Przejdź do głównej zawartości

już mogę


...pokazać nie/nowy udzierg: chustę w "tradycyjnym" jak dla mnie – szarym kolorze, w prostej aczkolwiek efektownej formie oryginalnego projektu Justyny: b r i c k s






projekt bardzo mnie urzekł wspomnianą prostotą – mój efekt końcowy jednak zadowala mnie coraz mniej – zdecydowanie źle wybrałam rodzaj włóczki skupiając się zbytnio na stosunku grubości a nie jakości...
zalecana w opisie jest włóczka silky merino malabrigo – i zdecydowanie stwierdzam, że fantomas lang yarns nie nadaje się na zamiennik...w tym układzie rzecz jasna.
kilka ostatnich udziergów wykonanych i analizowanych na ravelry nauczyło mnie, że skład włóczki przekłada się zdecydowanie na kształt i formę skończonego projektu...niby takie oczywiste...
podejmując decyzję odnośnie wykonania takiego czy innego wzoru analizuję kilka/dziesiąt/set projektów właśnie pod kontem stosunku wyglądu do rodzaju włóczki....


w tym wypadku nie miałam takiej możliwości – skoro nie miałam tym bardziej  nie powinnam dyskutować z testowanym wzorem:) tak czy inaczej wbiłam sobie na stałe do głowy bardzo istotną zasadę, która bądź co bądź zdawała się być i jest jeszcze bardziej oczywista....


w związku z tym nie wykluczone wcale, iż wykonam ten projekt raz jeszcze w idealnym dla niego zestawieniu:)

przy okazji tej prezentacji wyciągnę z lamusa małe dodatki – całkiem "letnie":), którymi nie zdążyłam się nacieszyć bo skończyłam je o niemalże letniej porze czyli późną wiosną:
oba również należą do gamy projektów Justyny:
calzetta wykonana z zapomnianej już włóczki Drops Loves You II:



oraz dew drops mits z niecałego motka arroyo malabrigo w niezastąpionych odcieniach szarości, granatów i zieleni...




dodatki czekają na zimę, choć znając moje umiłowanie ciepła wyciągnę je z szuflady zdecydowanie wcześniej :)









* dotyczy posta apple tree:
Bardzo dziękuję za wszystkie komplementy odnośnie mojego autorskiego projektu, cieszy mnie również  fakt, iż w nie mniejszym stopniu podobała się Wam jego fotograficzna prezentacja...to zawsze dla mnie niemałe wyzwanie...
Kilkakrotnie zachęcałyście mnie do spisania tego wzoru....i to miłe, że chcecie mieć podobny...równie kuszące by nie odmawiać........
Po pierwsze jednak: nie mam doświadczenia w tej materii: przerabiając według opisów znanych i lubianych projektantek zdaję sobie sprawę jak skomplikowany i czasochłonny to proces spisać to co w trakcie przerabiania zdaje się być błahostką...uwzględniać rozmiary, próbki itd...być może od czegoś trzeba zacząć – wychodzę jednak z założenia, że jak już się decyduję na "wypuszczenie" produktu do ludzi to powinien on być co najmniej dobry (chodzi mi o techniczny opis – to co się komu podoba to rzecz gustu), a co istotniejsze powinien być choć w jednym wymiarze autorski (a nie przeinterpretowany – choć i takich na ravelry jest dużo – według mnie zdecydowanie za dużo)...w innym przypadku nie ma się co trudzić...
dotychczas spisałam dwa wzory na chustę i one przysporzyły mi niemałego wysiłku intelektualnego bo nie należę do umysłów ścisłych...nie uważam ich też za dobre (dlatego też są darmowe) – w całym bogactwie dostępnych dałabym im trzy gwiazdki...
Po drugie i podstawowe:  bardzo cenię pracę projektantek – z wyróżnieniem tych, których wzory przerabiałam i fakt, że czerpię z nich czasem na rzecz własnej improwizacji nie upoważnia mnie do spisania wzoru – zbyt wiele wyniosłam z projektów innych...mogę (choć i tu bez pewności) udostępnić wzór ażuru jeżeli takie będzie zapotrzebowanie.
Wybaczcie więc i postarajcie się zrozumieć ale opisu nie będzie;(

Apple tree powstał zainspirowany konstrukcją kardiganu Laelia Hani Maciejewskiej, której niezwykle kobiece projekty coraz bardziej mnie intryguję...i w tym miejscu pozostaje mi je polecić:)

Zapraszam do bogatego zbioru dostępnych wzorów, w którym każdy znajdzie coś dla siebie:)



s ł o n e c z n e g o   w e e k e n d u :)



 

Komentarze

  1. Najbardziej urzekły mnie rękawiczki :))). Chusta też bardzo mi się podoba, właśnie dzięki tej prostocie wzoru i spokojnej szarości.

    OdpowiedzUsuń
  2. Wszystkie trzy rzeczy mi się podobają - minimalizm chusty, melanżowość czapki i rękawiczki, w których farbowanie wełny nie przysłoniło urody wzoru. Z doskoku ćwiczę mozolnie oczka, z nadzieją, że kiedyś udziergnę coś więcej niż prosty komin czy baktusa... Pozdrawiam - silvarerum :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Rękawiczki pierwsza klasa! Marzę o takich. Nie zmienia to jednak faktu, że pozostałe udziergi również przyciągają wzrok.
    Pozdrawiam cieplutko.

    OdpowiedzUsuń
  4. Cudne rękawiczki ! :))))))))))

    OdpowiedzUsuń
  5. Rękawiczki pierwsza klasa ....są świetne!

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie przepadam za klasycznymi kompletami, ale tak skomponowane dodatki to już uwielbiam. Wspólny mianownik jest a nie ma nudy! Na zdjęciach nie widać nic a nic żeby włóczka nie pasowała do chusty, ale rozumiem Rozterki - zawsze chciałoby się idealnie :) Piękne wyroby, wszystkie oczka takie równe... że aż muszę przymknąć oko na swoje dziergadła.

    OdpowiedzUsuń
  7. Mnie też nieodmiennie urzekają Twoje proste i urocze w swej szarej prostocie udziergi! Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  8. dziękuję za wszystkie miłe komentarze:) a i wszystkie prezentowane projekty polecam: szczególnie chustę, która w nowym – poprawionym wydaniu czeka na obfocenie:)

    OdpowiedzUsuń
  9. wspaniała chusta, od dłuższego czasu czaje się na podobną. Śliczna! Rękawiczki bomba!

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

wiosna

...
to zazwyczaj piękny, ciepły, słoneczny czas rozkwitu...
Ta obecna postanowiła nam raczej nie dogadzać – przenikający chłód wiatru, deszczu i śniegu; czasem słońce które improwizuje ciepło...przynajmniej w przestrzeniach nadmorskich.
Astronomiczne uwarunkowanie sprzyja wprawdzie wzrostowi ale mizerną daje pociechę.
Jako gatunek uzależniony od ciepła promieni słonecznych i wszelkich dóbr za tym idących popadam w lekką irytację i nie znajduję pocieszenia w niczym innym – wszystkie moje pozaczynane dzianiny jakby się sprzysięgły popadając w przepaść niepowodzeń...no n i c  m i  n i e  w y c h o d z i!


Prucie goni prucie, pomysły przelatują popędzane niezdecydowaniem a czas znika błyskawicznie w mikroświecie poplątanych nitek.
Pozostaje przeczekać?
Innego pomysłu nie mam.
Znikam więc na trochę czekając nie/cierpliwie na jeden mały sukces...

Dziękuję za komplementy poprzedniego – niedziewiarskiego wpisu, który miał być inspiracją  zwrotną – mam wiele wdzięczności za motywujące mnie Wa…

w końcu...

Nadeszła wiosna.
Może i nawet wczesne lato, które rozpieszcza nas ciepłem słonecznego blasku.

W końcu jest ciepło.

W końcu też udało mi się skończyć dziejący się zbyt długo i z dozą niepowodzeń prosty – acz nie prostacki kardigan.
Kupiłam projekt, wybrałam włóczkę i zaczęłam dziergać....stosunkowo dawno temu....
Bezkres dżerseju na cienkich drutach dzieje się powoli, więc gdy po skończeniu całość korpusu okazało się, że nie trafiłam z wymiarem otworów na rękawy to sami rozumiecie delikatne rozczarowanie jakie mnie ogarnęło. Próbowałam sztukować, dzielić i markować nietrafioną część swetra  – bezskutecznie; bo im bardziej proces kombinacji technicznych nabierał tempa tym większe rozbieżności ukazywały się moim oczom..
Sprułam.
Kolejne podejście okazało się porażką do kwadratu bo popełniłam ten sam błąd w tym samym miejscu....byłam już wtedy bliska rezygnacji uświadamiając sobie ilość godzin jakie zmarnowałam!
Ów czas nie pozostawił mnie jednak obojętnej i dał mi podstawową mobilizacj…

przecinki, średniki, pauzy....itp

Przeprowadzając spontaniczną rewolucję blogową zauważyłam znaczącą rozbieżność w istotnych treściach jakie ze sobą ów blog niesie: w pierwotnym założeniu miał prezentować szeroki zakres manualnej działalności jaka wówczas pochłaniała mój wolny czas – zaczęłam od haftu krzyżykowego, na który już dzisiaj szkoda mi czasu! Przez te kilka lat od tamtej pory  włóczki i druty skutecznie wypchnęły pozostałe moje "zainteresowania" na margines...choć w planach gdzieś jeszcze znajduję dla nich skrawek miejsca to już w realizacji ujawniają się raczej jak muszą. Szyję gdy potrzebuję – i tu raczej stronię od ubiorów. Rozwijające się wciąż formy dziewiarstwa tak bardzo mnie pochłonęły iż rozważałam nawet zmianę tytułu bloga....ale zmieniłam tylko opis, dając moim zamierającym fascynacjom chociażby wrażenie bytu;) Ta pozostałość wychowania w atmosferze, że braki majątkowe można nadrobić pracą rąk własnych do tego techniczne przygotowanie plastyczne pozostawia w sobie niezatarty ślad, który…