Uwielbiam się otulać - bez wzgledu na porę roku zawsze "coś" owija moją szyję...różniste są to materie; im bliżej jesieni tym częściej wydziergane.
Na powitanie zbliżającej się jesieni wydziergałam dwie chusty - ten sam wzór wyjściowy,

ta sama włóczka tylko właścicielki różne...
ta sama włóczka tylko właścicielki różne...
...przyjemnie i szybko się je dziergało; na każdą zużyłam trochę ponad połowę(ok 60g) 100-u gramowego motaka.
Chociaż chust wykonałam już kilkanaście ciągle problemem pozostaje blokowanie - brakuje miejsca...czy może wyobraźni....coś ciągle nie pasuje...bardzo mnie ciekawi jak radzą sobie z tym bardziej doświadczone rękodzielniczki?
chusta jest rzeczywiście piękna, ale najpiękniej prezentuje się z różą... cieszę się niezmiernie iż posiadam taki komplecik wydziergany pod czujnym okiem właścicielki tegoż bloga. Pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńUdaje mi się od czasu do czasu popełnić chustę, ale kiedy pomyślę o blokowaniu, odchodzi mi chęć na jakiekolwiek robótki :-)
OdpowiedzUsuń