Przejdź do głównej zawartości

...planowany początek


Zainspirowana szerokim pasmem możliwości manualnych kreacji, które od długiego czasu przeglądam na Waszych blogach postanowiłam nieśmiało pokazać to moje "coś" co w czasie mniej lub bardziej wolnym wychodzi spod mojej ręki...planowany początek powstał już dawno - jest nim poducha własnoręcznie wyhaftowana folklorystycznie krzyżykami, w niefolklorystycznych kolorach ale według własnego pomysłu...


...tak więc mój pierwszy  haft krzyżykowy uznałam za idealny początek moich "manualnych" zwierzeń.
Zapraszam bardzo serdecznie na kolejne...



Komentarze

  1. fajne jest to przechodzenie kolorów :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo fajny początek, zapowiada się interesująco! powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
  3. trzymam kciuki za ciąg dalszy, bo poducha piękna
    hm... może by tak pokrzyżykować? ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. :) świetnie jak na pierwszy raz :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Dziś odkryłam Twój blog. Obejrzałam wszystko co pokazałaś z zaparym tchem. Twoje umiejętności .... popadam w kompleksy, że tak mało potrafię :(
    Ale jak się uczyć, to od najlepszych - od dziś śledzę, podglądam, czerpię inspiracje i uczę się na bieżąco od Ciebie:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Właśnie przejrzałam całość jestem zachwycona! Wspaniałe wyczucie kolorów. Mnogość inspiracji. Zdjęcia, które mnie zachwycają. Zostaję tu na stałe :) życzę niekończących się pomysłów

    Sylwia

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

szary

To też kolor.
Fakt iż fizycznie powstaje z mieszaniny barw powoduje, że nie da się go wystawić po za zbiór określany ogólnie powyższym mianem.
Takie przynajmniej jest moje stanowisko w tej kwestii.
W związku z nieocenionym bogactwem jakie ów kolor ze sobą niesie często (może nazbyt często....) znajduje swoje zastosowanie w moich dzianinach.
I może być uznawany za nijaki, bez wyrazu, pozbawiony nośnika emocjonalnego to i tak na długo będzie moim kolorem przewodnim.
Tak również było w przypadku tego projektu: nie umiałam go sobie wyobrazić inaczej jak w szarości właśnie: spowodował to przede wszystkim prosty, zastosowany w nienachalnej ilości ale bardzo wyrazisty wzór strukturalny, dopełniony splotem lewych oczek, które bardzo mnie urzekły...
I choć nie jestem zdecydowaną wielbicielką otwartych kardiganów ten zaabsorbował mnie prostym bogactwem połączenia wspomnianych motywów....to swoiste zaprzeczenie w mojej ocenie w pełni oddaje uroki tego projektu:

thessaly Hani Maciejewskiej…

lubię

Bardzo lubię się opatulić, bo jestem raczej zmarźlakiem.
W jesienne (wziąwszy pod uwagę ciepło ostatnich dni powinnam napisać: w chłodne) wieczory lubię zarzucić na siebie ciepłą chustę, przywdziać alpakowy sweter, a nóżki wsunąć w wełniane skarpetki, które jakiś czas temu stały się nieodzownym elementem docieplającym.
Naturalne właściwości wełny pozwalają osiągnąć taki poziom wewnętrznego ogrzania, który jest    stały i nienachalny, niepowodujący potów i duszności, taki jaki ja lubię najbardziej...

Miłośniczką wełnianych chust i swetrów jestem od dawna, ale stosunkowo od niedawna doceniam tę krótkometrażową formę dzianą jaka są skarpetki. Cała historia mojego dziergania skutecznie nie uwzględniała tej dziedziny dziewiarstwa biorąc ją za obciachową i niegustowną po prostu. Wraz z pojawieniem się na rynku różnorakich – nieprzeciętnych włóczek skarpetkowych i tysiąca ciekawych wzorów na ravelry  przełamałam bariery. Teraz dziergam skarpetki raz na jakiś czas...już nie tylko dla siebie,…

jeden

...pierwszy i nie ostatni:)
...u k o ś n i k:




...długo się do niego zbierałam (...co niestety stało się normą); a jak się już zebrałam to stosunkowo długo nie mogłam przebrnąć przez tą prostą technikę...pomimo trudności efekt końcowy zadowalający – zdecydowanie pobudzający kolorystyczne fantazje...więc i ukośniki będą kolejne



wykonany z koralików toho 11/0 – z a r e z e r w o w a n y