Przejdź do głównej zawartości

sprawozdanie

ze spotkań z ł u c z n i k i e m
czyli co uszyłam w przeciągu ostatniego półrocza
tak więc:
nie była to żadna forma odzieżowa, ani nawet poprawka takowej formy, których trochę się nagromadziło – wciąż krawiectwo odzieżowe budzi więcej technicznych obaw zniechęcających mnie do działania
pozostały formy użytkowe: albo raczej wariacja na temat  jednej formy: torby podróżnej, której pierwsze wydanie miało swoja blogową premierę
od tamtego czasu powstały kolejno trzy (choć w rozciągniętym dość czasie): dwie mniejsze szkolne i jedna lotniskowa ( tzn: spełniająca wymiary małego bagażu podręcznego)
wszystkie jednakowo maja ta samą konstrukcję (przy czym szkolne są mniejsze) i różnią się detalami wykończenia i tkaninami – choć i tu motywem przewodnim był dżins: materiał nr 1 we wszystkim i do wszystkiego:)


torba nr 1(2) – wydanie szkolne: mocno eksploatowana – dżins znosi dzielnie korytarzowe i inne poniewieranie:) jedyne co po pół roku wymagało poprawy to wzmocnienie uchwytów...


dżins lubię tak bardzo, że z równym zachwytem traktuję stronę lewą jak i prawą: może nawet bardziej lubię lewą (zupełnie tak jak w dzianinie – więcej like'ów płynie w oczka lewe niż prawe)
nie wiele się więc namyślając odwróciłam ten prawie czarny granat na  druga stronę dodając mu fioletowego wypełnienia


szczególnym dodatkiem do tego wydania był dodatkowy długi pasek....okazał się mało praktyczny i nie jest używany przez Siostrzenicę, dla której tą torbę uszyłam:)




Torba nr 2(4 ˜– powstała ostania w kolejności): również szkolna, również dżinsowa powstała dla przyjaciółki Siostrzenicy...


Tu z pełną premedytacją połączyłam pozostałości dżinsu po torbie pierwszej (mojej prototypowej) i drugiej (patrz wyżej:) uwydatniając ich prawą stronę i bardzo mi się to połączenie spodobało. Prosty i niezwykle ciekawy efekt wzbogacony jasnym szwem...




Wnętrze musiało zostać wypełnione choćby namiastką kwiatków – udało się znaleźć pasującą flanelę.
Kieszonkę upiększyłam guzikową listwą ze starej męskiej koszuli – i w zasadzie mogłam zrobić jeszcze dziurki do zapinania owej kieszonki....no ale dopiero teraz na to wpadłam...


Torba nr 3(2); lotniskowa, nie dżinsowa (choć to równie mocna bawełna), kwiecista zgodnie z życzeniem Siostry:








Jako uzupełnienie tej torby powstała jeszcze pomniejsza siatka zakupowa:





w tak zwanym międzyczasie  powstała też inna siatka zakupowa – niezależna i nieskompletowana:








*
Podsumowując: zadowolona jestem z efektu tych spotkań:) mój nieprofesjonalny łucznik zdecydowanie mniej: przy ostatnim podejściu zaczął buntowniczo przepuszczać szwy...doświadczenie podpowiada mi czarny scenariusz.....postanowiłam go delikatnie odstawić do szafy – niech odpoczywa i zbiera metalowe wnętrzności do roboty...będzie mi jeszcze przecież potrzebny.

**
Na weekend zarzuciłam Was zdjęciami szmatek bez upubliczniania nielubianych grymasów:/ fajnie jak dotrwaliście do końca:)

☼ 
 m i ł e g o   w e e k e n d u

Komentarze

  1. Fajne torby. Żałuję, że ja takich nie potrafię stworzyć. Bardzo mi się podobają :) Kawał dobrej roboty odwaliłaś. A Łucznikowi może przydałoby się SPA? ;)
    P.S. Lubię Twoje grymasy :)
    Pa, Marta

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. na razie dam mu czas....na SPA jeszcze nie zasłużył:))
      Dzięki wielkie:))

      Usuń
  2. Ale super torby! Szyłaś według konkretnego,dostępnego wykroju, czy to jest twoja twórczość? Bardzo mi się podobają i może bym spróbowała sobie uszyć.Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetne torby ! Też chciałam zapytać skąd masz wykrój ,bardzo mi się ten fason podoba ,może bym się na podobną skusiła..Pozdrawiam ,Dorota

    OdpowiedzUsuń
  4. Piękna kolekcja.Co jedna torba to lepsza i sama nie wiem, która mi się bardziej podoba (chyba wszystkie:))
    Może powiedz Łucznikowi, że go chcesz wymienić i się chłopak opamięta :))

    OdpowiedzUsuń
  5. Mój Łucznik poddał się dwa lata temu i go wymieniłam:) Torby świetne i też zapytam o wykrój:) A najlepiej jakby był tutorial:) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  6. Podpisuję się pod prośbą Basi Nolberczak...... może przejdę na maszynę z http://delicium-delicium.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. Masz niesamowity talent torby są wspaniałe jak wszystko co tworzysz!!! Zazdroszczę siostrze,siostrzenicy i koleżance siostrzenicy,że mają takie fajowe torebki. Pozdrawiam podkarpacko Ewa.

    OdpowiedzUsuń
  8. A mnie się tam Twoje "grymasy" podobają tak jak i torby i wszystko co tworzysz :)
    Też spytam czy szyłaś w/g jakiegoś wykroju, wzoru... ? Świetnie Ci wyszły.

    OdpowiedzUsuń
  9. Superanckie te torby, chciałabym mieć taką. Zdolna jesteś niesłychanie, taka dziewiarka i jeszcze krawcowa, no no...Zazdroszczę. Szkoda, że mieszkasz tak daleko, mój mąż naprawiłby Ci maszynę:) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  10. Pierwsza torba jest po prostu fantastyczna! Aniu! Ty masz niezwykły talent w rękach :) brawo!

    OdpowiedzUsuń
  11. Dziękuję Wam moje drogie:)
    Moim motywem przewodnim były wymiary, potem kilka zdjęć najprostszych toreb podróżnych tzw.: weekendowych, materiał bazowy dżins i zabawa w dodatki;)
    i nie gniewajcie się, ale w najbliższym czasie nie mogę wam obiecać tutorilu, bo to wymaga czasu, którego obecnie mam w niedomiarze;)
    Dziękuję raz jeszcze; pozdrawiam słonecznie i oby do wiosny:)

    OdpowiedzUsuń
  12. Torby są zdecydowanie moimi ulubionymi rzeczami do szycia i noszenia :) Jeans jest najulubieńszą tkaniną. Jakiś smaczek np bajerancka podszewka - obowiązkowo - podsumowując jestem zachwycona każdą jedną :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

szary

To też kolor.
Fakt iż fizycznie powstaje z mieszaniny barw powoduje, że nie da się go wystawić po za zbiór określany ogólnie powyższym mianem.
Takie przynajmniej jest moje stanowisko w tej kwestii.
W związku z nieocenionym bogactwem jakie ów kolor ze sobą niesie często (może nazbyt często....) znajduje swoje zastosowanie w moich dzianinach.
I może być uznawany za nijaki, bez wyrazu, pozbawiony nośnika emocjonalnego to i tak na długo będzie moim kolorem przewodnim.
Tak również było w przypadku tego projektu: nie umiałam go sobie wyobrazić inaczej jak w szarości właśnie: spowodował to przede wszystkim prosty, zastosowany w nienachalnej ilości ale bardzo wyrazisty wzór strukturalny, dopełniony splotem lewych oczek, które bardzo mnie urzekły...
I choć nie jestem zdecydowaną wielbicielką otwartych kardiganów ten zaabsorbował mnie prostym bogactwem połączenia wspomnianych motywów....to swoiste zaprzeczenie w mojej ocenie w pełni oddaje uroki tego projektu:

thessaly Hani Maciejewskiej…

lubię

Bardzo lubię się opatulić, bo jestem raczej zmarźlakiem.
W jesienne (wziąwszy pod uwagę ciepło ostatnich dni powinnam napisać: w chłodne) wieczory lubię zarzucić na siebie ciepłą chustę, przywdziać alpakowy sweter, a nóżki wsunąć w wełniane skarpetki, które jakiś czas temu stały się nieodzownym elementem docieplającym.
Naturalne właściwości wełny pozwalają osiągnąć taki poziom wewnętrznego ogrzania, który jest    stały i nienachalny, niepowodujący potów i duszności, taki jaki ja lubię najbardziej...

Miłośniczką wełnianych chust i swetrów jestem od dawna, ale stosunkowo od niedawna doceniam tę krótkometrażową formę dzianą jaka są skarpetki. Cała historia mojego dziergania skutecznie nie uwzględniała tej dziedziny dziewiarstwa biorąc ją za obciachową i niegustowną po prostu. Wraz z pojawieniem się na rynku różnorakich – nieprzeciętnych włóczek skarpetkowych i tysiąca ciekawych wzorów na ravelry  przełamałam bariery. Teraz dziergam skarpetki raz na jakiś czas...już nie tylko dla siebie,…

jeden

...pierwszy i nie ostatni:)
...u k o ś n i k:




...długo się do niego zbierałam (...co niestety stało się normą); a jak się już zebrałam to stosunkowo długo nie mogłam przebrnąć przez tą prostą technikę...pomimo trudności efekt końcowy zadowalający – zdecydowanie pobudzający kolorystyczne fantazje...więc i ukośniki będą kolejne



wykonany z koralików toho 11/0 – z a r e z e r w o w a n y