Przejdź do głównej zawartości

układanka skończona

....czyli szydełkowe preludium nabrało formy użytkowego wypełnienia przestrzennego i zgodnie z zapowiedzią powstały poduchy:






Zgodnie z zapowiedziami w rankingu atrakcyjności wygrała strona "lewa"....nic już chyba nie poradzę, że ja taka lewostronna jestem - choć całkiem praworęczna....

Technicznie - w wydaniu szaro-turkusowym zużyłam pozostałość melanżowej Elian Reginy i jakichś wełnianych szarości, co uszczupliło zapas moich resztkowych kłębuszków w stopniu minimalnym (spodziewałam się znacznej redukcji zasobów...);wydanie czerwone - uszczupliło zapasy mojej szwagierki - w stopniu równie minimalnym. Wprawdzie  szydełkowe są tylko fronty poduszek, bo bazowa ich część uszyta została z szarej, dość grubej elano-bawełny; ale i tak spodziewałam się znacznie większego zużycia wełny...

Efekt tego działania jest taki, że zaprzyjaźniłam się z szydełkiem - na polu dekoracyjnym na razie; ale kto wie...?






Dziękuję wszystkim za słowa uznania mojej bambusowej Dahlii, bardzo mi miło, że się Wam podobała.
W trakcie noszenia odkryłam jeden mały mankament: w związku z rozciąganiem się bambusa ramiona tego cardiganu zaczynają opadać, co bywa momentami irytujące...pomyślałam, że idealne będzie wszycie na linii pleców pomiędzy ramionami tasiemki - tyle tylko, że jeszcze nie wiem jak to zrobić, żeby się  w tych miejscach bambus -  dość ciężki zresztą, zbyt mocno nie uciągał....muszę pomyśleć....jakby co  - dam znać.


S ł o n e c z n e g o  t y g o d n i a !








Komentarze

  1. Śliczne te poduszki. Bardzo lubię takie elementy dekoracyjne we wnętrzach, choć nie w nadmiarze. Bardzo podobają mi się te zestawienia kolorystyczne. Sama też czasami robię na szydełku z lepszym nawet może skutkiem niż w przypadku drutów. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  2. Fantastyczne! Kolory w pierwszej rewelacyjnie dobrałaś, całość jest świetna, druga naturalnie też, ale ta pierwsza bardzo mnie urzekła :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetne połączenie kolorów, szczególnie w wersji czerwonej.

    OdpowiedzUsuń
  4. Super podusie i w świetnych kolorach :)) A może byś dekolt bambuska szydełkiem obrobiła?? Wtedy nie powinien się tak naciągać :))

    OdpowiedzUsuń
  5. Ta czerwona jest dla mnie , juz zdobi moj ciemno szary fotel i wygląda obłędnie!!!!! Kochana Aniu dziękuję!!!

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

szary

To też kolor.
Fakt iż fizycznie powstaje z mieszaniny barw powoduje, że nie da się go wystawić po za zbiór określany ogólnie powyższym mianem.
Takie przynajmniej jest moje stanowisko w tej kwestii.
W związku z nieocenionym bogactwem jakie ów kolor ze sobą niesie często (może nazbyt często....) znajduje swoje zastosowanie w moich dzianinach.
I może być uznawany za nijaki, bez wyrazu, pozbawiony nośnika emocjonalnego to i tak na długo będzie moim kolorem przewodnim.
Tak również było w przypadku tego projektu: nie umiałam go sobie wyobrazić inaczej jak w szarości właśnie: spowodował to przede wszystkim prosty, zastosowany w nienachalnej ilości ale bardzo wyrazisty wzór strukturalny, dopełniony splotem lewych oczek, które bardzo mnie urzekły...
I choć nie jestem zdecydowaną wielbicielką otwartych kardiganów ten zaabsorbował mnie prostym bogactwem połączenia wspomnianych motywów....to swoiste zaprzeczenie w mojej ocenie w pełni oddaje uroki tego projektu:

thessaly Hani Maciejewskiej…

lubię

Bardzo lubię się opatulić, bo jestem raczej zmarźlakiem.
W jesienne (wziąwszy pod uwagę ciepło ostatnich dni powinnam napisać: w chłodne) wieczory lubię zarzucić na siebie ciepłą chustę, przywdziać alpakowy sweter, a nóżki wsunąć w wełniane skarpetki, które jakiś czas temu stały się nieodzownym elementem docieplającym.
Naturalne właściwości wełny pozwalają osiągnąć taki poziom wewnętrznego ogrzania, który jest    stały i nienachalny, niepowodujący potów i duszności, taki jaki ja lubię najbardziej...

Miłośniczką wełnianych chust i swetrów jestem od dawna, ale stosunkowo od niedawna doceniam tę krótkometrażową formę dzianą jaka są skarpetki. Cała historia mojego dziergania skutecznie nie uwzględniała tej dziedziny dziewiarstwa biorąc ją za obciachową i niegustowną po prostu. Wraz z pojawieniem się na rynku różnorakich – nieprzeciętnych włóczek skarpetkowych i tysiąca ciekawych wzorów na ravelry  przełamałam bariery. Teraz dziergam skarpetki raz na jakiś czas...już nie tylko dla siebie,…

jeden

...pierwszy i nie ostatni:)
...u k o ś n i k:




...długo się do niego zbierałam (...co niestety stało się normą); a jak się już zebrałam to stosunkowo długo nie mogłam przebrnąć przez tą prostą technikę...pomimo trudności efekt końcowy zadowalający – zdecydowanie pobudzający kolorystyczne fantazje...więc i ukośniki będą kolejne



wykonany z koralików toho 11/0 – z a r e z e r w o w a n y