środa, 29 stycznia 2014

z fascynacji kolorem

w szczególności jednym – ostatnio moim ulubionym – k o b a l t e m
powstało kilka bransoletek, które wprawdzie kobaltowe nie są, ale każda z nich kobaltem została okraszona

dwie pierwsze to wynik ciekawości, jakie rozbudziła we mnie Effcia swoimi ukośnikami z toho 8/0  – tak pięknie się układały i tak subtelnie prezentowały, że postanowiłam spróbować...

i choć są grubsze to rzeczywiście – idealnie zrównoważone:

pierwsza – "kocia" – srebro z ulubionymi metalic irys i kobaltem:)




druga kojarzy mi się z granatem – pomimo koloru – bardziej z owocem:)




trzecia – to klasyka gatunku w moim wydaniu – ukośnik z toho 11/0, której kolor jest z lekka tajemniczy – granatowy z poświatą złota i głębią hematytu...z kroplami kobaltu – rzecz jasna:)









*
z frontu dziewiarskiego: po raz drugi sprułam malabrigo riosa – i choć sprecyzował się pomysł to z braku projektowego doświadczenia popełniłam mnóstwo błędów...które mam nadzieję w trzecim podejściu uda się wyeliminować....
wrrrrr! nie znoszę poczucia zmarnowanego czasu...którego nie mam nigdy zbyt wiele:)


m i ł e g o   d n i a




piątek, 24 stycznia 2014

not just black



zupełnie przypadkowo dopadły mnie cekiny, zupełnie przypadkowo w formie szala:




Zużyłam na niego trochę ponad 4 motki włoczki king cole galaxy przerabiając na drutach 3.5
Pomysł szala – Szwagierka:), która umiejętnie wykorzystała wzór sukienki pochodzący z jakiegoś archiwalnego wydania Sandry...
Całość okraszona kolorowymi (zdecydowanie bardziej kolorowymi niż to widać na zdjęciu...)cekinami...




...jak na dużą ilość zawartego w włóczce akrylu, szal wyszedł niespodziewanie miękko i przytulnie, pomimo też znacznego ażuru



to w zasadzie chyba mój pierwszy czarny udzierg...czy ostatni – nie zakładam, bo czerń jest kolorem pożądanym w każdej garderobie...

tymczasem moje poprute i przewinięte malabrigo woła do mnie z kosza i nie może doczekać się finiszu, więc wzbogacona o nowe druty zakupione w lubianym sklepie motkomania spieszę dziergać od nowa:)


m i ł e g o   w e e k e n d u ☺



środa, 15 stycznia 2014

priorytet



ten nieplanowany udzierg pokrzyżował ambitne plany wyczerpania zapasów...
....kiedy w moje ręce wpadł motek malabrigo sock w niesamowitych jak na tą włóczkę przystało odcieniach – nie mogłam się powstrzymać by po pierwsze stać się jego posiadaczką, po drugie – przerobić go jak najszybciej tylko się da....co akurat długo czekało finiszu...
doczekało i już  mam – prosty, mały cardigan, bardziej wiosenny niż zimowy:





Wykonany metodą contiguous, bez zbędnych udziwnień – najprościej jak się dało, pozbyłam się nawet dodatkowo wrabianej plisy na guziki....jedynym elementem dodatkowego wykończenia jest dekolt wykonany sznureczkiem...
Na całość użyłam trochę ponad dwa motki przerabiając na drutach nr 2.0.



...jestem z niego zadowolona niezmiernie bo chyba po raz pierwszy wszystko wyszło tak jak to sobie wymyśliłam:)






Urzeczona jakością malabrigo bardzo szybko zakupiłam (a miałam nie kupować...) trzy motki riosa na prosty dodatek ubraniowy czyli miała powstać mara...ba! nawet powstała...po jej zblokowaniu jednak szybko ją sprułam, bo to nie był efekt oczekiwany – jedynym elementem konstrukcyjnym, który mnie w miarę zadowalał był podwójny ściągacz...to jednak za mało.... teraz mam trzy kłębki nadal fantastycznej włóczki i żadnego pomysłu.....mglista koncepcja, że ma grzać szyję i dekolt.....
przy okazji poszukiwania nispiracji, czyli na ravelry  nie znalazłam prawie niczego godnego uwagi wykonanego z tej właśnie włóczki...i dalej pustka, nic, nie mam pomysłu......

wena nie przychodzi na zawołanie:(

czyli trzeba poczekać:(


dziękuje wszystkim za odwiedziny 
m   i   ł   e   g   o      d   n   i   a  ☺



20 stycznia:
malabrigo sock  jest niezwykle miłą i delikatną włóczką, tylko dlaczego się tak niemiłosiernie mechaci.....???





środa, 8 stycznia 2014

pozostałości


zeszłego roku – rzecz jasna, które były świątecznymi niespodziankami:
pierwszy – mam nadzieję, że nie ostatni – lariat:



delikatny i lejący, będący totalnym zaskoczeniem dla obdarowanej
ku mojej uciesze – trafił w gusta:)





oraz kolejny ukośnik, który otrzymał robocze miano rudego kota:




i choć to nie moje kolory, to niezmiernie jestem z niego zadowolona...pewnie moje kocie skojarzenie nie jet tu bez znaczenia:)
 


to już ostatnie skończone w minionym roku projekty, jest już kilka noworocznych, jeden z przełomu...
jednak brak dobrych warunków fotograficznych wymusza cierpliwe oczekiwanie na zdjęcia...




m i ł e g o  d n i a :)




sobota, 4 stycznia 2014

zima


...nie nadchodzi
...jest ciepło
...można powiedzieć wiosennie

powstał więc wiosenny ukośnik








...i dla odmiany całkiem elegancki










m i ł e g o   w e e k e n d u życzę wszystkim odwiedzającym:)


czwartek, 2 stycznia 2014

zeszłorocznie



ukończony wraz z końcem starego roku udzierg: prosty i niezobowiązujący w formie, z bardzo delikatnej i puszystej zarazem włóczki:



chusta Mara by M A D E L I N E T O S H
włóczka to farbowane przez Martę z Zagrody merino ulubione, w bardzo fajnym i wysublimowanym kolorze zachmurzonego nieba...
zużyłam jej 2,5 motka przerabiając na drutach 3.25


 

jeszcze kilka zeszłorocznych form niewłóczkowych pokażę niebawem...

z nowym rokiem z większą intensywnością zachciało mi się dziergać – z całkiem grubej włóczki i z całkiem cienkiej, coraz odważniejsze w kolorach koraliki układam w wyobraźni....wszystkiego chce mi się więcej...spełnienia więc noworocznych planów – sobie i WAM serdecznie życzę :)