Przejdź do głównej zawartości

święta, święta i po świetach...

...w związku z tym prezenty zostały rozdane; wśród nich ten jeden:
sweter, który miał być Grey według Izy, ale  po małych perypetiach wyszedł zupełnie "nieGrey"...
Po pierwsze dlatego, że zbrakło włóczki, a z niemożności dokupienia takiej samej (ta pochodziła z starych zapasów)  pojawiała się koncepcja kilku kolorów, a jak kilka kolorów - to może jakiś wzorek żeby nie było nudno; a jak wzorek to łatwiej będzie zrobić reglan....i tak właśnie powstało to:








Wykorzystana dzianina to już wspomniany, wyciągnięty z zakamarków camelowy akryl, wzbogacony włóczka Merino (50% wełny merino, 50% akryl) w kolorze szmaragdowym i brązowym, do tego jeszcze wpleciona w formie melanżu została włóczka Austral w kolorze ciemnego beżu i pozostała po tej chuście włóczka Zaphir (obydwie o składzie 50% wełna, 50% akryl). Wszystkie zakupione w Zamotane.

W dzierganym od góry reglanie zastosowałam inny sposób dodawania oczek - nie symetryczny : w częściach tyłu i przodu na poszerzenie dodawałam oczka w co drugim rzędzie, w częściach rękawów - w co czwartym rzędzie - łatwiej mi było regulować proporcje szerokości poszczególnych części. Gdybym zaczynała go po raz drugi - zastsowałabym jeszcze inny sposób dobierania oczek w części rękawów -  na początku dodawałabym oczka w co drugim rzędzie potem dopiero w co czwartym - myślę, że dzięki temu kształt ramion stałby się pełniejszy...muszę to kiedyś przetestować...
Dla uzyskania odpowiedniej szerokości kołnierza zastosowałam technikę rzędów skróconych.
Motywy żakardowe są efektem znudzenia paskami i powstały na potrzeby tego swetra.

W zasadzie najważniejszą właściwością tego swetra jest zadowolenie obdarowanej ...co bardzo satysfakcjonuje zlepek moich improwizacji...

...a do Grey'a jeszcze się zabiorę, bo bardzo mi się podoba, na razie spieszę dokończyć dzianiny niedokończone... 

Pozdrawiam i życzę miłego wieczoru...


 


Komentarze

  1. super sweterek na zimowe pogody:)))

    Kończy się nam rok ten stary
    Chociaż jest to nie do wiary
    Wspominamy trochę zdarzeń
    Czy pochodne są od marzeń?
    Przeszła jesień - deszcz popadał
    Ciepły grudzień już po władał.

    OdpowiedzUsuń
  2. Sweterek cudny, sama chętnie bym znalazła go pod moją choinką :)
    i pięknie zestawione kolory :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Zupełnie nie wiem po co chcesz sobie glowe Grey'em zawracać...

    Cudny ten Twój projekt improwizowany!

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie pogardziłabym i ja takim prezentem :-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Fenomenalny! Lubie rzeczy zdziałane łapskami:D

    OdpowiedzUsuń
  6. Dziękuję Wam moje drogie za słowa uznania, rozpalają one moje chęci na więcej...

    ...a Grey - fenomenalny w swej prostocie jest potrzebny w mojej szafie...po drodze zapaliłam się Izo, na Twoje skarpetki i te ostanie bransoletki...

    Pozdrawiam Was i jeszcze raz dziękuję!

    OdpowiedzUsuń
  7. piekne połączenie kolorów, super wzorki, wykonanie staranne, no jednym słowem - ekstra prezent, też bym się cieszyła :) no i zdjęcia mi się podobają!

    OdpowiedzUsuń
  8. Przepiękny sweter! Kompozycja kolorystyczna powaliła mnie na kolana :-)

    OdpowiedzUsuń
  9. śliczny i taki idealny i akuratny... Musze to powiedzieć JA TEŻ PROSZĘ O SWETER!!! ps. wczoraj zaczęłam żółtą chustę i prułam ją 4 RAZY!!! OSZaleję...

    OdpowiedzUsuń
  10. Świetny sweter. Bardzo podoba mi się zestawienie kolorów.

    OdpowiedzUsuń
  11. Wszystkiego najlepszego w Nowym Roku!Jako anonimowa podglądaczka chciałabym pogratulować Pani wyjątkowego daru-niewiele osób ma takie wyczucie smaku,estetyki,niewiele tak pięknie i z wyczuciem dobrać kolory.Czy Pani jest plastykiem?Dziękuję bardzo za wystawiane zdjęcia z których bezkarnie można czerpać inspirację.Jedyne zastrzeżenie-pusto tu było przez cały miesiąc...Pozdrawiam Jonoforeza

    OdpowiedzUsuń
  12. To znowu ja!-spieszę podziękować jeszcze raz za uznanie dla mojego "prezentowego dziergadła". Cieszy mnie, że spodobały się kolory - wiele miałam wątpliwości przy ich zestawianiu - bo wyobraźnia plastyka (słuszne odkrycie Jonoforezo)wyobraźnią - a percepcja wzrokowa rządzi się swoimi prawami....
    Cieszę się również z tego, moja rękodzielnicza praca rozbudza chęci i wyobraźnię - ja sama znajduję w Waszych włóczkowych (i nie tylko) realizacjach niewyczerpane źródło inspiracji....i za to też bardzo dziękuję!

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

często

czyli o tym jak statystyka obecności wirtualnej przeszła w regres.... Często zajmuje mnie dzierganie. Coraz jednak mniej mam  nieprzerywanego innymi aktywnościami życiowymi dłuższych chwil, w których  mogę się oddać tym relaksującym zabiegom samorealizacji.. O ile jeszcze to leniwe snucie się dzianin przynosi znikome acz namacalne efekty tak kompletnie straciłam te rezerwy czasu, w których mogę je godnie dokumentować.... brak światła albo raczej ograniczone światło w jeszcze bardziej ograniczonej przestrzeni dodatkowo mnie demotywują niwelując podjęcie twórczego wysiłku.... Efekt tego jest taki, że wiele realizacji nie zostało tu pokazanych i pewnie już nie będę do nich wracać....pozostały tylko namiastki z czasu zaprzeszłego: ...to kilka akcesoriów, które trochę bardziej sprecyzowały się w tych kilku zakładkach z cyklu: zrobione na ravelry . Z obiektów poza dziewiarskich powstało kilka biżuteryjnych, większość z nich wydana została bez śladu dokumentacji....

w końcu...

Nadeszła wiosna. Może i nawet wczesne lato, które rozpieszcza nas ciepłem słonecznego blasku. W końcu jest ciepło. W końcu też udało mi się skończyć dziejący się zbyt długo i z dozą niepowodzeń prosty – acz nie prostacki kardigan. Kupiłam projekt, wybrałam włóczkę i zaczęłam dziergać....stosunkowo dawno temu.... Bezkres dżerseju na cienkich drutach dzieje się powoli, więc gdy po skończeniu całość korpusu okazało się, że nie trafiłam z wymiarem otworów na rękawy to sami rozumiecie delikatne rozczarowanie jakie mnie ogarnęło. Próbowałam sztukować, dzielić i markować nietrafioną część swetra  – bezskutecznie; bo im bardziej proces kombinacji technicznych nabierał tempa tym większe rozbieżności ukazywały się moim oczom.. Sprułam. Kolejne podejście okazało się porażką do kwadratu bo popełniłam ten sam błąd w tym samym miejscu....byłam już wtedy bliska rezygnacji uświadamiając sobie ilość godzin jakie zmarnowałam! Ów czas nie pozostawił mnie jednak obojętnej i dał mi podstaw...

historia pewnej włóczki

...a w zasadzie swetra, bo on jest tutaj bohaterem głównym. Zanim jednak wartka akcja jego dziania nastała w czasie leniwie i dość cierpliwie snuła się historia planu drugiego: dawno, dawno temu zakupiłam włóczkę - żadna nowość - ona sama też nie była nowością - sock malabrigo w tajemniczej i pociągającej mieszance kolorów piedras ... w r ó ć !.... pocion - dzięki słusznej uwadze okazało się, że nie tylko kolor trudno zdefiniować ale i nazwę: porządkując informacje: używałam włóczki o nazwie pocion ;) z założenia na sweter - i to jedno od początku zostało niezmienne: zmienna była tylko jego docelowa forma nie wiem czy już wspominałam, że bardzo lubię precelkowe formy włóczki stąd też zwlekam z ich przewijaniem do czasu absolutnej pewności ich przeznaczenia – ta przez ponad rok radowała mnie sowim urokiem... precelki były trzy – początkowo; w tak zwanym międzyczasie sięgnęłam po jeszcze jednego socka (a że jednego, to z przeznaczeniem na "coś" z dodatków)...