Przejdź do głównej zawartości

Posty

inspiracja

potrzebujemy jej czasem wszyscy by ruszyć z punktu zero czasem trafiamy na to coś w efekcie usilnych i może nawet mączących poszukiwań czasem potrzebny jest po prostu sam czas a czasem nie szukamy a znajdujemy i tak właśnie zaczęła się moja przygoda z krótkometrażowymi projektami, których rozpoczęcie ogłosiłam z początkiem jesieni akcesoria otulająco-grzejące niekoniecznie i nie tylko na górnych partiach ciała się odnajdujące ( ...ale mi się zrymowało ;)) marznie nie tylko głowa i szyja...marzną też (przynajmniej mi) stópki a że planowałam mieć własne skarpetki od dawna; a od niedawna z wielu internetowych zakamarków takie czy inne projekty podsycały moje pragnienie posiadania tłumaczone zapotrzebowaniem; sumując to wszystko z mega okazyjnymi zakupami włóczki ściśle skarpetkowej rozpoczęłam proces rękodzielniczy: na razie są pary dwie: pierwsze – inspirowane skarpetkami Beaty ciao mondial w energetycznych kolorach było już w moim posiadaniu , a resztki żółtego socka z ...

jesień

jestem do niej wyjątkowo przygotowana: 3 swetry (jeden wciąż oczekuje publikacji...hmmm) i jedna chusta – n o  w a ! – dodam, bo przecież reszty się nie pozbyłam;) w związku z tym nie mam co dziergać? – żart;) pewnie, że mam – zawsze mam! podobnie jak Marzena dałam sobie czas na formy mniejsze, otulające pozostałe po korpusie marznące części ciała... proces rozpoczęty czeka na finisz i dokumentację... cieszy mnie niezwykle fakt, iż planowo będzie wraz z nim ubywało zapasów...tych noworocznych...wiecie;) tym bardziej, że miejsca potrzebują nowe precelki: przecudnej urody baby silkpaca od malabrigo i włóczka meme w pieknym kolorze dojrzałego, iglestego lasu – autorska farbowanka Iwony – właścicielki motkomanii  pozostawiam je w nienaruszonej formie (póki co) by dojrzały do odpowiedniego dla nich projektu....a przez ten czas będę świadomie kontemplować ich urodę..... ☺

miejski

a miał być wiosenny – rozpoczęty w jeszcze w lutym aktualnie zajął miejsce na liście dzianin do noszenia jak się ochłodzi. ... i jak tu nie wyczekiwać jesieni ;/ jest namiastką enigmatycznego wielkiego planu noworocznego, który uparcie nie daje mi spokoju;) – czyli udało się przerobić zbyt długo leżakującego holsta   w kolorze cocoa uwalniając tym samym zasoby włóczkowe.... nad projektem myślałam długo....początkowo to miała być chusta, nawet miało być ich kilka w różnych odcieniach kolorystycznych – polegając na internetowych zachwytach tą nicią poszalałam w zakupach trochę bez opamiętania czas pokazał, że z chustą było tej włóczce nie po drodze – upewniłam się gdy mój zachwyt skradł pulower Wiolety według projektu Pauli Wiśniewskiej – wykonany z tegoż samego holsta – w sensie materii rzecz jasna przystąpiłam do czasochłonnego jak się okazało procesu dziergania, co rusz przekładając ów udzierg na bok z bardziej lub mniej błahych powodów... neverendingstory doczekał fini...