wtorek, 30 sierpnia 2011

fuksja na pożegnanie lata

...a raczej sezonu powiedzmy "letniego", bo samo lato zapodziało się gdzieś pośród deszczu i wiatru...

ale tak czy inaczej ta bluzeczka jest docelowo letnia. Nie wiele razy miałam ja na sobie, bo robótka w czasie się wydłużyła no i wspomniane już okoliczności.., więc czekam już na sezon przyszły z nadzieją że nadmorska aura będzie bardziej przychylna:





Wzór zaczerpnęłam (lekko przeinterpretowałm) z kwietniowego wydania miesięcznika Sandra 2011, włóczka to kolejna, niezwykle mięsista bawełna, której zużyłam 5 motków przerabiając na drutach 2,5. 
Osobistej prezentacji pomogła mi dokonać, dzięki swojej fotograficznej wrażliwości i ogromnym umięjętnościom moja Siostra, za co bardzo jej dziękuję.

Dziękuję również Wam za uznanie mojego reciklingowego(słowo zapożyczone) etui - tym bardziej, że nie czuję sie wprawną krawcową...

Gdyby któryś z odwiedzjących  mojego bloga  gości zapragnął mieć wykonaną przeze mnie rzecz to zapraszam do kontaktu za mną.

piątek, 26 sierpnia 2011

kiedy czas na małą pzrerwę

w dzierganiu - rzecz jasna - wtedy właśnie sięgam po inne możliwości manualnych kreacji:
z zakamarków szafy wyciągam kilka okazyjnie zdobytych materiałów i za pomocą niezawodnego "Łucznika" próbuję je pozszywać w mniej lub bardziej użytkowe formy. Oto jedna z nich: etui na druty, o który o dłuższego czasu prosiły się plączące nieustannie żyłki i nie wiadomo jakiej grubości druciki...czas było okazać im więcej poszanowania! 




Etui ma wymiar po złożeniu ok 20/15 cm,  w środku podzielony na 12 przegródek o szer 7,5 cm. Zewnętrzna tkanina to dżins z dodatkiem streczu usztywniony flizeliną; wewnętrzna - trudno powiedzieć - ale świetnie nadaje się do takich realizacji bo jest dość  gruba choć nie sztywna - zdobyłam dużą jej ilość w secondhand za 10pln (...uwielbiam takie zdobyczne zakupy!) - w efekcie pozszywało się to w funkcjonalną formę, która w swej prostocie bardzo mi się podoba

...podążywszy radą izuss1 zgłosiłam owe etui do zabawy w art-piaskownicy.

wtorek, 23 sierpnia 2011

Bitterroot razy dwa...




Uwielbiam się otulać - bez wzgledu na porę roku zawsze "coś" owija moją szyję...różniste są to materie; im bliżej jesieni tym częściej wydziergane. 
Na powitanie zbliżającej się jesieni wydziergałam dwie chusty - ten sam wzór wyjściowy,

ta sama włóczka tylko właścicielki różne...

...przyjemnie i szybko się je dziergało; na każdą zużyłam trochę ponad połowę(ok 60g) 100-u gramowego motaka.

Chociaż chust wykonałam już kilkanaście ciągle problemem pozostaje blokowanie - brakuje miejsca...czy może wyobraźni....coś ciągle nie pasuje...bardzo mnie ciekawi jak radzą sobie z tym bardziej doświadczone rękodzielniczki?

poniedziałek, 22 sierpnia 2011

tak właściwie...



...to najbardziej zajmuje mnie dzierganie i w zawiązku z tym sezonowo zaopatrzam się w nowe odzienie (przynajmniej się staram). To powstało z początkiem lata i szybko stało się moim ulubionym - raz z powodu znakomitej bawełny w moim ulubionym stalowym kolorze, o lekkim połysku i przyjemnym dotyku; dwa - tegoroczne, dość chłodne i deszczowe lato sprzyjało noszeniu owej bluzki...



Wzór na jej wykonanie zaczerpnęłam z miesięcznika Sabrina nr. 2/2008. Uległ on oczywiście pewnym modyfikacjom, które wynikały z użycia innej niż zakładana w projekcie włóczka; jednak pomimo zmian efekt końcowy dalece mnie satysfakcjonuje...nawet bardziej niż zakładałam.

wtorek, 2 sierpnia 2011

...planowany początek


Zainspirowana szerokim pasmem możliwości manualnych kreacji, które od długiego czasu przeglądam na Waszych blogach postanowiłam nieśmiało pokazać to moje "coś" co w czasie mniej lub bardziej wolnym wychodzi spod mojej ręki...planowany początek powstał już dawno - jest nim poducha własnoręcznie wyhaftowana folklorystycznie krzyżykami, w niefolklorystycznych kolorach ale według własnego pomysłu...


...tak więc mój pierwszy  haft krzyżykowy uznałam za idealny początek moich "manualnych" zwierzeń.
Zapraszam bardzo serdecznie na kolejne...