Przejdź do głównej zawartości

kolejne oznaki wiosny

...zakwitły (nawet nad zimnym polskim morzem) przebiśniegi, więc mniemam, że jest już zupełnie wiosennie w całym kraju.....
...w moim najbliższym otoczeniu również pojawiły się syndromy ocieplenia - czyli zmiana dekoracji:













...takie małe formy - własnoręczne oczywiście, które (w nieznacznym stopniu) uszczuplają zapasy materiałowych resztek.






Bardzo lubię tildowe dekoracje, przede wszystkim dlatego, że wiele jest przy ich wykonywaniu świetnej zabawy i swoistego odprężenia zmęczonych codziennością myśli...a i efekt zadowalający. Przyznam się, że dostępne na rynku dekoracje wiosenno -wielkanocne mocno mnie rozczarowują; bo albo są tandetne w formie (infantylne zajączki) albo w kolorze (pstrokato żółto i zielono...) -  może jeszcze nie trafiłam na to coś!
Co roku ten sam dylemat jak to przełamać i co roku brak satysfakcjonującej koncepcji, pewnie skończy się na morzu rzeżuchy, którą (swoją drogą) uwielbiam....



a na drutach -  się dzierga...........b a r d z o  p o w o l i.

M i ł e g o  p r z e d w i o ś n i a!







Komentarze

  1. Zgadzam się z Tobą w całej rozciągłości, sama wymyśliłam w tym roku jajka szare z cytrynową kokardka w groszki, duże ażurowe w przydymionym różu a klienci pytają o żółte i zielone... rece opadają normalnie. Ptasiory absolutnie urocze. Serdecznosci.

    OdpowiedzUsuń
  2. jaka piekna i miła odmiana od tych żółtch kurczakopodobnych! wyglądają zachwycająco!

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

szary

To też kolor.
Fakt iż fizycznie powstaje z mieszaniny barw powoduje, że nie da się go wystawić po za zbiór określany ogólnie powyższym mianem.
Takie przynajmniej jest moje stanowisko w tej kwestii.
W związku z nieocenionym bogactwem jakie ów kolor ze sobą niesie często (może nazbyt często....) znajduje swoje zastosowanie w moich dzianinach.
I może być uznawany za nijaki, bez wyrazu, pozbawiony nośnika emocjonalnego to i tak na długo będzie moim kolorem przewodnim.
Tak również było w przypadku tego projektu: nie umiałam go sobie wyobrazić inaczej jak w szarości właśnie: spowodował to przede wszystkim prosty, zastosowany w nienachalnej ilości ale bardzo wyrazisty wzór strukturalny, dopełniony splotem lewych oczek, które bardzo mnie urzekły...
I choć nie jestem zdecydowaną wielbicielką otwartych kardiganów ten zaabsorbował mnie prostym bogactwem połączenia wspomnianych motywów....to swoiste zaprzeczenie w mojej ocenie w pełni oddaje uroki tego projektu:

thessaly Hani Maciejewskiej…

lubię

Bardzo lubię się opatulić, bo jestem raczej zmarźlakiem.
W jesienne (wziąwszy pod uwagę ciepło ostatnich dni powinnam napisać: w chłodne) wieczory lubię zarzucić na siebie ciepłą chustę, przywdziać alpakowy sweter, a nóżki wsunąć w wełniane skarpetki, które jakiś czas temu stały się nieodzownym elementem docieplającym.
Naturalne właściwości wełny pozwalają osiągnąć taki poziom wewnętrznego ogrzania, który jest    stały i nienachalny, niepowodujący potów i duszności, taki jaki ja lubię najbardziej...

Miłośniczką wełnianych chust i swetrów jestem od dawna, ale stosunkowo od niedawna doceniam tę krótkometrażową formę dzianą jaka są skarpetki. Cała historia mojego dziergania skutecznie nie uwzględniała tej dziedziny dziewiarstwa biorąc ją za obciachową i niegustowną po prostu. Wraz z pojawieniem się na rynku różnorakich – nieprzeciętnych włóczek skarpetkowych i tysiąca ciekawych wzorów na ravelry  przełamałam bariery. Teraz dziergam skarpetki raz na jakiś czas...już nie tylko dla siebie,…

jeden

...pierwszy i nie ostatni:)
...u k o ś n i k:




...długo się do niego zbierałam (...co niestety stało się normą); a jak się już zebrałam to stosunkowo długo nie mogłam przebrnąć przez tą prostą technikę...pomimo trudności efekt końcowy zadowalający – zdecydowanie pobudzający kolorystyczne fantazje...więc i ukośniki będą kolejne



wykonany z koralików toho 11/0 – z a r e z e r w o w a n y