Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z sierpień, 2011

fuksja na pożegnanie lata

...a raczej sezonu powiedzmy "letniego", bo samo lato zapodziało się gdzieś pośród deszczu i wiatru...

ale tak czy inaczej ta bluzeczka jest docelowo letnia. Nie wiele razy miałam ja na sobie, bo robótka w czasie się wydłużyła no i wspomniane już okoliczności.., więc czekam już na sezon przyszły z nadzieją że nadmorska aura będzie bardziej przychylna:





Wzór zaczerpnęłam (lekko przeinterpretowałm) z kwietniowego wydania miesięcznika Sandra 2011, włóczka to kolejna, niezwykle mięsista bawełna, której zużyłam 5 motków przerabiając na drutach 2,5.  Osobistej prezentacji pomogła mi dokonać, dzięki swojej fotograficznej wrażliwości i ogromnym umięjętnościom moja Siostra, za co bardzo jej dziękuję.
Dziękuję również Wam za uznanie mojego reciklingowego(słowo zapożyczone) etui - tym bardziej, że nie czuję sie wprawną krawcową...
Gdyby któryś z odwiedzjących  mojego bloga  gości zapragnął mieć wykonaną przeze mnie rzecz to zapraszam do kontaktu za mną.

kiedy czas na małą pzrerwę

w dzierganiu - rzecz jasna - wtedy właśnie sięgam po inne możliwości manualnych kreacji:
z zakamarków szafy wyciągam kilka okazyjnie zdobytych materiałów i za pomocą niezawodnego "Łucznika" próbuję je pozszywać w mniej lub bardziej użytkowe formy. Oto jedna z nich: etui na druty, o który o dłuższego czasu prosiły się plączące nieustannie żyłki i nie wiadomo jakiej grubości druciki...czas było okazać im więcej poszanowania! 



Etui ma wymiar po złożeniu ok 20/15 cm,  w środku podzielony na 12 przegródek o szer 7,5 cm. Zewnętrzna tkanina to dżins z dodatkiem streczu usztywniony flizeliną; wewnętrzna - trudno powiedzieć - ale świetnie nadaje się do takich realizacji bo jest dość  gruba choć nie sztywna - zdobyłam dużą jej ilość w secondhand za 10pln (...uwielbiam takie zdobyczne zakupy!) - w efekcie pozszywało się to w funkcjonalną formę, która w swej prostocie bardzo mi się podoba
...podążywszy radą izuss1 zgłosiłam owe etui do zabawy w art-piaskownicy.

Bitterroot razy dwa...

Uwielbiam się otulać - bez wzgledu na porę roku zawsze "coś" owija moją szyję...różniste są to materie; im bliżej jesieni tym częściej wydziergane.  Na powitanie zbliżającej się jesieni wydziergałam dwie chusty - ten sam wzór wyjściowy,

ta sama włóczka tylko właścicielki różne...

...przyjemnie i szybko się je dziergało; na każdą zużyłam trochę ponad połowę(ok 60g) 100-u gramowego motaka.
Chociaż chust wykonałam już kilkanaście ciągle problemem pozostaje blokowanie - brakuje miejsca...czy może wyobraźni....coś ciągle nie pasuje...bardzo mnie ciekawi jak radzą sobie z tym bardziej doświadczone rękodzielniczki?

tak właściwie...

...to najbardziej zajmuje mnie dzierganie i w zawiązku z tym sezonowo zaopatrzam się w nowe odzienie (przynajmniej się staram). To powstało z początkiem lata i szybko stało się moim ulubionym - raz z powodu znakomitej bawełny w moim ulubionym stalowym kolorze, o lekkim połysku i przyjemnym dotyku; dwa - tegoroczne, dość chłodne i deszczowe lato sprzyjało noszeniu owej bluzki...


Wzór na jej wykonanie zaczerpnęłam z miesięcznika Sabrina nr. 2/2008. Uległ on oczywiście pewnym modyfikacjom, które wynikały z użycia innej niż zakładana w projekcie włóczka; jednak pomimo zmian efekt końcowy dalece mnie satysfakcjonuje...nawet bardziej niż zakładałam.

...planowany początek

Zainspirowana szerokim pasmem możliwości manualnych kreacji, które od długiego czasu przeglądam na Waszych blogach postanowiłam nieśmiało pokazać to moje "coś" co w czasie mniej lub bardziej wolnym wychodzi spod mojej ręki...planowany początek powstał już dawno - jest nim poducha własnoręcznie wyhaftowana folklorystycznie krzyżykami, w niefolklorystycznych kolorach ale według własnego pomysłu...


...tak więc mój pierwszy  haft krzyżykowy uznałam za idealny początek moich "manualnych" zwierzeń. Zapraszam bardzo serdecznie na kolejne...