Przejdź do głównej zawartości

jesień


jestem do niej wyjątkowo przygotowana: 3 swetry (jeden wciąż oczekuje publikacji...hmmm) i jedna chusta – n o  w a ! – dodam, bo przecież reszty się nie pozbyłam;)
w związku z tym nie mam co dziergać? – żart;) pewnie, że mam – zawsze mam!
podobnie jak Marzena dałam sobie czas na formy mniejsze, otulające pozostałe po korpusie marznące części ciała...
proces rozpoczęty czeka na finisz i dokumentację...


cieszy mnie niezwykle fakt, iż planowo będzie wraz z nim ubywało zapasów...tych noworocznych...wiecie;)
tym bardziej, że miejsca potrzebują nowe precelki:






przecudnej urody baby silkpaca od malabrigo i włóczka meme w pieknym kolorze dojrzałego, iglestego lasu – autorska farbowanka Iwony – właścicielki motkomanii 

pozostawiam je w nienaruszonej formie (póki co) by dojrzały do odpowiedniego dla nich projektu....a przez ten czas będę świadomie kontemplować ich urodę.....





Komentarze

  1. cóz to za piekny kolor,podpowiedz prosze,ten z motkomanii

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tego niestety już nie ma:) zgarnęłam ostatni ale być może pojawi się wkrótce;)
      Pozdrawiam

      Usuń
  2. Motki rzeczywiście zachwycające!!!! Jestem bardzo ciekawa nowego sweterka. Pozdrawiam druciarsko!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dzięki;) wciąż brakuje czasu i pomysłu na zdjęcia;/

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

szary

To też kolor.
Fakt iż fizycznie powstaje z mieszaniny barw powoduje, że nie da się go wystawić po za zbiór określany ogólnie powyższym mianem.
Takie przynajmniej jest moje stanowisko w tej kwestii.
W związku z nieocenionym bogactwem jakie ów kolor ze sobą niesie często (może nazbyt często....) znajduje swoje zastosowanie w moich dzianinach.
I może być uznawany za nijaki, bez wyrazu, pozbawiony nośnika emocjonalnego to i tak na długo będzie moim kolorem przewodnim.
Tak również było w przypadku tego projektu: nie umiałam go sobie wyobrazić inaczej jak w szarości właśnie: spowodował to przede wszystkim prosty, zastosowany w nienachalnej ilości ale bardzo wyrazisty wzór strukturalny, dopełniony splotem lewych oczek, które bardzo mnie urzekły...
I choć nie jestem zdecydowaną wielbicielką otwartych kardiganów ten zaabsorbował mnie prostym bogactwem połączenia wspomnianych motywów....to swoiste zaprzeczenie w mojej ocenie w pełni oddaje uroki tego projektu:

thessaly Hani Maciejewskiej…

jeden

...pierwszy i nie ostatni:)
...u k o ś n i k:




...długo się do niego zbierałam (...co niestety stało się normą); a jak się już zebrałam to stosunkowo długo nie mogłam przebrnąć przez tą prostą technikę...pomimo trudności efekt końcowy zadowalający – zdecydowanie pobudzający kolorystyczne fantazje...więc i ukośniki będą kolejne



wykonany z koralików toho 11/0 – z a r e z e r w o w a n y



lubię

Bardzo lubię się opatulić, bo jestem raczej zmarźlakiem.
W jesienne (wziąwszy pod uwagę ciepło ostatnich dni powinnam napisać: w chłodne) wieczory lubię zarzucić na siebie ciepłą chustę, przywdziać alpakowy sweter, a nóżki wsunąć w wełniane skarpetki, które jakiś czas temu stały się nieodzownym elementem docieplającym.
Naturalne właściwości wełny pozwalają osiągnąć taki poziom wewnętrznego ogrzania, który jest    stały i nienachalny, niepowodujący potów i duszności, taki jaki ja lubię najbardziej...

Miłośniczką wełnianych chust i swetrów jestem od dawna, ale stosunkowo od niedawna doceniam tę krótkometrażową formę dzianą jaka są skarpetki. Cała historia mojego dziergania skutecznie nie uwzględniała tej dziedziny dziewiarstwa biorąc ją za obciachową i niegustowną po prostu. Wraz z pojawieniem się na rynku różnorakich – nieprzeciętnych włóczek skarpetkowych i tysiąca ciekawych wzorów na ravelry  przełamałam bariery. Teraz dziergam skarpetki raz na jakiś czas...już nie tylko dla siebie,…