środa, 23 maja 2012

szkocka śliwka


...czyli zakończyłam niezwykle mozolną dzianinę...paradoksalnie łatwą i nieskomplikowaną formalnie:

...t a k i ż a r c i k, ale do rzeczy:



Formę ogólną  wymyśliłam na własne potrzeby, opierając się na wzorze rombów inspirowanych szkockimi żakardami ale w wersji monochromatycznej opartej na różnicach strukturowych prawych i lewych oczek; wzór ten zaczerpnęłam z książki Mary Webb Robótki na drutach.
Całość wykonana z niecałych 300g śliwkowej Virginii na drutach nr 2. Forma kroju to reglan robiony od góry  z uwzględnieniem podkroju dekoltu, który wykonany został za pomocą rzędów skróconych. Rękawy formowałam dodając po dwa oczka najpierw w co drugim rzędzie do czasu uformowania dekoltu, potem w po dwa oczka w co czwartym rzędzie; w częściach przodu i tyłu dodawałam niezmiennie po dwa oczka w co drugim rzędzie.



Początkowo planowałam, że powstanie opis ale popełniłam kilka błędów: stosowanie techniki rzędów skróconych przy jednorodnej strukturze dzianiny nie jest zbyt trudne, ale żeby nie było zbyt łatwo wymyśliłam sobie wzór i już nie było tak prosto....bo jak w matematyce wszytko musi się zgadzać....po przerobieniu znacznej części tego sweterka okazało się, że się nie zgadza - wzór rękawów nie jest symetryczny, co niosło ze sobą brak symetryczności rękawa przy jego zwężaniu....

...tak więc opis nie powstał, i chyba nie powstanie...bo nie umiałabym tego wszystkiego klarownie przenieść na papier; moje notatki raczej przypominają równanie z tysiącem niewiadomych i już sama nie wiem ile razy korygowałam owe niewiadome....sumując to wszystko z kilkukrotnym pruciem.....sami rozumiecie...




Abstrahując od tego śliwkowego mozołu odkryłam pocieszający fakt, że zupełnie niechcący wstrzeliłam się dzianinowe trendy prezentowane przez kim hargreaves....może nie do końca w formie ale bardzo podobnie w strukturze.


....spieszę do kolejnych wymarzonych realizacji,choć zaczynam wątpić w swoja wydajność....czy Wam też tak niesamowicie ucieka czas?...zupełnie przestałam go ogarniać....

Dziękując za odwiedziny, życzę wszystkim m i ł e g o  t y g o d n i a!




11 komentarzy:

  1. No cóż, wyrazy najwyższego uznania, robić na wykałaczkach to już coś... :)) Pięknie w nim wyglądasz :))

    OdpowiedzUsuń
  2. Efekt wart był zachodu - powstał bardzo ładny ciuszek.

    OdpowiedzUsuń
  3. te "dwójki" to mnie dobiły ;)
    ale masz świetne zdjęcia!

    OdpowiedzUsuń
  4. tak, tak niby latwo, ale jak efektownie :) ..i bardzo ladnie Ci w tym sweterku :-)

    OdpowiedzUsuń
  5. ładniutki ,ja zaczęłam sweterek na trójeczkach i boje się że przy mnich umrę ,a Twój na dwójeczkach robiony -chylę czoła

    OdpowiedzUsuń
  6. Sweterek wyszedł super i pięknie w nim wyglądasz!

    OdpowiedzUsuń
  7. Podziwiam dzierganie na dwójkach,to prawie zapałki!A sweterek cudo,pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  8. Mnie ta śliwka zachwyciła, dopracowana taka.
    Też jestem na etapie kombinowania jak by tu za pomocą rzędów skróconych fajny dekolt zrobić...

    OdpowiedzUsuń
  9. świetna! świetna! po trzykroć - świetna!
    a jaki piękny wyszedł Ci kształt dekoltu!!

    strasznie mi się przez Ciebie fioletów zachciało...

    OdpowiedzUsuń
  10. Bardzo dziękuję za uznanie mojego fioletowego tworu; przyznam, że dzierganie na "dwójkach" to rzeczywiście zniechęcające założenie ale przy moim niezbyt ścisłym sposobie dziergania nie mogłam tej dzianiny robić na grubszych drutach bo by się po prostu rozlazła...
    W kwestii dekoltu to formowałam go od części rękawów ku przodowi "zawracając" w co czwartym oczku, gdy na przedniej części pozostało kilkanaście oczek zaczęłam przerabiać już na okrągło - czy to enigmatyczne wyjaśnienie komuś pomoże - nie wiem, ale pamiętajcie, że tyczy się "dwójek"...
    Dziękuję za pochwałę zdjęć...bo to też nie lada wyzwanie.
    Wszystkim życzę miłego tygodnia!

    OdpowiedzUsuń
  11. Czasami proces twórczy musi boleć;) Sweterek podoba mi się szalenie i równie mocno zżera mnie zazdrość, bo druty pozostają dla mnie czarną magią;)

    OdpowiedzUsuń