Przejdź do głównej zawartości

krok bliżej finiszu...

....znaczy, że niektóre rozgrzebane formy nabrały ostatecznych kształtów i są gotowe do pokazania. Nie są to formy wydziergane, bo te potrzebują tyle czasu ile potrzebują i nic nie jestem w stanie przyspieszyć......namiastka szarości prezentowana w poprzednim poście na pewno nie zostanie ukończona przed świętami...bo jak zaczęłam się spieszyć to popełniłam kilka "podstawowych" błędów, które wymagają korekt  - a korekty - czasu!


...ale do rzeczy:
dzisiaj dwa niewielkie zestawy podróżne -  można śmiało powiedzieć recyklingowe, bo wykorzystujące resztki walających się po kątach szafy materiałów, trochę muliny, blogerowych inspiracji i są:








Mała, podręczna kosmetyczka "portretowa" w komplecie z lnianym workiem przyozdobionym haftem, który jest inspiracją ukraińską. Pomysł workowej segregacji przedmiotów podręcznych jest efektem niezliczonej ilości odwiedzin na stronie Pakamery i wielu innych miejscach sieciowych...i tak bardzo mi się spodobał, że zamierzam posiadać ich jeszcze wiele....w różnych wydaniach, z różnym przeznaczeniem.

Kolejny zestaw - prezentowy, większa kosmetyczka z tym samym motywem ukraińskim i dwukolorowy worek:








...jedna pozycja z listy spraw odznaczona...uciekam do kolejnych.
  
Do zobaczenia...



Komentarze

  1. Nie znoszę szyć, ale kupiłam maszynę, wymieniłam starego Łucznika na Husqwarnę i niczego to nie zmieniło. Nawet w ubiegłym roku przygotowałam szablony do infantylnych serduszek, szablony przekładam z miejsca na miejsce.
    Piękne te twoje rzeczy, ale nie ma szans, bym próbowała je skopiować. Póki co, robię czapkę, wynalazłam na jakiejś stronie wykopanej przez dziewczyny, polecam, bo inspiracji co niemiara:
    http://craftgawker.com/ Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

szary

To też kolor.
Fakt iż fizycznie powstaje z mieszaniny barw powoduje, że nie da się go wystawić po za zbiór określany ogólnie powyższym mianem.
Takie przynajmniej jest moje stanowisko w tej kwestii.
W związku z nieocenionym bogactwem jakie ów kolor ze sobą niesie często (może nazbyt często....) znajduje swoje zastosowanie w moich dzianinach.
I może być uznawany za nijaki, bez wyrazu, pozbawiony nośnika emocjonalnego to i tak na długo będzie moim kolorem przewodnim.
Tak również było w przypadku tego projektu: nie umiałam go sobie wyobrazić inaczej jak w szarości właśnie: spowodował to przede wszystkim prosty, zastosowany w nienachalnej ilości ale bardzo wyrazisty wzór strukturalny, dopełniony splotem lewych oczek, które bardzo mnie urzekły...
I choć nie jestem zdecydowaną wielbicielką otwartych kardiganów ten zaabsorbował mnie prostym bogactwem połączenia wspomnianych motywów....to swoiste zaprzeczenie w mojej ocenie w pełni oddaje uroki tego projektu:

thessaly Hani Maciejewskiej…

jeden

...pierwszy i nie ostatni:)
...u k o ś n i k:




...długo się do niego zbierałam (...co niestety stało się normą); a jak się już zebrałam to stosunkowo długo nie mogłam przebrnąć przez tą prostą technikę...pomimo trudności efekt końcowy zadowalający – zdecydowanie pobudzający kolorystyczne fantazje...więc i ukośniki będą kolejne



wykonany z koralików toho 11/0 – z a r e z e r w o w a n y



lubię

Bardzo lubię się opatulić, bo jestem raczej zmarźlakiem.
W jesienne (wziąwszy pod uwagę ciepło ostatnich dni powinnam napisać: w chłodne) wieczory lubię zarzucić na siebie ciepłą chustę, przywdziać alpakowy sweter, a nóżki wsunąć w wełniane skarpetki, które jakiś czas temu stały się nieodzownym elementem docieplającym.
Naturalne właściwości wełny pozwalają osiągnąć taki poziom wewnętrznego ogrzania, który jest    stały i nienachalny, niepowodujący potów i duszności, taki jaki ja lubię najbardziej...

Miłośniczką wełnianych chust i swetrów jestem od dawna, ale stosunkowo od niedawna doceniam tę krótkometrażową formę dzianą jaka są skarpetki. Cała historia mojego dziergania skutecznie nie uwzględniała tej dziedziny dziewiarstwa biorąc ją za obciachową i niegustowną po prostu. Wraz z pojawieniem się na rynku różnorakich – nieprzeciętnych włóczek skarpetkowych i tysiąca ciekawych wzorów na ravelry  przełamałam bariery. Teraz dziergam skarpetki raz na jakiś czas...już nie tylko dla siebie,…