Przejdź do głównej zawartości

powtórka z rozrywki





...czyli kolejna chusta Ostrich Plumes Shawl, te same kolory...i kolejna sesja na biało:



Chusta powstała by zatrzeć ślady wszelkiego rozczarowania sfilcowanym Malabrigo Lace, o którym jakiś czas temu wspominałam... Długo szukałam włóczki o podobnej strukturze - w końcu  trafiłam do Zagrody na ręcznie farbowane merino Marty, które ma wprawdzie odrobinę wyrazistsze  kolory niż Malabrigo ale pięknie lejąca zrobiła się ta włóczka po blokowaniu, wiec cel został osiągnięty....





Wraz z tą chustą zakończyłam ostatni z wakacyjnych udziergów....w planach oczywiście kolejne, pozaczynanych znów kilka - tym razem jednak najchętniej robiłabym je jednocześnie bo ni jak nie mogę się zdecydować, który ma być pierwszy...jednocześnie się jednak nie da - wszystko co mogłam to przerobić 3 rzędy jednego i 4 rzędy drugiego...ale co to za robota; a i z chęcią bym jeszcze coś uszyła - oczywiście na cito...a najlepiej na wczoraj, bo już widzę siebie w nowych udziergach i innych manualnych poczynaniach...no cóż, muszę chyba uzbroić się w cierpliwość dla samej siebie i dla wszelkich przeszkód obiektywnych, które spowalniają moją wydajność...






 m i ł e g o  t y g o d n i a;) 


Komentarze

  1. Pięknie widać wzór na tym białym tle.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dlatego właśnie zdecydowałam się na biel:)

      Usuń
  2. Przepiękna. I ta nitka, ten kolor.
    Myślałam, że tylko ja mam takie rozdwojenie, roztrojenie ,itp. co do rozpoczętych robótek.Najlepszym rozwiązaniem było by chyba posiadanie jeszcze ze dwóch par rąk jednocześnie,jak pająk np.
    Pozdrawiam z uśmiechem:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ...nie pogardziłabym dodatkowymi parami rąk,ale cóż to se ne da:)
      Pozdrawiam

      Usuń
  3. Piękna bez dwóch zdań!
    Mam zaczętą chustę z merino od Marty, dobrze wiedzieć, że tak ładnie się zachowa :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta włóczka jest naprawdę godna polecenia, bez dwóch zdań...
      Dziękuję i pozdrawiam;)

      Usuń
  4. Śliczne, cudne, bez zarzutu. A kolor jest genialny!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję;)...a kolor to już zasługa Marty!

      Usuń
  5. Cuuuuuuuuuuuuuuuudo!!!!!!pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Cudowna chusta,a to kolory piękne!Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  7. Piękna... brak mi słów zachwytu...
    Cudo po prostu :-)
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ...powoli się zaczerwieniam:) Bardzo dziękuję:)

      Usuń
  8. Piękna chusta! A swoja droga niezłe masz tempo: 21 września zaprezentowałaś sweter a już 1 października kolejna rzecz i to jeszcze jaka :) A ja już od 3 tygodni mecze skarpety...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję:)
      W kwestii tempa to wygląda tak: mam ostatnio kilka pozaczynanych realizacji - czego bardzo nie lubię, ale jakoś tak wychodzi - sweter robiłam dzięki temu od lipca z pruciem znacznej części po drodze, chustę od sierpnia,jak to wszystko zaczynam kończyć to w krótkim czasie po sobie...teraz męczę od ponad tygodnia dekolt swetra, który miał być ekspresowy...cóż, życie;)
      Pozdrawiam:)

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

szary

To też kolor.
Fakt iż fizycznie powstaje z mieszaniny barw powoduje, że nie da się go wystawić po za zbiór określany ogólnie powyższym mianem.
Takie przynajmniej jest moje stanowisko w tej kwestii.
W związku z nieocenionym bogactwem jakie ów kolor ze sobą niesie często (może nazbyt często....) znajduje swoje zastosowanie w moich dzianinach.
I może być uznawany za nijaki, bez wyrazu, pozbawiony nośnika emocjonalnego to i tak na długo będzie moim kolorem przewodnim.
Tak również było w przypadku tego projektu: nie umiałam go sobie wyobrazić inaczej jak w szarości właśnie: spowodował to przede wszystkim prosty, zastosowany w nienachalnej ilości ale bardzo wyrazisty wzór strukturalny, dopełniony splotem lewych oczek, które bardzo mnie urzekły...
I choć nie jestem zdecydowaną wielbicielką otwartych kardiganów ten zaabsorbował mnie prostym bogactwem połączenia wspomnianych motywów....to swoiste zaprzeczenie w mojej ocenie w pełni oddaje uroki tego projektu:

thessaly Hani Maciejewskiej…

lubię

Bardzo lubię się opatulić, bo jestem raczej zmarźlakiem.
W jesienne (wziąwszy pod uwagę ciepło ostatnich dni powinnam napisać: w chłodne) wieczory lubię zarzucić na siebie ciepłą chustę, przywdziać alpakowy sweter, a nóżki wsunąć w wełniane skarpetki, które jakiś czas temu stały się nieodzownym elementem docieplającym.
Naturalne właściwości wełny pozwalają osiągnąć taki poziom wewnętrznego ogrzania, który jest    stały i nienachalny, niepowodujący potów i duszności, taki jaki ja lubię najbardziej...

Miłośniczką wełnianych chust i swetrów jestem od dawna, ale stosunkowo od niedawna doceniam tę krótkometrażową formę dzianą jaka są skarpetki. Cała historia mojego dziergania skutecznie nie uwzględniała tej dziedziny dziewiarstwa biorąc ją za obciachową i niegustowną po prostu. Wraz z pojawieniem się na rynku różnorakich – nieprzeciętnych włóczek skarpetkowych i tysiąca ciekawych wzorów na ravelry  przełamałam bariery. Teraz dziergam skarpetki raz na jakiś czas...już nie tylko dla siebie,…

jeden

...pierwszy i nie ostatni:)
...u k o ś n i k:




...długo się do niego zbierałam (...co niestety stało się normą); a jak się już zebrałam to stosunkowo długo nie mogłam przebrnąć przez tą prostą technikę...pomimo trudności efekt końcowy zadowalający – zdecydowanie pobudzający kolorystyczne fantazje...więc i ukośniki będą kolejne



wykonany z koralików toho 11/0 – z a r e z e r w o w a n y