Przejdź do głównej zawartości

w końcu...




Nadeszła wiosna.
Może i nawet wczesne lato, które rozpieszcza nas ciepłem słonecznego blasku.

W końcu jest ciepło.

W końcu też udało mi się skończyć dziejący się zbyt długo i z dozą niepowodzeń prosty – acz nie prostacki kardigan.
Kupiłam projekt, wybrałam włóczkę i zaczęłam dziergać....stosunkowo dawno temu....
Bezkres dżerseju na cienkich drutach dzieje się powoli, więc gdy po skończeniu całość korpusu okazało się, że nie trafiłam z wymiarem otworów na rękawy to sami rozumiecie delikatne rozczarowanie jakie mnie ogarnęło. Próbowałam sztukować, dzielić i markować nietrafioną część swetra  – bezskutecznie; bo im bardziej proces kombinacji technicznych nabierał tempa tym większe rozbieżności ukazywały się moim oczom..
Sprułam.
Kolejne podejście okazało się porażką do kwadratu bo popełniłam ten sam błąd w tym samym miejscu....byłam już wtedy bliska rezygnacji uświadamiając sobie ilość godzin jakie zmarnowałam!
Ów czas nie pozostawił mnie jednak obojętnej i dał mi podstawową mobilizacje by zacząć raz jeszcze....przecież nie może być tak, że po takim wysiłku zostanę z niczym....
Zaczęłam raz ostatni, skrupulatnie rozliczając minuty poświęcone na jego powstawanie i tak po 36 godzinach (licząc tylko wersję ostatnią) powstał mój długo wyczekiwany sweter:

MAGNOLIA cardigan Joji Locatelli:




Projekt ten urzekł mnie już dawno swoją niewymowna prostotą. Zachwyt narastał w czasie co sprawiło, że postanowiłam go urzeczywistnić nadając mu realną formę.



Od samego początku też chciałam by powstał z nowej (?) dla mnie włóczki drops'a – flora. 
Jej struktura podobna wydała mi się do alpaki, z której powstało kilka wcieleń tego kardiganu  – wszystkie zwracające moja uwagę. W gotowym udziergu nie zawiodła: jest mniej włochata co uważam za zaletę, delikatna i zdecydowanie lżejsza od czystej alpaki...ale nie mniej ciepła.



 Zastosowałam trochę większy niż zalecany rozmiar drutów, pamiętając, że to cieńsze wcielenie limy drops'a (jak reklamowali tą włóczkę producenci) ma podobne do limy parametry i będzie lepiej jak dzianina będzie luźniejsza, bo ten sam zabieg przetestowany w przerabianiu limy przyniósł oczekiwany efekt.
W efekcie zastosowania  flory do tego projektu parametry próbki były mniejsze i aby osiągnąć oczekiwany, z odpowiednim luzem sweter dziergałam według rozmiaru XL.



W konstrukcji projektu niczego nie zmieniłam; jedynie zastosowałam włoskie – inaczej elastyczne – inaczej tubular bind-of zamykanie oczek w dolnej części ściągacza i w wykończeniu rękawów.


Zużyłam 7 motków flory drops w kolorze ciemny grafit, dziergałam całość na drutach 3.5 przez wspomniane trzydzieści kilka godzin + dwie wersje nieudane.....przy ograniczonych możliwościach wyegzekwowania tylko kilku godzin w tygodniu na to absorbujące  hobby  łatwo obliczyć jak mocno w czasie rozciągnął się proces powstawania tego długiego:) kardiganu.




To pierwszy skończony pomimo przeciwności losu udzierg z mało chlubnego czasu ostatnich miesięcy pod zgrabnym tytułem: n i c m i n i e w y c h o d z i.
Czas na kolejne, którym wciąż daleko do mety: s k o ń c z o n e!


efektywnego dziergania i owocnych kąpieli słonecznych dla wszystkich zaglądających;)

Komentarze

  1. Warto było walczyć do końca! Gratuluje uporu :-) efekt zachwycający

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo ciekawa konstrukcja tego sweterka. Efekt zadziwiający. Warto było walczyć do końca.
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja się zawsze się pocieszam, że generalnie interesujące jest dla mnie samo robienie na drutach, bo tak naprawdę to wcale nie potrzebuję kolejnego swetra, skarpet, szala (... tu można wpisać dowolny twór dziewiarski...), więc jak nie wychodzi, to nie należy się przejmować. Porzucam na chwilę (dłuższą, krótszą) i robię co innego, by później wrócić, spruć, przerobić lub porzucić na zawsze. Pozdrowienia!

    OdpowiedzUsuń
  4. Cie rozumiem. Ja tez często walczę wielokrotnie o efekt, który mnie zachwycie. Nie umiem używać czegoś co ma błąd o którym wiem lub układa się nie tak jak chcę.
    Gratuluję efektu końcowego. Jest świetny,

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo dobrze, że wytrwalas do końca. Wyszło super! Teraz niech się dobrze nosi. W końcu klimat mamy sprzyjający - pięknie dmucha ;)
    Pozdrawiam serdecznie, Marta

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

wiosna

...
to zazwyczaj piękny, ciepły, słoneczny czas rozkwitu...
Ta obecna postanowiła nam raczej nie dogadzać – przenikający chłód wiatru, deszczu i śniegu; czasem słońce które improwizuje ciepło...przynajmniej w przestrzeniach nadmorskich.
Astronomiczne uwarunkowanie sprzyja wprawdzie wzrostowi ale mizerną daje pociechę.
Jako gatunek uzależniony od ciepła promieni słonecznych i wszelkich dóbr za tym idących popadam w lekką irytację i nie znajduję pocieszenia w niczym innym – wszystkie moje pozaczynane dzianiny jakby się sprzysięgły popadając w przepaść niepowodzeń...no n i c  m i  n i e  w y c h o d z i!


Prucie goni prucie, pomysły przelatują popędzane niezdecydowaniem a czas znika błyskawicznie w mikroświecie poplątanych nitek.
Pozostaje przeczekać?
Innego pomysłu nie mam.
Znikam więc na trochę czekając nie/cierpliwie na jeden mały sukces...

Dziękuję za komplementy poprzedniego – niedziewiarskiego wpisu, który miał być inspiracją  zwrotną – mam wiele wdzięczności za motywujące mnie Wa…

przecinki, średniki, pauzy....itp

Przeprowadzając spontaniczną rewolucję blogową zauważyłam znaczącą rozbieżność w istotnych treściach jakie ze sobą ów blog niesie: w pierwotnym założeniu miał prezentować szeroki zakres manualnej działalności jaka wówczas pochłaniała mój wolny czas – zaczęłam od haftu krzyżykowego, na który już dzisiaj szkoda mi czasu! Przez te kilka lat od tamtej pory  włóczki i druty skutecznie wypchnęły pozostałe moje "zainteresowania" na margines...choć w planach gdzieś jeszcze znajduję dla nich skrawek miejsca to już w realizacji ujawniają się raczej jak muszą. Szyję gdy potrzebuję – i tu raczej stronię od ubiorów. Rozwijające się wciąż formy dziewiarstwa tak bardzo mnie pochłonęły iż rozważałam nawet zmianę tytułu bloga....ale zmieniłam tylko opis, dając moim zamierającym fascynacjom chociażby wrażenie bytu;) Ta pozostałość wychowania w atmosferze, że braki majątkowe można nadrobić pracą rąk własnych do tego techniczne przygotowanie plastyczne pozostawia w sobie niezatarty ślad, który…