środa, 25 lipca 2012

układanka skończona

....czyli szydełkowe preludium nabrało formy użytkowego wypełnienia przestrzennego i zgodnie z zapowiedzią powstały poduchy:






Zgodnie z zapowiedziami w rankingu atrakcyjności wygrała strona "lewa"....nic już chyba nie poradzę, że ja taka lewostronna jestem - choć całkiem praworęczna....

Technicznie - w wydaniu szaro-turkusowym zużyłam pozostałość melanżowej Elian Reginy i jakichś wełnianych szarości, co uszczupliło zapas moich resztkowych kłębuszków w stopniu minimalnym (spodziewałam się znacznej redukcji zasobów...);wydanie czerwone - uszczupliło zapasy mojej szwagierki - w stopniu równie minimalnym. Wprawdzie  szydełkowe są tylko fronty poduszek, bo bazowa ich część uszyta została z szarej, dość grubej elano-bawełny; ale i tak spodziewałam się znacznie większego zużycia wełny...

Efekt tego działania jest taki, że zaprzyjaźniłam się z szydełkiem - na polu dekoracyjnym na razie; ale kto wie...?






Dziękuję wszystkim za słowa uznania mojej bambusowej Dahlii, bardzo mi miło, że się Wam podobała.
W trakcie noszenia odkryłam jeden mały mankament: w związku z rozciąganiem się bambusa ramiona tego cardiganu zaczynają opadać, co bywa momentami irytujące...pomyślałam, że idealne będzie wszycie na linii pleców pomiędzy ramionami tasiemki - tyle tylko, że jeszcze nie wiem jak to zrobić, żeby się  w tych miejscach bambus -  dość ciężki zresztą, zbyt mocno nie uciągał....muszę pomyśleć....jakby co  - dam znać.


S ł o n e c z n e g o  t y g o d n i a !








poniedziałek, 9 lipca 2012

Cierpliwość popłaca...




...choć nie jest to moja mocna strona charakteru; bo jak  poczuję silną chęć posiadania wymarzonej dzianiny to nie ma takiej siły, która mogłaby mi nakazać ją odłożyć....

W tym konkretnym przypadku ta właśnie chroniczna chęć przeciwstawiona została okolicznościom losowym, na które nie miałam wpływu; a które to zmusiły mnie do pracy nad sobą - znaczy nad moim brakiem cierpliwości....ale o tym za chwilę...
Dałam radę i tak oto stałam się szczęśliwą posiadaczką Dahlii:





 wzór: Dahlia Cardigan by Heather Zoppetti (z małą modyfikacja w sposobie wrobienia rękawów)



druty: 2,5
włóczka: 9 motków Ambre ....bohaterki niechcianych okoliczności; zakupiłam ją jakiś rok temu, ale jak dowiedziałam się o jej nieograniczonych możliwościach rozciągania to się zniechęciłam...po trwającej około roku refleksji doszłam do wniosku, że jak nie spróbuję to się nie przekonam, zaczęłam z wielkim zapałem....po zakończeniu fazy "bezrękawnika" dotarło do mnie, że włóczki zbraknie - zamawiam, płacę, otrzymuję przesyłkę i dziergam dalej - nic bardziej mylnego: włóczka w tym samym kolorze okazała się nie być w tym samym kolorze. Różnica była tak znaczna, że w grę wchodziło tylko sprucie.....wielki zapał ustąpił miejsca wielkiemu rozczarowaniu.....
Tchnęło mnie jednak by poszperać w necie w poszukiwaniu chcianego odcienia tego samego koloru. Po wyczerpującej korespondencji z Panią w e-dziewiarce nabyłam jeden motek (to już coś -  na pół rękawów starczy), potrzebną do wykończenia ilość włóczki posiadłam dzięki wielkiej uprzejmości Hani, której jeszcze raz b a r d z o   d z i ę k u j ę!

to wszytko trwało (bez roku leżakowania włóczki) około 1,5 miesiąca, wiec mam prawo być z siebie dumna - wytrzymałam bez prucia...a uwierzcie, że było blisko!




 Wracając do samej włóczki - rzeczywiście bambus się rozciąga, w przypadku tego wzoru nie jest to jednak wielką wadą; poza tym włóczka ta jest niezwykle miła w dotyku, przyjemnie chłodząca i lejąca - po prostu trzeba do niej dobrać odpowiedni fason....no i odpowiednią ilość motków.


Znowu będzie nieskromnie - ale jestem zadowolona z tego oryginalnego cardiganu w wersji  letniej...

s ł o n e c z n e g o  d n i a!