wtorek, 31 stycznia 2012

Bitterroot po raz enty...


...w zasadzie po raz piąty i pomimo tego, że to bardzo wdzięczny wzór na chustę to nadszedł już chyba kres mojej nim fascynacji....no bo ile można przerabiać to samo....ale cóż takie było zapotrzebowanie:





 
Włóczka: Kalinka firmy Anilux; 63% akryl, 37% wiskoza; 100g - 500m; zużycie - trochę ponad 1 motek.

Po za tymi kilkoma danymi technicznymi można o tej chuście powiedzieć tyle, że w rzeczywistym odbiorze jest  ona dość lejąca, a jej kolor lekko opalizujący - efekt ten jest wynikiem dużej zawartości wiskozy. Ze względu na skład owej dzianiny nie było też mowy o blokowaniu, więc w nadawaniu tej chuście ostatecznej formy musiałam posłużyć się żelazkiem.

Jak już wspomniałam Bitterroot odkładam do szuflady; nie odkładam chusty - powoli powstaje kolejna - z Malbriago, nowa dla mnie, choć nie autorska:








poniedziałek, 23 stycznia 2012

obiekt pożądania

...czyli apetyt rośnie w miarę jedzenia
...czyli w miarę coraz większego uzależnienia dziewiarskiego odczuwam coraz większą potrzebę posiadania wysublimowanych w kolorze i w formie włóczek...tak więc postanowiłam nabyć na własny użytek cudowny twór z urugwajskich merynosów:



...żadne z tych zdjęć nie oddaje w pełni tych delikatnych przejść paryskich granatów w indygo...sama świadomość posiadania tych małych zawijatek napawała mnie entuzjazmem...zanim jednak zdążyłam ich dotknąć dotarłam do studzących moja euforię informacji, że to włóczka niezwykle podatna na filcowanie.....

i co począć z czymś tak delikatnym?

Kolor jest tak piękny, że nie mam zamiaru go chować do szafy -  postanowiłam, pomimo wtórnego zniechęcenia dać tej włóczce szansę i ją wykorzystać. Jak? - ogólny plan - chusta - nie wiem tylko jaka, bo na tym polu też moje wymagania rosną, aspiracje na autorstwo również...obym tylko nie przekombinowała, bo jak człowiek chce bardzo dobrze to nijak nie wychodzi dobrze...


Miłego tygodnia!




poniedziałek, 16 stycznia 2012

dwie formy improwizowane i jedna dobrze znana

...czyli czapki trzy:




Dwie pierwsze to kontynuacja sezonu zimowego, czyli improwizacja improwizacji, o której konkretnie powiedzieć mogę tylko tyle, że ich motywem głównym  jest wzór warkocza 4/4 - reszta je różni...
Brązowa wykonana jest z włóczki trachtenwolle drutami nr4; biała - to niewiadomego pochodzenia akryl przerabiany drutami nr3. W związku z różnicami dzianinowymi  różne były sposoby przerabiania warkoczy przy zwężeniu czapki - próbowałam je nawet spisać, nie ogarnęłam jednak własnej koncepcji...w praktyce okazała się jednorazowa....



Forma dobrze znana to poppy  by Justine Turner ....więcej chyba nie trzeba:




...po za małym szczegółem, który różni moją poppy od oryginału - ma ona więcej podziałów....i wzbogacona jest dodatkiem w stylu Effci. Wszystkie dodatki są inspiracją lub wykonaniem według podanego opisu; braki koralików uzupełniłam supełkami włóczki a środki wykonałam na szydełku.


***

Śmiało mogę stwierdzić, że jestem początkującą blogowiczką co mam nadzieję może usprawiedliwiać braki opisowe prezentowanych przeze mnie "form" lub ich nieczytelność. Od czasu kiedy korzystam z wszelkich nowinek technicznych znalezionych na  blogach zdolnych i kreatywnych i inspiruję się znalezionymi wzorami staram się przekazać innym w jaki sposób do nich dotarłam -  każda moja inspiracja jest określona i określony jest każdy wzór z jakiego korzystam.
W związku z tym obiema rękami podpisuję się pod akcją Truskaweczki:






Wszystkim życzę miłego tygodnia. 
Pozdrawiam










piątek, 6 stycznia 2012

pinch of grey

...właściwym początkiem tej dzianiny była audrey, którą jakiś czas temu (właśnie odkryłam, że dokładnie rok temu.....)zobaczyłam  u Effci...i wielce się wtedy zachwyciłam, potem się zniechęciłam - z wielu prozaicznych powodów....
W niedługim czasie założyłam konto na Ravelry - w zasadzie tylko po to by czerpać inspiracje i wzory z tego nieogarnionego źródła możliwości ...i wtedy dość regularnie audrey przykuwała moją uwagę...
Myśl o formie podobnej dojrzewała długo, dodatkowo moje chęci  rozpalały  wszystkie kobiece cardigany - w większości "made by Effcia", w końcu postanowiłam - dziergam...
Długo też dziergałam....i jest: dopasowany cardigan w  kolorze stalowej szarości...




Nie miałam zamiaru podrabiać ażurowego motywu audrey - nie widziałam sensu z zagadywaniu, postanowiłam poszukać czegoś innego - również ażurowego i dość drobnego - ten motyw znalazłam w specjalnym wydaniu Burdy "330 wzorów dziewiarskich" nawet nie wiem z którego roku ale wydanym dość dawno, bardzo prostym i efektownym:


O audrey  w zasadzie wiedziałam tyle ile widziałam, jedno na co nie zwróciłam specjalnie uwagi to fakt bezszwowego wrabiania rękawów...pojęcia nie miałam co zaś...to zaś jedna z przyczyn mojego wtórnego zniechęcenia.
I tu nastąpiło olśnienie gdy moim oczom ukazał się perfekcyjnie wykonany szary - mary, hokus - pokus Izy - z tego zachwytu trafiłam na opis u Fiubzdziu....no i poszło....wprost genialnie!
 

Na dodatek bezszwowej formy, wrabianych od góry rękawów i nowatorskiemu wykończeniu dekoltu wykonanemu dzięki  pomocnemu tłumaczeniu  Antoniny; pojawiło się dziesięć małych perłowych guziczków:


Całość w rozmiarze 40/42 wykonana drutami nr 2 z  6 motków Regia Silk z dodatkiem niecałego motka wełnianej włóczki DLG - dodanej by uściślić trochę całą dzianinę  (Regia Silk ma to do siebie, że zmienia objętość i format w zetknięciu z wodą), by zbytnio się nie rozeszła.
 


Może nie zabrzmi to zbytnio skromnie ale jestem bardzo z tej rozwleczonej w czasie szczypty szarości  zadowolona, bo super się nosi i pomimo swojej dopasowanej formy nie podkreśla zbytnio moich nadmiarów...
Moje zaangażowanie w ten projekt sprawiło również, że postanowiłam ożywić moje konto na Ravelry i "się pokazać" - znaczy dziewiarskie dzieła rąk moich...na razie bez opisu - ale nie wykluczam, że takie powstaną...

 


Spieszę również podziękować  za uznanie mojego prezentowego pasiaka, za wszystkie komentarze i odwiedziny: d z i ę k u j ę!