Przejdź do głównej zawartości

czym prędzej...

spieszę donieść zainteresowanym, że przegarnęłam manualne formy poukrywane w zakamarkach mojej szafy - trochę z niej wygarnęłam, nie żeby jakoś ogromnie dużo...
miedzy innymi rzeczmi znalazło się takie "małe co nie co" pozszywane ze skrawków ulubionych materiałów:





Forma powstała z potrzeby porządkowania torebkowego nieładu - ta mała kosmetyczka pomieściła wszystkie potrzebne kobiecie dodatki. Świetnie sprawdza się w segregacji rzeczy małych i potrzebnych, ale bez swojego docelowego miejsca...błyszczyki, pomadki, chusteczki, tabletki...i takie tam.
Jak już wspomniałam powstała z pozostałości poszewek "made by Ikea" i przyozdobiona została własnoręcznym haftem krzyżykowym.

Ten sposób wykorzystania materiałowych resztek wpisał się idealnie w moja potrzebę "szufladkowania" przedmiotów w związku z tym zakładam kolejne wersje i różne przeznaczenia.


Czym prędzej chciałam  również podziękować mojej kochanej Szwagierce, która dzielnie dołączyła do grona dziergających za mobilizację...i ponaglanie...
Tak razem  tworzyłyśmy leżakowy Bitterroot - ja swój kolejny; ona swój pierwszy...

...z efektu końcowego swojej rękodzielniczej pracy jest, mam nadzieje zadowolona;  liczę na to, że powstanie ciąg dalszy.... Gorąco cie kochana zachęcam!...i wszystkich pozdrawiam 



Komentarze

  1. ŁaŁ,no to Kochana pojechałaś po tzw. bandzie....Czy nie było w Twoim przepasłym aparacie f. jakiegoś ładniejszego zdjęcia? ! Cóż stało się!!! Tak, tak - wydziergałam pod okiem szefowej (dość wyrozumiałej i owszem) piękną chustę - jak pisałam kiedyś, pod zdjęciem tejże z szarą różą, iż posiadam taki komplecik. Dziś zakupiłam piękną rudą ( nie mogłam się oprzeć ) włóczkę! Wydziergam oczywiście szal, komin - no bo cóż innego ;)Pozdrawiam Cię Kochana!! Oczywiście nie gniewam się, że ujawniłaś mnie światu! Całus

    OdpowiedzUsuń
  2. ps. przyjrzałam się temu zdjęciu i skupienie aż paruje mi z czachy

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

szary

To też kolor.
Fakt iż fizycznie powstaje z mieszaniny barw powoduje, że nie da się go wystawić po za zbiór określany ogólnie powyższym mianem.
Takie przynajmniej jest moje stanowisko w tej kwestii.
W związku z nieocenionym bogactwem jakie ów kolor ze sobą niesie często (może nazbyt często....) znajduje swoje zastosowanie w moich dzianinach.
I może być uznawany za nijaki, bez wyrazu, pozbawiony nośnika emocjonalnego to i tak na długo będzie moim kolorem przewodnim.
Tak również było w przypadku tego projektu: nie umiałam go sobie wyobrazić inaczej jak w szarości właśnie: spowodował to przede wszystkim prosty, zastosowany w nienachalnej ilości ale bardzo wyrazisty wzór strukturalny, dopełniony splotem lewych oczek, które bardzo mnie urzekły...
I choć nie jestem zdecydowaną wielbicielką otwartych kardiganów ten zaabsorbował mnie prostym bogactwem połączenia wspomnianych motywów....to swoiste zaprzeczenie w mojej ocenie w pełni oddaje uroki tego projektu:

thessaly Hani Maciejewskiej…

jeden

...pierwszy i nie ostatni:)
...u k o ś n i k:




...długo się do niego zbierałam (...co niestety stało się normą); a jak się już zebrałam to stosunkowo długo nie mogłam przebrnąć przez tą prostą technikę...pomimo trudności efekt końcowy zadowalający – zdecydowanie pobudzający kolorystyczne fantazje...więc i ukośniki będą kolejne



wykonany z koralików toho 11/0 – z a r e z e r w o w a n y



lubię

Bardzo lubię się opatulić, bo jestem raczej zmarźlakiem.
W jesienne (wziąwszy pod uwagę ciepło ostatnich dni powinnam napisać: w chłodne) wieczory lubię zarzucić na siebie ciepłą chustę, przywdziać alpakowy sweter, a nóżki wsunąć w wełniane skarpetki, które jakiś czas temu stały się nieodzownym elementem docieplającym.
Naturalne właściwości wełny pozwalają osiągnąć taki poziom wewnętrznego ogrzania, który jest    stały i nienachalny, niepowodujący potów i duszności, taki jaki ja lubię najbardziej...

Miłośniczką wełnianych chust i swetrów jestem od dawna, ale stosunkowo od niedawna doceniam tę krótkometrażową formę dzianą jaka są skarpetki. Cała historia mojego dziergania skutecznie nie uwzględniała tej dziedziny dziewiarstwa biorąc ją za obciachową i niegustowną po prostu. Wraz z pojawieniem się na rynku różnorakich – nieprzeciętnych włóczek skarpetkowych i tysiąca ciekawych wzorów na ravelry  przełamałam bariery. Teraz dziergam skarpetki raz na jakiś czas...już nie tylko dla siebie,…