Przejdź do głównej zawartości

Posty

potrójna mielizna

...wprawdzie przechodzę przez obfitość różnorakich działań ale jeszcze w nich nie utknęłam:) ...tak wdzięcznie nazywa się projekt Lete, który w związku z ekspresowym czasem wykonania i wielce satysfakcjonującym efektem postanowiłam potroić: o ile zawsze miałam problem z wydzierganiem czapki to ten projekt zmienił moje podejście – zadowolona jestem niezmiernie i nie wykluczam, że czapki w tym wydaniu powtórzę:)  projekt Sand Bank by Justyna Lorkowska     użyte włóczki: karisma drops, lima drops, drops loves you #4 – wszystkie przerabiałam na drutach 3,5 ...wyszły grubo ale nie sztywno, tak bardzo przyjemnie ciepło.....jedynie tą wykonana z karismy zaliczyłabym do czapek przejściowych – czyli średnio ciepłych:) zmykam pracować bo czas mi się kurczy dość mocno....tak mocno, że planowane dekoracje świąteczne już musiałam odłożyć na rok następny... pozostanie mi podziwiać Wasze dokonania....ale to też bardzo cieszy oko:) więc twórczego w...

męski

....na palcach jednej ręki mogę policzyć męskie udziergi i tu muszę wysilić pamięć bo zdecydowanie pochodzą one z czasów dalece niewirtualnych i technicznie "zacofanych" rzec można; i wcale nie ubolewam nad faktem, że małżonek takowymi udziergami do tej pory się nie zainteresował...na udziergi własne i tak stale jest mało czasu... zainteresował się natomiast mężowy przyjaciel...owo zainteresowanie puściłam mimochodem traktując je bardziej jako gest grzecznościowy i odetchnęłam z ulgą po dłuższym czasie milczenia na temat męskiego szalika..... zdążyłam zapomnieć...na niedługo, bo oczekiwanie szalika okazało się nie być fanaberią dowcipnego Pana z banku:) i szalik ma być! No i co tu zrobić? Jak co szalik...nic prostszego i nic trudniejszego, kto w ogóle wymyślił szalik, kiedy dookoła tyle ciekawszych form...długi...wąski...no dobra – do męskiego płaszcza idealny; miał nie zostawiać kłaków i nie gryźć... a po za tym – jaki wzór, jak włóczka....i pomimo, że ów szalik stał ...

post niesponsorowany

...kiedy ja rozpoczynałam swoją blogową przygodę, moja Szwagierka nieśmiało reaktywowała swoje przygody z drutami notorycznie powtarzając: ja nie wiem czy ja umiem albo ja tak nie umiem ... bardzo szybko nabrała trochę pewności i rozwinęła swoje włóczkowe namiętności... oto ich wycinek: • enterlac – jeden z tych, które bardzo mi się podobają...w zestawia z czapką...komplet z  cudownego big delicht'a • ponczo z szarej limy dropsa inspirowane wzorem Hugo : • spacer po szetlandach w wydaniu czarnej limy: • lekki szal z wykorzystaniem wzoru jakiegoś archiwalnego wydania Sandry; oraz znani i lubiani:) w rozświetlonej cekinami formie: prezentuje się świetnie – zarówno w kamelowych odcieniach jak i tym lazurowym kolorze: na uwagę zasługują również połyskliwe czapki z futrzanymi pomponami:) Tą nieznaczną część udziergów Szwagierka postanowiła zaoferować chętnym – jeżeli więc się podobają (a podobają się na pewno:) to zaprasza...