Przejdź do głównej zawartości

zasłużone

g r a t u l a c j e ♥

...dla mojej Szwagierki, która zajęła jedno z pierwszych miejsc w głosowaniu na pracę miesiąca organizowanym przez znany i lubiany sklep e-dziewiarka
 ...tym bardziej zasłużone, że w głosowaniu wzięło udział dalece obiektywne jury – bez udziału oczekiwanych głosów...miedzy innymi mojego :(

a to zwycięski udzierg:

 

Cieszę się i dumna jestem, bo trochę się przyczyniłam do wskrzeszenia młodzieńczych umiejętności w zupełnie nowej formie...i mam nadzieję, że dalej z równą pasją będą się rozwijać...♥




Komentarze

  1. Gratulacje! Naprawdę piękny udzierg :) Muszę w końcu zacząć głosować!

    OdpowiedzUsuń
  2. No to WIELKIE GRATULACJE dla Szwagierki!

    OdpowiedzUsuń
  3. No oczywiście, że miała mój głos!
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Rehabilitacja bardzo sympatyczna. Jest i dobra strona tego, ponieważ nikt nie zarzuci mi głosów po znajomości :). dziękuję za mile miłe słowa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I to się nazywa wygrana♥
      ...serdecznie Ci jeszcze raz gratuluję:)

      Usuń
  5. W imieniu Anety i swoim własnym dziękuję wszystkim za gratulacje
    miłego dnia:)

    OdpowiedzUsuń
  6. To i ja się jeszcze do gratulacji dołączę, bo wygrana absolutnie zasłużona !
    Piękny kawałek dzianiny, niewymuszony, bardzo elegancki a jednak kapturek dodaje trochę luzu :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja też się dołączam do gratulacji :) Masz naprawdę zdolną szwagierkę :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Gratulacje, wspaniałe dzieło. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

często

czyli o tym jak statystyka obecności wirtualnej przeszła w regres.... Często zajmuje mnie dzierganie. Coraz jednak mniej mam  nieprzerywanego innymi aktywnościami życiowymi dłuższych chwil, w których  mogę się oddać tym relaksującym zabiegom samorealizacji.. O ile jeszcze to leniwe snucie się dzianin przynosi znikome acz namacalne efekty tak kompletnie straciłam te rezerwy czasu, w których mogę je godnie dokumentować.... brak światła albo raczej ograniczone światło w jeszcze bardziej ograniczonej przestrzeni dodatkowo mnie demotywują niwelując podjęcie twórczego wysiłku.... Efekt tego jest taki, że wiele realizacji nie zostało tu pokazanych i pewnie już nie będę do nich wracać....pozostały tylko namiastki z czasu zaprzeszłego: ...to kilka akcesoriów, które trochę bardziej sprecyzowały się w tych kilku zakładkach z cyklu: zrobione na ravelry . Z obiektów poza dziewiarskich powstało kilka biżuteryjnych, większość z nich wydana została bez śladu dokumentacji....

w końcu...

Nadeszła wiosna. Może i nawet wczesne lato, które rozpieszcza nas ciepłem słonecznego blasku. W końcu jest ciepło. W końcu też udało mi się skończyć dziejący się zbyt długo i z dozą niepowodzeń prosty – acz nie prostacki kardigan. Kupiłam projekt, wybrałam włóczkę i zaczęłam dziergać....stosunkowo dawno temu.... Bezkres dżerseju na cienkich drutach dzieje się powoli, więc gdy po skończeniu całość korpusu okazało się, że nie trafiłam z wymiarem otworów na rękawy to sami rozumiecie delikatne rozczarowanie jakie mnie ogarnęło. Próbowałam sztukować, dzielić i markować nietrafioną część swetra  – bezskutecznie; bo im bardziej proces kombinacji technicznych nabierał tempa tym większe rozbieżności ukazywały się moim oczom.. Sprułam. Kolejne podejście okazało się porażką do kwadratu bo popełniłam ten sam błąd w tym samym miejscu....byłam już wtedy bliska rezygnacji uświadamiając sobie ilość godzin jakie zmarnowałam! Ów czas nie pozostawił mnie jednak obojętnej i dał mi podstaw...

historia pewnej włóczki

...a w zasadzie swetra, bo on jest tutaj bohaterem głównym. Zanim jednak wartka akcja jego dziania nastała w czasie leniwie i dość cierpliwie snuła się historia planu drugiego: dawno, dawno temu zakupiłam włóczkę - żadna nowość - ona sama też nie była nowością - sock malabrigo w tajemniczej i pociągającej mieszance kolorów piedras ... w r ó ć !.... pocion - dzięki słusznej uwadze okazało się, że nie tylko kolor trudno zdefiniować ale i nazwę: porządkując informacje: używałam włóczki o nazwie pocion ;) z założenia na sweter - i to jedno od początku zostało niezmienne: zmienna była tylko jego docelowa forma nie wiem czy już wspominałam, że bardzo lubię precelkowe formy włóczki stąd też zwlekam z ich przewijaniem do czasu absolutnej pewności ich przeznaczenia – ta przez ponad rok radowała mnie sowim urokiem... precelki były trzy – początkowo; w tak zwanym międzyczasie sięgnęłam po jeszcze jednego socka (a że jednego, to z przeznaczeniem na "coś" z dodatków)...