliłam razem z ...

...

wielokropek – znak interpunkcyjny w postaci trzech umieszczonych obok siebie kropek (…) używany przeważnie na końcu zdania, dla zaznaczenia fragmentów pominiętych ...pominę więc tłumaczenie coraz mniejszej aktywności. Przytaczanie tych samych spostrzeżeń o płynącej zbyt szybko codzienności, o braku światła do zdjęć, o wielu planach, które z równą intensywnością pojawiania znikają w przyszłości pod wspólnym mianownikiem: jutro. Ten, z kolei migiem przekształca się w bliżej niesprecyzowane: potem, kiedyś, innym razem. Nawet samo dzierganie idzie mooooozoooooolnie...beznamiętnie schodzą z drutów pomniejsze  dzianiny...te pełne namiętności twórczej powodują stan niezrozumiałego zmęczenia... Taki mniej więcej jest aktualny status mojego hobby i związanego z nim blogowania: pogłębiające się niezadowolenie. Nie chce udawać ambitnie przemyślanych epickich przerw w pisaniu bloga, bo takowych nie ma. Jeszcze nie dawno próbowałam walczyć o wielkie treści każdego zdania; ba! słowa naw...

często

czyli o tym jak statystyka obecności wirtualnej przeszła w regres.... Często zajmuje mnie dzierganie. Coraz jednak mniej mam  nieprzerywanego innymi aktywnościami życiowymi dłuższych chwil, w których  mogę się oddać tym relaksującym zabiegom samorealizacji.. O ile jeszcze to leniwe snucie się dzianin przynosi znikome acz namacalne efekty tak kompletnie straciłam te rezerwy czasu, w których mogę je godnie dokumentować.... brak światła albo raczej ograniczone światło w jeszcze bardziej ograniczonej przestrzeni dodatkowo mnie demotywują niwelując podjęcie twórczego wysiłku.... Efekt tego jest taki, że wiele realizacji nie zostało tu pokazanych i pewnie już nie będę do nich wracać....pozostały tylko namiastki z czasu zaprzeszłego: ...to kilka akcesoriów, które trochę bardziej sprecyzowały się w tych kilku zakładkach z cyklu: zrobione na ravelry . Z obiektów poza dziewiarskich powstało kilka biżuteryjnych, większość z nich wydana została bez śladu dokumentacji....