Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z czerwiec, 2016

;)

do jednego z nieplanowanych ale i niebanalnych projektów zbrakło mi trochę....naprawdę trochę włóczki:
czy w związku z tym, ktoś z zaglądających tutaj ma i może odsprzedać resztkę lece dropsa w kolorze 4434 czyli fioletowym?



P.S. 
czy tak właśnie się mści nieposzanowanie dla własnych resztek?;)/:p


Dziękuję za błyskawiczny odzew i zainteresowanie – w szczególności dziękuję Oli z Gdańska, która  znalazła czas i chęci, i osobiście dostarczyłam mi z nadwyżką brakujące kłębuszki;)

miłego dnia:)

w pośpiechu

d z i a ł a m
w permanentnym pospiechu nawet...
wkradł się on już nawet te część dnia idealistycznie zwaną relaksem – a co za tym idzie – również dziergam w pośpiechu
w pospiechu też dokumentuję moje dziewiarskie poczynania – co wkurza mnie chyba najbardziej: bo wykonanie okrążenia czy rządka w przerwie miedzy prasowaniem a zmywaniem tylko sprzyja przyrostowi dzianiny; tak kompletny brak przygotowania do zdjęcia już nie koniecznie...czasem nawet dostępne triki i markujące nieład zabiegi nie pomagają...a niestety brak mi fotograficznego oka, które z zastanej, nawet najbardziej nieprzewidywalnej rzeczywistości potrafi wydobyć to co najlepsze....

można by rzec, że to blog o dzierganiu ale sami przyznacie, że dobra prezentacja jest tym co bardziej lub mniej świadomie oceniamy w pierwszej kolejności; pragniemy mieć sami to co nam się spodoba jako całość: dzianina + modelka ( i tu już wiemy, że ja jestem z tych "napuszonych") + plener albo jego brak....

to tak w ramach wstępu…

hmmm;/

minął maj....pełny zdarzeń i działań, które sprawiły, że zakurzyły się nieco stronice niepublikowanych i nieaktualnych już postów....
nieobecność wirtualna nie oznacza bezruchu dziewiarskiego i z dumą przyznać muszę, że udało mi się wywiązać z części niezaplanowanych* projektów....tyle, że ambitny plan na ich prezentacje prysł z kolei w aktualności zdarzeń jak bańka mydlana...no cóż życie...zresztą wcieliła się w nie (w zasadzie sama...nieproszona) zasada, że im mniej miałam czasu tym łatwiej układam skomplikowane plany logistyczne na każdy dzień...
a właśnie plany....mamy półmetek roku, czy ktoś jeszcze pamięta jego początek i to co się z nim wiąże...tak plany...właśnie...mój był jeden i zasadniczy: nie kupować włóczki, dopóki nie wykorzystam zasobów i nie przerobię zaplanowanych projektów...
czy wytrwałam – wytrwałam...ale krótko, bo już w marcu kupiłam, dwa niewinne malutkie moteczki –  taniuśkie –  na skarpetki....
takie małe a udało im się przedrzeć przez skorupę wytrwałości no …