Przejdź do głównej zawartości

dwa do przodu


...
trzy do tyłu!
tak najprościej ująć można mój aktualny status prac dziewiarskich

walczę z sprutym pod koniec roku riosem malabrigo 
co sprułam? przyznam się gdy nowe wcielenie tego szlachetnego bądź co bądź merino zasłuży na prezentację...
na razie przyznam,że wszystkie niepowodzenia wynikające ze wspólnych z tą włóczką mitingów podsycają tylko moją determinację....

uwzięłam się
i muszę mięć ten sweter (z naciskiem na sweter) i nie dam się pokonać włóczce...

koniec
kropka


nie pocieszają zakupy nowych, miękkich cudowności  i pomniejsze udziergi, których nie mam okazji i czasu udokumentować....bo wciąż sweter–rios–rios–sweter–bez_końca......



Komentarze

  1. Czyli że dziergasz coś superowego skoro tak nie odpuszczasz.....ale co w tym dziwnego ;wszystkie twoje udziergi bardzo cieszą oko>

    OdpowiedzUsuń
  2. Kolor piękny, zobaczymy co dalej... Pozdrawiam drutkowo i życzę wytrwałości!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. właśnie chyba kolor tak bardzo nie pozwala mi rzucić tej robótki w kąt;)
      Pozdrawiam;)

      Usuń
  3. Cierpliwości i wytrwałości życzę!

    OdpowiedzUsuń
  4. Witaj,
    Oj, znam ten ból gdy chcesz i myślisz, że już jest w porządku, a okazuje się, że coś nie pasuje, trzeba pruć, poprawiać... Życzę powodzenia.
    Pozdrawiam
    Monika
    ps/ pytałaś mnie o włóczkę - Gipsy Kartopu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a już myślałam, że tylko ja tak mam, i tylko mi zdarza się pruć;)
      dziękuję za informację i pozdrawiam serdecznie;)

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

wiosna

...
to zazwyczaj piękny, ciepły, słoneczny czas rozkwitu...
Ta obecna postanowiła nam raczej nie dogadzać – przenikający chłód wiatru, deszczu i śniegu; czasem słońce które improwizuje ciepło...przynajmniej w przestrzeniach nadmorskich.
Astronomiczne uwarunkowanie sprzyja wprawdzie wzrostowi ale mizerną daje pociechę.
Jako gatunek uzależniony od ciepła promieni słonecznych i wszelkich dóbr za tym idących popadam w lekką irytację i nie znajduję pocieszenia w niczym innym – wszystkie moje pozaczynane dzianiny jakby się sprzysięgły popadając w przepaść niepowodzeń...no n i c  m i  n i e  w y c h o d z i!


Prucie goni prucie, pomysły przelatują popędzane niezdecydowaniem a czas znika błyskawicznie w mikroświecie poplątanych nitek.
Pozostaje przeczekać?
Innego pomysłu nie mam.
Znikam więc na trochę czekając nie/cierpliwie na jeden mały sukces...

Dziękuję za komplementy poprzedniego – niedziewiarskiego wpisu, który miał być inspiracją  zwrotną – mam wiele wdzięczności za motywujące mnie Wa…

w końcu...

Nadeszła wiosna.
Może i nawet wczesne lato, które rozpieszcza nas ciepłem słonecznego blasku.

W końcu jest ciepło.

W końcu też udało mi się skończyć dziejący się zbyt długo i z dozą niepowodzeń prosty – acz nie prostacki kardigan.
Kupiłam projekt, wybrałam włóczkę i zaczęłam dziergać....stosunkowo dawno temu....
Bezkres dżerseju na cienkich drutach dzieje się powoli, więc gdy po skończeniu całość korpusu okazało się, że nie trafiłam z wymiarem otworów na rękawy to sami rozumiecie delikatne rozczarowanie jakie mnie ogarnęło. Próbowałam sztukować, dzielić i markować nietrafioną część swetra  – bezskutecznie; bo im bardziej proces kombinacji technicznych nabierał tempa tym większe rozbieżności ukazywały się moim oczom..
Sprułam.
Kolejne podejście okazało się porażką do kwadratu bo popełniłam ten sam błąd w tym samym miejscu....byłam już wtedy bliska rezygnacji uświadamiając sobie ilość godzin jakie zmarnowałam!
Ów czas nie pozostawił mnie jednak obojętnej i dał mi podstawową mobilizacj…

przecinki, średniki, pauzy....itp

Przeprowadzając spontaniczną rewolucję blogową zauważyłam znaczącą rozbieżność w istotnych treściach jakie ze sobą ów blog niesie: w pierwotnym założeniu miał prezentować szeroki zakres manualnej działalności jaka wówczas pochłaniała mój wolny czas – zaczęłam od haftu krzyżykowego, na który już dzisiaj szkoda mi czasu! Przez te kilka lat od tamtej pory  włóczki i druty skutecznie wypchnęły pozostałe moje "zainteresowania" na margines...choć w planach gdzieś jeszcze znajduję dla nich skrawek miejsca to już w realizacji ujawniają się raczej jak muszą. Szyję gdy potrzebuję – i tu raczej stronię od ubiorów. Rozwijające się wciąż formy dziewiarstwa tak bardzo mnie pochłonęły iż rozważałam nawet zmianę tytułu bloga....ale zmieniłam tylko opis, dając moim zamierającym fascynacjom chociażby wrażenie bytu;) Ta pozostałość wychowania w atmosferze, że braki majątkowe można nadrobić pracą rąk własnych do tego techniczne przygotowanie plastyczne pozostawia w sobie niezatarty ślad, który…