Przejdź do głównej zawartości

powrót szarości – preludium


...co było w moim przypadku:) nieuniknione, więc zaczęłam przegląd asortymentu włóczkowego sklepów internetowych  – po niezbędnym  czasie oczekiwania z pełną satysfakcją prezentuję:




Włóczka Delicious przygotowana i farbowana dla mnie przez Martę z Z A G R O D Y
Musicie uwierzyć na słowo, że żadne zdjęcie nie jest w stanie oddać uroku tych subtelnych przejść ołówkowo-grafitowej szarości...
Plan na jej wykorzystanie – prosty projekt – przy takiej materii nie da się inaczej – powstanie chusta...miała być na szybko – będzie niespiesznie, by móc się urodą tej włóczki nacieszyć w prezentowanej tu formie:)


...i jak tu nie lubić szarości;)


miłego weekendu☺

Komentarze

  1. uwielbiać należy!
    matko, jaka cudna ta włóczka!

    OdpowiedzUsuń
  2. no...piękna, a wnuczka do mnie "ojej, znowu jak ta szara mysza jesteś"

    pozdrawiam
    ma

    OdpowiedzUsuń
  3. Piękna, ja uwielbiam szarości.

    OdpowiedzUsuń
  4. Cudowna. Szary jest super. W każdym odcieniu.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ojej piękne... choć ostatnio obraziłam się na szarości to Twoje są cudowne!

    OdpowiedzUsuń
  6. Piękna, oj cudo wydziergasz. Serdecznie pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Piękne szarości. Z dobrym materiałem warto pracować dłużej, dla samej przyjemności obcowania.

    OdpowiedzUsuń
  8. Dziękuję wszystkim - oskarżana często za zbytnie przywiązanie do szarości cieszę się, że nie ja sama tylko dostrzegam jej uniwersalne piękno:)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

wiosna

...
to zazwyczaj piękny, ciepły, słoneczny czas rozkwitu...
Ta obecna postanowiła nam raczej nie dogadzać – przenikający chłód wiatru, deszczu i śniegu; czasem słońce które improwizuje ciepło...przynajmniej w przestrzeniach nadmorskich.
Astronomiczne uwarunkowanie sprzyja wprawdzie wzrostowi ale mizerną daje pociechę.
Jako gatunek uzależniony od ciepła promieni słonecznych i wszelkich dóbr za tym idących popadam w lekką irytację i nie znajduję pocieszenia w niczym innym – wszystkie moje pozaczynane dzianiny jakby się sprzysięgły popadając w przepaść niepowodzeń...no n i c  m i  n i e  w y c h o d z i!


Prucie goni prucie, pomysły przelatują popędzane niezdecydowaniem a czas znika błyskawicznie w mikroświecie poplątanych nitek.
Pozostaje przeczekać?
Innego pomysłu nie mam.
Znikam więc na trochę czekając nie/cierpliwie na jeden mały sukces...

Dziękuję za komplementy poprzedniego – niedziewiarskiego wpisu, który miał być inspiracją  zwrotną – mam wiele wdzięczności za motywujące mnie Wa…

w końcu...

Nadeszła wiosna.
Może i nawet wczesne lato, które rozpieszcza nas ciepłem słonecznego blasku.

W końcu jest ciepło.

W końcu też udało mi się skończyć dziejący się zbyt długo i z dozą niepowodzeń prosty – acz nie prostacki kardigan.
Kupiłam projekt, wybrałam włóczkę i zaczęłam dziergać....stosunkowo dawno temu....
Bezkres dżerseju na cienkich drutach dzieje się powoli, więc gdy po skończeniu całość korpusu okazało się, że nie trafiłam z wymiarem otworów na rękawy to sami rozumiecie delikatne rozczarowanie jakie mnie ogarnęło. Próbowałam sztukować, dzielić i markować nietrafioną część swetra  – bezskutecznie; bo im bardziej proces kombinacji technicznych nabierał tempa tym większe rozbieżności ukazywały się moim oczom..
Sprułam.
Kolejne podejście okazało się porażką do kwadratu bo popełniłam ten sam błąd w tym samym miejscu....byłam już wtedy bliska rezygnacji uświadamiając sobie ilość godzin jakie zmarnowałam!
Ów czas nie pozostawił mnie jednak obojętnej i dał mi podstawową mobilizacj…

przecinki, średniki, pauzy....itp

Przeprowadzając spontaniczną rewolucję blogową zauważyłam znaczącą rozbieżność w istotnych treściach jakie ze sobą ów blog niesie: w pierwotnym założeniu miał prezentować szeroki zakres manualnej działalności jaka wówczas pochłaniała mój wolny czas – zaczęłam od haftu krzyżykowego, na który już dzisiaj szkoda mi czasu! Przez te kilka lat od tamtej pory  włóczki i druty skutecznie wypchnęły pozostałe moje "zainteresowania" na margines...choć w planach gdzieś jeszcze znajduję dla nich skrawek miejsca to już w realizacji ujawniają się raczej jak muszą. Szyję gdy potrzebuję – i tu raczej stronię od ubiorów. Rozwijające się wciąż formy dziewiarstwa tak bardzo mnie pochłonęły iż rozważałam nawet zmianę tytułu bloga....ale zmieniłam tylko opis, dając moim zamierającym fascynacjom chociażby wrażenie bytu;) Ta pozostałość wychowania w atmosferze, że braki majątkowe można nadrobić pracą rąk własnych do tego techniczne przygotowanie plastyczne pozostawia w sobie niezatarty ślad, który…