środa, 5 października 2011

...dzierga się

...nieustannie Bitterroot po raz trzeci...powoli tracę do niego cierpliwość, bo okazuje się, że gdy bardzo się pragnie ideału tym łatwiej coś zepsuć - ja chyba jestem gdzieś na tym etapie i z lekkim niepokojem wykańczam ostanie - chyba tysiąc oczek... Nie podołałam temu zadaniu wczoraj, a dzisiaj musiałam je odłożyć - w głowie nieustany mętlik wyszło dobrze czy będzie trzeba poprawiać...a żeby tego jeszcze było mało założyłam poprawki w poprzednim wydaniu tej chusty i nawet rozpoczęłam proces wdrażania ich w życie...ciągle niepewna efektu.
Kolejnym projektem jest również ideał -  dopasowany cardigan. Mglista koncepcja gdzieś w głowie  się zarysowała, włóczka juz zmierza w moim kierunku...jednego jestem pewna, że po raz pierwszy w życiu bez próbki się nie obejdzie.

...aby nie nastąpiło tak zwane "przedobrzenie" najlepszy jest dystans - ja osiągam go wcielając w życie swój logiczny ład i porządek. Jak juz wiecie różne przybiera on formy, ale tą prezentuję po raz pierwszy - pudełka - moja obsesja numer dwa - nie ważne jakie - plastikowe, metalowe, kartonowe, materiałowe, drewniane, duże, małe.....malutkie - ważne, że pudełka...tak sobie myślę, że przy odrobinie odpowiedniej dawki zawzięcia tylko one by mi wystarczyły do zorganizowania całej mojej osobistej przestrzeni...bo czy po za podstawowymi meblami jest coś czego takie pudło nie pomieści...





                            
     
 


                            



...zarzuciłam Was pudełkami...i nie wiem czy z chęci  pokazania idealnego (...to zaczyna brzmieć monotonnie) porządku nie zrobiłam sporego bałaganu?....widać dziś taki dzień, że nie ogarniam własnych myśli o formach nie wspomniawszy...do rzeczy: te trzy pudełka to roboczo przeze mnie nazwany "komplet krawiecki"; chociaż w założeniu nie powstawał jako komplet - taki wyszedł, raz przez użycie podobnych materiałów dekoracyjnych; dwa poprzez zastosowanie. 
Pudełka powstały na drodze doskonalenia techniki decoupage - z naciskiem na słowo techniczne; ponieważ technikę "oklejania" stosowałam już jakiś czas temu - wtedy nie miałam świadomości o istnieniu tych wszystkich tajników decoupage. Te pudełka to już zamierzone i przemyślane - choć nie bez poprawek - decoupage wykorzystujące motyw jednej serwetki w różnych kontekstach....naprawdę robię się monotonna...kończę...
Na stos pudełek spadł nie mały stos wyrazów - miał być ład; zrobiło się zamieszanie...następnym razem, mam nadzieję będzie konkretnie i zwięźle.
Spadam.
Miłego Dnia

2 komentarze:

  1. Techniki owej nie znam i już nie poznam, pudła wszelkiej maści ( chyba kartonowe ) widuję w sklepach i są całkiem, całkiem. Cóż, miałabym zestaw już jakiś, ale cóż, koty moje również pudła uwielbiają, bo to można użyć ich jako drapaka, zastosować jako sypialnię, a i nadgryźć, bo kartony zupełnie dobrze smakują. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. miałam zmieścić komentarz, ale uciekł mi wątek!Więc nadrobię, zapewniam, ale chcę pochwalić zdjęcia!! Jak zwykle bardzo ładne!

    OdpowiedzUsuń