Przejdź do głównej zawartości

(po)południowe mgnienie

...czyli zaspokojenie ciekawości, którą wzbudziły moje wakacyjne wspomnienia
...czyli włóczka Arucania Ranco Multy, którą nabyłam niewirtualnie we Wrocławiu przybrała formę skończonego udziergu:




Wybór formy  był oczywisty od samego początku, przede  wszystkim ze względu na bogactwo kolorystyczne tej włóczki -  miała to być prosta ale i efektowna chusta, powstała więc   mara by Madelinetosh
od dawna za mną chodziła, nie miałam tylko odpowiedniej włóczki, a ta znalazła się w moich zasobach właściwie dzięki mojej Szwagierce, która  skutecznie rozpaliła moje kolorystyczne fantazje(...dzięki niej stałam się również posiadaczką żółtego t-shirta - co w moim przypadku zakrawa na szaleństwo -  nie to, że t-shirt, ale że żółty!)


Summa summarum zużyłam tej kolorystycznej wariacji niepełne dwa motki przerabiając na drutach 3,5; dokonałam również kilku modyfikacji w samym wzorze: ukryłam narzuty i całość (po za ściągaczem) wykonałam dżersejem prawym/lewym - znów nie mogłam się zdecydować które oczka bardziej mi się podobają więc mam dwustronnie...


Mały kłębuszek, który mi pozostał  czeka na właściwą alpakę by całość mogła się dopełnić w formie kompletnej -czyli w zestawie z czapką....



Komentarze

  1. Piękna, bardzo oryginalna:)pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Odpowiedzi
    1. W ogóle właśnie się zorientowałam, że jesteś baaaaardzo podobna do naszej pediatry :-)

      Usuń
    2. Dziękuję!
      Mam nadzieję, że to miła pediatra...:)

      Usuń
  3. tym razem twardo optuję za lewymi ;) do takich włóczek jakoś lewe bardziej mi pasują; chusta jest świetna! forma, lewe oczka i te kolory - wszystko idealnie!
    I masz rewelacyjną fryzurę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No nie? Właśnie przy lewych oczkach uroda ręcznie farbowanych włóczek az bije po oczach.

      Usuń
    2. Dziękuję - za pochwałę fryzury szczególnie, bo jest w trakcie przeobrażania i nie do końca wiem w jakim kierunku zmierza...?
      ...co do lewych to one u mnie nie tylko w melanżach biorą górę - zdecydowanie częściej się na nie decyduję w "jednokolorowych" dzianinach.

      Usuń
  4. Kolorki są świetne i sama chusta również.

    OdpowiedzUsuń
  5. Wspaniała chusta i bardzo Ci do twarzy w tych kolorach.
    Bardzo podziwiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję - te kolory to eksperyment, zdecydowanie częściej sięgam po chłodne odcienie:)...ale może mi się odmieni.

      Usuń
  6. tak, nareszcie doczekałam się owego wpisu i owych zdjęć... chusta ( nie wiem czy to właściwe słowo - mimo iż jest trójkątna) jest naprawdę świetna w idealnym zespoleniu z kolorystyką, pasuje do Twojej fryzury, jak chcesz mam wolne terminy na stylizację ;)) pzdr szwagierka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo, bardzo dziękuję!
      ...jeżeli nie chusta to jakbyś to określiła - zaciekawiłaś mnie:/
      a z wolnych (chmm)terminów pewnie jeszcze nie raz skorzystam..
      Pozdrawiam

      Usuń
  7. Bardzo fajna chusta w ślicznej kolorystyce,pozdrawiam Dorota

    OdpowiedzUsuń
  8. cudnosciowa mara i bardzo fajna nowa fryzura

    OdpowiedzUsuń
  9. Włóczka ma piękne kolory! Ty masz fajną fryzurę! Muszę chyba spróbować chustować...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję...:) do chustowania zachęcam - osobiście uważam, że ta forma układa się lepiej niż klasyczne szale.

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

wiosna

...
to zazwyczaj piękny, ciepły, słoneczny czas rozkwitu...
Ta obecna postanowiła nam raczej nie dogadzać – przenikający chłód wiatru, deszczu i śniegu; czasem słońce które improwizuje ciepło...przynajmniej w przestrzeniach nadmorskich.
Astronomiczne uwarunkowanie sprzyja wprawdzie wzrostowi ale mizerną daje pociechę.
Jako gatunek uzależniony od ciepła promieni słonecznych i wszelkich dóbr za tym idących popadam w lekką irytację i nie znajduję pocieszenia w niczym innym – wszystkie moje pozaczynane dzianiny jakby się sprzysięgły popadając w przepaść niepowodzeń...no n i c  m i  n i e  w y c h o d z i!


Prucie goni prucie, pomysły przelatują popędzane niezdecydowaniem a czas znika błyskawicznie w mikroświecie poplątanych nitek.
Pozostaje przeczekać?
Innego pomysłu nie mam.
Znikam więc na trochę czekając nie/cierpliwie na jeden mały sukces...

Dziękuję za komplementy poprzedniego – niedziewiarskiego wpisu, który miał być inspiracją  zwrotną – mam wiele wdzięczności za motywujące mnie Wa…

w końcu...

Nadeszła wiosna.
Może i nawet wczesne lato, które rozpieszcza nas ciepłem słonecznego blasku.

W końcu jest ciepło.

W końcu też udało mi się skończyć dziejący się zbyt długo i z dozą niepowodzeń prosty – acz nie prostacki kardigan.
Kupiłam projekt, wybrałam włóczkę i zaczęłam dziergać....stosunkowo dawno temu....
Bezkres dżerseju na cienkich drutach dzieje się powoli, więc gdy po skończeniu całość korpusu okazało się, że nie trafiłam z wymiarem otworów na rękawy to sami rozumiecie delikatne rozczarowanie jakie mnie ogarnęło. Próbowałam sztukować, dzielić i markować nietrafioną część swetra  – bezskutecznie; bo im bardziej proces kombinacji technicznych nabierał tempa tym większe rozbieżności ukazywały się moim oczom..
Sprułam.
Kolejne podejście okazało się porażką do kwadratu bo popełniłam ten sam błąd w tym samym miejscu....byłam już wtedy bliska rezygnacji uświadamiając sobie ilość godzin jakie zmarnowałam!
Ów czas nie pozostawił mnie jednak obojętnej i dał mi podstawową mobilizacj…

przecinki, średniki, pauzy....itp

Przeprowadzając spontaniczną rewolucję blogową zauważyłam znaczącą rozbieżność w istotnych treściach jakie ze sobą ów blog niesie: w pierwotnym założeniu miał prezentować szeroki zakres manualnej działalności jaka wówczas pochłaniała mój wolny czas – zaczęłam od haftu krzyżykowego, na który już dzisiaj szkoda mi czasu! Przez te kilka lat od tamtej pory  włóczki i druty skutecznie wypchnęły pozostałe moje "zainteresowania" na margines...choć w planach gdzieś jeszcze znajduję dla nich skrawek miejsca to już w realizacji ujawniają się raczej jak muszą. Szyję gdy potrzebuję – i tu raczej stronię od ubiorów. Rozwijające się wciąż formy dziewiarstwa tak bardzo mnie pochłonęły iż rozważałam nawet zmianę tytułu bloga....ale zmieniłam tylko opis, dając moim zamierającym fascynacjom chociażby wrażenie bytu;) Ta pozostałość wychowania w atmosferze, że braki majątkowe można nadrobić pracą rąk własnych do tego techniczne przygotowanie plastyczne pozostawia w sobie niezatarty ślad, który…