Przejdź do głównej zawartości

spacer po szetlandach

Szetlandy - archipelag na Oceanie Atlantyckim około 200 km na północ od wybrzeży Wielkiej Brytanii; składający się z ponad stu wysp, z czego zamieszkiwanych jest tylko piętnaście....

...z tego właśnie miejsca wywodzi się źródło mojej inspiracji; aczkolwiek do tego doszłam na  końcu mojego rękodzieła , już wyjaśniam dlaczego:
Zmęczona chłodami postanowiłam zafundować sobie nowy zimowy ocieplacz - w pierwotnej formie miał to być ten fantastyczny komin - nawet dzięki skrupulatnym objaśnieniom yarnFerret zaczął nabierać realnych kształtów...po głębszej analizie własnego rękodzieła, stwierdziłam, że to nie to - włóczka zdecydowanie za cienka do tak strukturalnego wzoru (oczywiście według moich kryteriów grubości :); sprułam i zaczęłam od nowa - zatoczyłam koło po kominach i stanęło na...chuście, rzecz jasna... prostej i efektownej......................
i znowu coś nie wychodziło.....sprułam.

Pomysł na to rozwiązanie (chusty, rzecz jasna) przyszedł dzięki dziecięcemu kocykowi Ingi, bo wzór który w nim zastosowała (albo raczej jego odmianę) jest mi doskonale znany - z kilku (być może zeszłorocznych) wydań miesięcznika Sandra i Sabrina. Był to dla mnie po prostu świetny, nadający się do wielorakiego wykorzystania wzór - dopiero dzięki lekturze książki "Robótki na drutach" autorstwa Mary Webb dowiedziałam się, że to znany szetlandzki ażur, który występuje w różnych odmianach. Potwierdzenie tego znalazłam, również na tej stronie internetowej
...i gdzie w tym przypadku jest prawo autorskie - jak je szanować, jeżeli poważne wydawnictwa - można śmiało stwierdzić "specjalistyczne" (jak na polskie warunki) nie podają źródła swoich inspiracji. O tym, że wzór ten jest tradycyjnym szetlandzkim motywem dowiedziałam się przypadkiem...



Tak więc, korzystając z dobrodziejstw szetlandzkiej tradycyjnej dzianiny rozpisałam wzór na chustę - wprowadziłam małą  modyfikację, ale  nadal jest  to wzór szetlandzki:


 


Oprócz niewielkiej zmiany w samym schemacie modyfikacją mogę określić również sposób zastosowania tego wzoru, który w oryginale jest często stosowany jako koronkowy border - w moim wydaniu jest on zdecydowanie ażurowy ale poprzez zastosowanie grubej włóczki na pewno nie jest koronkowy.....

...w związku z tymi różnicami mam mały dylemat - niezmiernie mnie kusi opublikowanie wzoru na tą chustę;
przejrzałam dostępne na Ravelry dzianiny wykorzystujące ten szetlandzki motyw - nie znalazłam niczego podobnego - znaczy chusty w takim wydaniu (no może nie do końca - podobny motyw jest tutaj; możliwe jest również, że coś przegapiłam); pytanie tylko na ile ona jest moja.......? z drugiej strony zakładając podstawowe umiejętności dziewiarskie, znajomość schematu jakiejkolwiek chusty i dostępność takich czy innych wzorów - każdy taka chustę może sobie "zaprojektować".....ale czy może opublikować? co radzicie?

 






Abstrahując od powyższych dylematów chusta (nieskromnie przyznam) wyszła idealnie -  idealnie w rozmiarze, idealnie w grubości.....albo raczej miękkości, którą udało się uzyskać z 5 motków włóczki Drops Lima w pięknym odcieniu granatu, (możliwie zbliżonym w odcieniu do szetlandzkiego wieczoru - przynajmniej  tak go sobie właśnie wyobrażam...) przerabianych drutami nr. 4,5.
Do wiosny jeszcze kawałek czasu więc jeszcze kawałek czasu będę się cieszyć je delikatnym ciepłem....zresztą nad morzem zawsze jest wilgotno i  chłodno więc wiosną chusta też będzie w użyciu....



Dziękując za odwiedziny i przychylne komentarze pod moim ostatnim postem
w s z y s t k i m  ż y c z ę  m i ł e g o  t y g o d n i a! 

Komentarze

  1. chusta jest przepiękna!
    Też znam ten motyw z wielu publikacji; w kwestii publikowania wzoru nie potrafię nic doradzić, się nie znam i mam za małą wiedzę w tym temacie.

    ... a chustę jeszcze sobie popodziwiam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Publikować bo piękna :-)))

    chętnie bym taką zrobiła:-))

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja też!!! mam beret w taki wzór, bylby komplet!

    OdpowiedzUsuń
  4. Napisałam się w komentarzu, komentarz internety zjadły :-(
    To jeszcze raz:
    Zdecydowana większość dostępnych to tu, to tam wzorów składa się z motywu tradycyjnego. który prawami autorskimi nie jest obłożony (no bo jak znaleźć autorkę estońskiej konwalii na przykład?), natomiast koncepcja na jego zastosowanie już owszem. Umieszczając motyw w nowej "ramie" tworzysz nowy kolaż. Przeliczając oczka dla różnych rozmiarów wykonujesz ciężką mrówczą robotę. Staosując rozmaite techniki odświeżasz wygląd motywu.
    Tak więc możesz nazwać sie autorką wzoru, jeśli zastosowałaś motyw tradycyjny w wymyślonej przez siebie oprawie.
    Natomiast decyzja w kwestii publikacji wzoru należy tylko do ciebie. Zastanów się, czy zależy ci tylko na satysfakcji zrobienia chusty akurat w twoim guście, czy pragniesz sławy (publikując wzór za darmo) czy też sławy i pieniędzy ;-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Przepiękny wyszedł! Uwielbiam takie proste formy.
    Na pewno wzór wędruje do mojej kolejki!

    OdpowiedzUsuń
  6. Kochana piękny wzór - ja chcę opis dla laika w języku polskim :))) - widziałam to cudeńko na żywo i robi jeszcze lepsze wrażenie - gratuluje, co do komentarz niejakiej KruliczycaFeb 22, 2012 12:27 AM, to żądaj i sławy i pieniędzy .... i to w dużej ilości. pozdrawiam szwagierka :))

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

wiosna

...
to zazwyczaj piękny, ciepły, słoneczny czas rozkwitu...
Ta obecna postanowiła nam raczej nie dogadzać – przenikający chłód wiatru, deszczu i śniegu; czasem słońce które improwizuje ciepło...przynajmniej w przestrzeniach nadmorskich.
Astronomiczne uwarunkowanie sprzyja wprawdzie wzrostowi ale mizerną daje pociechę.
Jako gatunek uzależniony od ciepła promieni słonecznych i wszelkich dóbr za tym idących popadam w lekką irytację i nie znajduję pocieszenia w niczym innym – wszystkie moje pozaczynane dzianiny jakby się sprzysięgły popadając w przepaść niepowodzeń...no n i c  m i  n i e  w y c h o d z i!


Prucie goni prucie, pomysły przelatują popędzane niezdecydowaniem a czas znika błyskawicznie w mikroświecie poplątanych nitek.
Pozostaje przeczekać?
Innego pomysłu nie mam.
Znikam więc na trochę czekając nie/cierpliwie na jeden mały sukces...

Dziękuję za komplementy poprzedniego – niedziewiarskiego wpisu, który miał być inspiracją  zwrotną – mam wiele wdzięczności za motywujące mnie Wa…

w końcu...

Nadeszła wiosna.
Może i nawet wczesne lato, które rozpieszcza nas ciepłem słonecznego blasku.

W końcu jest ciepło.

W końcu też udało mi się skończyć dziejący się zbyt długo i z dozą niepowodzeń prosty – acz nie prostacki kardigan.
Kupiłam projekt, wybrałam włóczkę i zaczęłam dziergać....stosunkowo dawno temu....
Bezkres dżerseju na cienkich drutach dzieje się powoli, więc gdy po skończeniu całość korpusu okazało się, że nie trafiłam z wymiarem otworów na rękawy to sami rozumiecie delikatne rozczarowanie jakie mnie ogarnęło. Próbowałam sztukować, dzielić i markować nietrafioną część swetra  – bezskutecznie; bo im bardziej proces kombinacji technicznych nabierał tempa tym większe rozbieżności ukazywały się moim oczom..
Sprułam.
Kolejne podejście okazało się porażką do kwadratu bo popełniłam ten sam błąd w tym samym miejscu....byłam już wtedy bliska rezygnacji uświadamiając sobie ilość godzin jakie zmarnowałam!
Ów czas nie pozostawił mnie jednak obojętnej i dał mi podstawową mobilizacj…

przecinki, średniki, pauzy....itp

Przeprowadzając spontaniczną rewolucję blogową zauważyłam znaczącą rozbieżność w istotnych treściach jakie ze sobą ów blog niesie: w pierwotnym założeniu miał prezentować szeroki zakres manualnej działalności jaka wówczas pochłaniała mój wolny czas – zaczęłam od haftu krzyżykowego, na który już dzisiaj szkoda mi czasu! Przez te kilka lat od tamtej pory  włóczki i druty skutecznie wypchnęły pozostałe moje "zainteresowania" na margines...choć w planach gdzieś jeszcze znajduję dla nich skrawek miejsca to już w realizacji ujawniają się raczej jak muszą. Szyję gdy potrzebuję – i tu raczej stronię od ubiorów. Rozwijające się wciąż formy dziewiarstwa tak bardzo mnie pochłonęły iż rozważałam nawet zmianę tytułu bloga....ale zmieniłam tylko opis, dając moim zamierającym fascynacjom chociażby wrażenie bytu;) Ta pozostałość wychowania w atmosferze, że braki majątkowe można nadrobić pracą rąk własnych do tego techniczne przygotowanie plastyczne pozostawia w sobie niezatarty ślad, który…