wtorek, 16 października 2012

poddaję się.....



w ósmym podejściu, po siedmiokrotnym pruciu całości lub znacznej części....nie mam już serca do tej dzianiny, która należała do tych bardzo chcianych i na cito:



Miała to być luźna forma własna, będąca testem nowej metody dziergania od góry - The Contiguous Method, całkiem przystępnej i dość łatwej w przeliczaniu (przy najmniej dla mnie). Dobrałam do niej chyba niezbyt odpowiednią włóczkę - Cotton Light Drops'a.....



O ile metodą  jest przystępna i łatwa to włóczka kompletnie mi nie pasuje, bo jest ciężka i wyciągająca dzianinę ku dołowi, zdecydowanie jest też za gruba jak na mieszankę bawełny i akrylu, składająca się z nie poskręcanych kilkunastu cienkich nitek które się co chwilę zaciągają...jedyne co mi się w niej teraz podoba to kolor...


Los tej dzianiny właśnie został przesądzony: spruję ją po raz ósmy a włóczkę odłożę w głęboki ciemny kąt aż nabiorę do niej dystansu i przy kolejnym dzierganiu uwzględnię jej niezbyt korzystne właściwości.....
Niezmiernie mi szkoda mi tych trzech tygodni zmagań bez satysfakcjonującego efektu..............b y w a!





środa, 3 października 2012

przedpremierowo...


...czyli zapisałam się na mój pierwszy Kal do Justyny, dzięki czemu stanę się posiadaczką tego fantastycznego udziergu:
  

...w zasadzie już się nie mogę doczekać finiszu, choć znów muszę uzbroić się w cierpliwość wobec wspominanych  uprzednio przeszkód obiektywnych, które powodują, że mój zapał ni jak nie przekłada się na ilość dzianiny: 


...czas mi coraz szybciej ucieka, coraz częściej mam poczucie, że nie wiem kiedy i jak? Też tak macie?



m i ł e g o   d n i a;)




poniedziałek, 1 października 2012

powtórka z rozrywki





...czyli kolejna chusta Ostrich Plumes Shawl, te same kolory...i kolejna sesja na biało:



Chusta powstała by zatrzeć ślady wszelkiego rozczarowania sfilcowanym Malabrigo Lace, o którym jakiś czas temu wspominałam... Długo szukałam włóczki o podobnej strukturze - w końcu  trafiłam do Zagrody na ręcznie farbowane merino Marty, które ma wprawdzie odrobinę wyrazistsze  kolory niż Malabrigo ale pięknie lejąca zrobiła się ta włóczka po blokowaniu, wiec cel został osiągnięty....





Wraz z tą chustą zakończyłam ostatni z wakacyjnych udziergów....w planach oczywiście kolejne, pozaczynanych znów kilka - tym razem jednak najchętniej robiłabym je jednocześnie bo ni jak nie mogę się zdecydować, który ma być pierwszy...jednocześnie się jednak nie da - wszystko co mogłam to przerobić 3 rzędy jednego i 4 rzędy drugiego...ale co to za robota; a i z chęcią bym jeszcze coś uszyła - oczywiście na cito...a najlepiej na wczoraj, bo już widzę siebie w nowych udziergach i innych manualnych poczynaniach...no cóż, muszę chyba uzbroić się w cierpliwość dla samej siebie i dla wszelkich przeszkód obiektywnych, które spowalniają moją wydajność...






 m i ł e g o  t y g o d n i a;)