piątek, 21 września 2012

sfociłam się...


nie po raz pierwszy właściwie, pierwszy raz  by Iza* a to robi ogromną różnicę - przynajmniej  dla mnie.

Motywem działania był  mój wymarzony, wymęczony i mozolny cardigan w paski, który na początku miał być przykładną wersją Paulie... szybko się okazało, że ten fason nie jest dla mnie, więc korpus poszedł do sprucia. Chęć na paski została - podsycana dodatkowo wieloma fantastycznymi dzianinami  na Ravelry;
np.: lub ....i ....i .... i wieloma innymi. Długo nie mogłam się zdecydować czego ja tak naprawdę chcę i tym sposobem powoli dojrzała forma własna:



Rozpinany sweter z alpaki Dropsa i mieszanki wełny Delight Dropsa w zestawieniu odcieni granatów, ciemnych fioletów, zieleni i turkusu - ich bogactwo ukryte zostało w ciemnym nasyceniu tych wszystkich kolorów - efekt ten jednak był zamierzony - przy zróżnicowaniu delight'a bałam się pstrokacizny....



Wydziergany drutami 2,5 i 2,0; waży 460g; jest niezwykle miękki i lejący, tak bardzo miły, że nie zważam na alpakowe kłaki;....oczywistym chyba już zdaje się być fakt, że zdecydowałam się na lewe oczka na prawej stronie....
Na zdjęciach niestety słabo widać  kombinowane szczegóły wykończenia, na które wpadłam w trakcie robienia korpusu: wymyśliłam sobie lamówkę na dołach swetra (łącznie z rękawami) - przedłużyłam ją do wysokości jednej czwartej przodu, bo bardzo nie lubię kiedy na łączeniach linie oczek układają się prostopadle (taka fanaberia...) -  stąd też pomysł na zrobienie zakładek przodu wzdłuż korpusu a nie w poprzek. Dzięki tej mozolnej kombinacji części guzikowe wyglądają jak przyszyte szwem widocznym choć wcale nie są (...bo ja chronicznie nie znoszą zszywać dzianiny i odkąd poznałam wiele magicznych technik to unikam zszywania jak ognia...)

...dobrze widać kolorowe guziki:


Przy samych rękawach tez kombinowałam, bo nie miałam pomysłu jak prowadzić nitki zmieniających się kolorów - skoro  nie miałam pomysłu jak je ukryć (...a nie znam żadnych profesjonalnych metod :( ) to postanowiłam je pokazać - przeplatałam je szydełkiem przez prawą stronę rękawa dzięki czemu znowu powstało wrażenie widocznego szwu - bez szwu; nieznacznie widocznego: 



 ...a po za tymi kombinacjami to reszta jest prosta: reglan robiony od góry z dekoltem formowanym za pomocą rzędów skróconych, a kolorystyczny układ tylko pozornie zdaje się być przypadkowy: kolorem bazowym jest granatowa alpaca dopsa;
paski układają się kolejno
*4 rzędy - kolor bazowy (1) - alpaca dropsa 4305
  2 rzędy - kolor 2 - alpaca dropsa 6360
  4 rzędy - kolor 3  - delight dropsa 09
  2 rzędy - kolor 1
  4 rzędy - kolor 2
  2 rzędy - kolor 3*
** - powtarzać układ
...dzięki kolorystycznemu bogactwu delight'a  ta logiczna powtarzalność zanika na rzecz przypadkowej oryginalności....







 *po  pierwsze: jedno musicie mi z góry wybaczyć - tak bardzo wcieliłam się w rolę twórcy i tworzywa, że w zasadzie zapomniałam o sweterku przez co został ewidentnie skrzywiony......
  po drugie: o jedno jestem znowu bogatsza - zupełnie niepotrzebnie obawiałam się sztucznego oświetlenia - nie jest idealnie, ale jest fajnie biało (wiem co myśli teraz moja szwagierka...;) - a tego chciałam już od dawna...
  po trzecie: Iza - wielkie dzięki!








Wszystkim odwiedzającym życzę m i ł e g o   w e e k e n d u!



czwartek, 13 września 2012

kolejne* przymiarki


...czyli po raz kolejny (choć zupełnie premierowy w wirtualnej przestrzeni) postanowiłam uszyć ....ubranie.
Wprawdzie nie przeznaczone do prezentacji ogólnej bo "nocne" ale ubranie; w zasadzie dwa różnej urody i jednego gatunku:




Powodów i skumulowanych inspiracji do szycia było kilka : po pierwsze u Joanki-z znalazłam dwie wyczerpujące instrukcje: jak zrobić wykrój spodenek i jak uszyć spodenki. Dzięki nim postanowiłam wykorzystać posiadane tkaniny i uzupełnić braki nocnej garderoby - w niej spodenki maści wszelkiej, do wyboru i koloru to rzecz niezbędna...


...by podnieść porzeczkę, wymyśliłam sobie lamówki - trochę też po to by poćwiczyć precyzję, przed kolejnymi ambitnymi projektami, do których się skłaniam dzięki Izie i jej fantastycznej kreacji!
...modyfikowałam (albo raczej nie modyfikowałam) wykrój, w którym tylna część spodenek jest dłuższa i dzięki temu lepiej leży na moich krągłościach.
Tak czy inaczej starałam się bardzo, choć z jednym mam jeszcze problem: z naprężeniem nici, która czasem mam wrażenie naciąga się jak jej wygodnie a nie jak ja jej nakazuję...no cóż może jakoś to z czasem ogarnę.






Swoją drogą bardzo przyjemna to była robota, i jestem z niej zadowolona. Formy ubraniowe doczekały się również noszenia i zdały egzamin z funkcjonalności...jest dobrze!






*kolejne - bo już form ubraniowych udało mi się pozszywać kilka - z czego dwie zaliczam do używanych, pozostaje mieć nadzieję, że będą kolejne.


m i ł e g o   d n i a


poniedziałek, 3 września 2012

(po)południowe mgnienie

...czyli zaspokojenie ciekawości, którą wzbudziły moje wakacyjne wspomnienia
...czyli włóczka Arucania Ranco Multy, którą nabyłam niewirtualnie we Wrocławiu przybrała formę skończonego udziergu:




Wybór formy  był oczywisty od samego początku, przede  wszystkim ze względu na bogactwo kolorystyczne tej włóczki -  miała to być prosta ale i efektowna chusta, powstała więc   mara by Madelinetosh
od dawna za mną chodziła, nie miałam tylko odpowiedniej włóczki, a ta znalazła się w moich zasobach właściwie dzięki mojej Szwagierce, która  skutecznie rozpaliła moje kolorystyczne fantazje(...dzięki niej stałam się również posiadaczką żółtego t-shirta - co w moim przypadku zakrawa na szaleństwo -  nie to, że t-shirt, ale że żółty!)


Summa summarum zużyłam tej kolorystycznej wariacji niepełne dwa motki przerabiając na drutach 3,5; dokonałam również kilku modyfikacji w samym wzorze: ukryłam narzuty i całość (po za ściągaczem) wykonałam dżersejem prawym/lewym - znów nie mogłam się zdecydować które oczka bardziej mi się podobają więc mam dwustronnie...


Mały kłębuszek, który mi pozostał  czeka na właściwą alpakę by całość mogła się dopełnić w formie kompletnej -czyli w zestawie z czapką....