Przejdź do głównej zawartości

Posty

z fascynacji kolorem

w szczególności jednym – ostatnio moim ulubionym – k o b a l t e m powstało kilka bransoletek, które wprawdzie kobaltowe nie są, ale każda z nich kobaltem została okraszona dwie pierwsze to wynik ciekawości, jakie rozbudziła we mnie Effcia swoimi ukośnikami z toho 8/0  – tak pięknie się układały i tak subtelnie prezentowały, że postanowiłam spróbować... i choć są grubsze to rzeczywiście – idealnie zrównoważone: pierwsza – "kocia" – srebro z ulubionymi metalic irys i kobaltem:) druga kojarzy mi się z granatem – pomimo koloru – bardziej z owocem:) trzecia – to klasyka gatunku w moim wydaniu – ukośnik z toho 11/0, której kolor jest z lekka tajemniczy – granatowy z poświatą złota i głębią hematytu...z kroplami kobaltu – rzecz jasna:) * z frontu dziewiarskiego: po raz drugi sprułam malabrigo riosa – i choć sprecyzował się pomysł to z braku projektowego doświadczenia popełniłam mnóstwo błędów...które mam nadzieję w trzecim podejści...

not just black

zupełnie przypadkowo dopadły mnie cekiny, zupełnie przypadkowo w formie szala: Zużyłam na niego trochę ponad 4 motki włoczki king cole galaxy przerabiając na drutach 3.5 Pomysł szala – Szwagierka :), która umiejętnie wykorzystała wzór sukienki pochodzący z jakiegoś archiwalnego wydania Sandry... Całość okraszona kolorowymi (zdecydowanie bardziej kolorowymi niż to widać na zdjęciu...)cekinami... ...jak na dużą ilość zawartego w włóczce akrylu, szal wyszedł niespodziewanie miękko i przytulnie, pomimo też znacznego ażuru to w zasadzie chyba mój pierwszy czarny udzierg...czy ostatni – nie zakładam, bo czerń jest kolorem pożądanym w każdej garderobie... tymczasem moje poprute i przewinięte malabrigo woła do mnie z kosza i nie może doczekać się finiszu, więc wzbogacona o nowe druty zakupione w lubianym sklepie motkomania spieszę dziergać od nowa:) m i ł e g o   w e e k e n d u ☺

priorytet

ten nieplanowany udzierg pokrzyżował ambitne plany wyczerpania zapasów... ....kiedy w moje ręce wpadł motek malabrigo sock w niesamowitych jak na tą włóczkę przystało odcieniach – nie mogłam się powstrzymać by po pierwsze stać się jego posiadaczką, po drugie – przerobić go jak najszybciej tylko się da....co akurat długo czekało finiszu... doczekało i już  mam – prosty, mały cardigan, bardziej wiosenny niż zimowy: Wykonany metodą contiguous, bez zbędnych udziwnień – najprościej jak się dało, pozbyłam się nawet dodatkowo wrabianej plisy na guziki....jedynym elementem dodatkowego wykończenia jest dekolt wykonany sznureczkiem... Na całość użyłam trochę ponad dwa motki przerabiając na drutach nr 2.0. ...jestem z niego zadowolona niezmiernie bo chyba po raz pierwszy wszystko wyszło tak jak to sobie wymyśliłam:) Urzeczona jakością malabrigo bardzo szybko zakupiłam (a miałam nie kupować...) trzy motki riosa na prosty dodatek ubraniowy czyli mi...