Przejdź do głównej zawartości

...zaległam

...w niewiarygodnej ilości planów przed świątecznych, których części prawdopodobnie nie uda mi się zrealizować.
...w planach powoli urzeczywistnianych, rozpoczętych i snujących się leniwie w resztkach wolnego czasu...



Ta szarość to "ambitny" plan autorski, ambitnie dziergany drutami nr 2 i wywołujący wiele niepokojów...ale o tym innym razem...



Kolejny - "ambitny"; długo wyczekiwany przez właścicielkę, przerywany z powodu dzianinowych braków:





 Równie ambitnie sięgnęłam po maszynę, by wykonać klika form prezentowych i dekoracyjnych,...
prezentowana forma - oczywiście nic skończonego:






Podsumowując: dużo ambitnych planów....i mało czasu
...po za tym nie sprawdziła się w moim przypadku  formuła kilku rozpoczętych projektów - efekt jest tylko taki, że nie mam żadnych konkretów do pokazania ...i wywołuje to u mnie zdecydowany dyskomfort....

no cóż...pozostaje tylko się zebrać i już więcej nie zalegać!...czego sobie i  "zalegającym" życzę...wszystkim odwiedzającym - miłego tygodnia.

Komentarze

  1. to ja Ci powiem: rzuć wszystko i kończ to szare!! bardzo jestem ciekawa tego projektu.

    tego w paski też.

    no dobra, prezenty też muszą być, w to w łikend ;)

    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Nadmiar rozpoczętych prac wprowadza mnie w stan zniechęcenia. Często jest tak, że w bólach rozsupłuję zasupłany wzór, kiedy rozsupłam, biorę się za sto innych rzeczy, by w końcu stwierdzić, że wzór pierwszy ponownie się zasupłał.
    Uwielbiam połączenie niebieskości z beżami. U Ciebie to chyba raczej turkus, ale zestaw piękny. Może Cię zaskoczę, ale lubię robić z cienkich włóczek na cienkich drutach. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  3. u mnie wygląda to bardzo podobnie z tym że dodatkowo jak mam kilka prac zaczętych i nic jakoś nie chce się samo skończyć wpadam w stan niemocy zupełnej i nie robię nic albo ... zaczynam coś nowego.
    to szare to będzie fajowe, kończ bo nie mogę się doczekac :)
    pozdrawiam i życzę miłego dziergania

    OdpowiedzUsuń
  4. ...pocieszający jest fakt, że nie jestem sama z takim problemem...co w zasadzie tylko lekko mnie rozluźnia...
    Spieszę jednocześnie donieść, że to szre to będzie chyba ostatnie w kolejce, bo to dla mnie - mam tylko nadzieję, że uporam się z tym do końca roku...
    Serdecznie dziękuję za wsparcie i zrozumienie.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

wiosna

...
to zazwyczaj piękny, ciepły, słoneczny czas rozkwitu...
Ta obecna postanowiła nam raczej nie dogadzać – przenikający chłód wiatru, deszczu i śniegu; czasem słońce które improwizuje ciepło...przynajmniej w przestrzeniach nadmorskich.
Astronomiczne uwarunkowanie sprzyja wprawdzie wzrostowi ale mizerną daje pociechę.
Jako gatunek uzależniony od ciepła promieni słonecznych i wszelkich dóbr za tym idących popadam w lekką irytację i nie znajduję pocieszenia w niczym innym – wszystkie moje pozaczynane dzianiny jakby się sprzysięgły popadając w przepaść niepowodzeń...no n i c  m i  n i e  w y c h o d z i!


Prucie goni prucie, pomysły przelatują popędzane niezdecydowaniem a czas znika błyskawicznie w mikroświecie poplątanych nitek.
Pozostaje przeczekać?
Innego pomysłu nie mam.
Znikam więc na trochę czekając nie/cierpliwie na jeden mały sukces...

Dziękuję za komplementy poprzedniego – niedziewiarskiego wpisu, który miał być inspiracją  zwrotną – mam wiele wdzięczności za motywujące mnie Wa…

w końcu...

Nadeszła wiosna.
Może i nawet wczesne lato, które rozpieszcza nas ciepłem słonecznego blasku.

W końcu jest ciepło.

W końcu też udało mi się skończyć dziejący się zbyt długo i z dozą niepowodzeń prosty – acz nie prostacki kardigan.
Kupiłam projekt, wybrałam włóczkę i zaczęłam dziergać....stosunkowo dawno temu....
Bezkres dżerseju na cienkich drutach dzieje się powoli, więc gdy po skończeniu całość korpusu okazało się, że nie trafiłam z wymiarem otworów na rękawy to sami rozumiecie delikatne rozczarowanie jakie mnie ogarnęło. Próbowałam sztukować, dzielić i markować nietrafioną część swetra  – bezskutecznie; bo im bardziej proces kombinacji technicznych nabierał tempa tym większe rozbieżności ukazywały się moim oczom..
Sprułam.
Kolejne podejście okazało się porażką do kwadratu bo popełniłam ten sam błąd w tym samym miejscu....byłam już wtedy bliska rezygnacji uświadamiając sobie ilość godzin jakie zmarnowałam!
Ów czas nie pozostawił mnie jednak obojętnej i dał mi podstawową mobilizacj…

przecinki, średniki, pauzy....itp

Przeprowadzając spontaniczną rewolucję blogową zauważyłam znaczącą rozbieżność w istotnych treściach jakie ze sobą ów blog niesie: w pierwotnym założeniu miał prezentować szeroki zakres manualnej działalności jaka wówczas pochłaniała mój wolny czas – zaczęłam od haftu krzyżykowego, na który już dzisiaj szkoda mi czasu! Przez te kilka lat od tamtej pory  włóczki i druty skutecznie wypchnęły pozostałe moje "zainteresowania" na margines...choć w planach gdzieś jeszcze znajduję dla nich skrawek miejsca to już w realizacji ujawniają się raczej jak muszą. Szyję gdy potrzebuję – i tu raczej stronię od ubiorów. Rozwijające się wciąż formy dziewiarstwa tak bardzo mnie pochłonęły iż rozważałam nawet zmianę tytułu bloga....ale zmieniłam tylko opis, dając moim zamierającym fascynacjom chociażby wrażenie bytu;) Ta pozostałość wychowania w atmosferze, że braki majątkowe można nadrobić pracą rąk własnych do tego techniczne przygotowanie plastyczne pozostawia w sobie niezatarty ślad, który…